Nostalgiczne brzmienie 2006 roku

2006 fotografia ilustracyjna

Jak zapamiętamy rok 2006? Być może jako czas wydarzeń, które wstrząsnęły muzycznym światem. Zespół Genesis postanowił się reaktywować, a tym samym szlakiem podążyła grupa Roxette. W tym roku świat muzyki pożegnał prawdziwych geniuszy: J. Dillę, Syda Barretta oraz Jamesa Josepha Browna. Był to jednak wyjątkowy okres dla muzyki, choć większość z nas zapewne już o tym zapomniała. Jakie nostalgiczne brzmienie miał rok 2006?

 

Słodko – gorzkie brzmienie 2006 roku

Ścianka – Pan Planeta

Czwarty i jednocześnie ostatni album składu Ścianka. Płyta, która zakończyła całą historię, rozpoczętą w Sopocie w 1994 roku. I pamiętne Biodro Records!

Arctic Monkeys – Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not

Ludzie wpadli w szał, a zespół (Arctic Monkeys) zszedł ze sceny w przekonaniu, że może w coś się władowali. Kilka koncertów później, grali już na Sheffield Forum, naprzeciw tłumu, który znał słowa piosenek lepiej, niż sam Alex. Nie byli w stanie tego pojąć, ale z jakiegoś powodu rzesza ich zagorzałych fanów stale rosła: przyczyną były płyty demo, które na wzór punk, rozdawali na swoich koncertach.

Pracowałem kiedyś w barze i naprawdę irytowało mnie, kiedy członkowie różnych kapel zachęcali: Mamy na zapleczu płyty na sprzedaż, po trzy funty za sztukę – opowiada Alex. Myślało się wtedy: Odpieprz się! Za kogo ty się człowieku uważasz? Raz nam się zdarzyło, że ludzie dosłownie wrzeszczeli o te demówki jak szaleni i pomyśleliśmy sobie: O kur…, to jest świetna sprawa!

Źródło tekstu: fan.pl 

To album, który zmienił wszystko. Dzieciaki z Sheffield, wyprzedają dziś stadiony i mają sporo żelu na włosach. A Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not, stał się najszybciej sprzedawanym debiutanckim albumem w historii brytyjskiego rynku muzycznego. 

Myslovitz – Happines is Easy

 

Trzeba przyznać, że chłopaki z Mysłowic, zgromadzili na szóstej płycie ciekawe osobistości: Marię Peszek na chórkach, Andrzeja Smolika, Macieja Paczkowskiego. Natomiast Krzysztof Ostrowski z Cool Kids of Death odpowiadał za… okładkę płyty. Niewielu wie, że to powieść Gabriela Marqueza Sto lat samotności była inspiracją do stworzenia słynnego W deszczu maleńkich, żółtych kwiatów… które było również trzecim singlem promującym album. Teksty i cała atmosfera na Happines, była idealnym oddaniem klimatu powieści Marqueza. Wszystko pomiędzy szaleństwem, miłością i poszukiwaniem szczęścia. Z wielką nutą melancholii, jak to u Myslovitz zawsze bywało.

Amy Winehouse – Back to black

Teraz zapewne, niektórzy krytycy chowają głowy w piasek. Jednak, kiedy świat usłyszał po raz pierwszy numery z Back to Black, otrzymywał od najważniejszych krytyków muzycznych, wyjątkowo średnie recenzję. Noty zmieniły się, kiedy pokrył się 13-krotnie platyną, sprzedał w niemal 19-krotnym nakładzie, otrzymał najważniejsze muzyczne nagrody. Mark Ronson, w jednym z wywiadów opowiedział pewną ciekawostkę o pracy nad tym albumem:

Zatrzymałem się w Soho Grand za rogiem i powiedziałem jej (Amy Winehouse), że nie mam teraz nic, co mógłbym jej zagrać. Jednak, jeśli pozwoli mi popracować nad czymś przez noc, może wrócić jutro. Wymyśliłem więc ten mały riff na fortepianie, który stały się akordami zwrotki utworu Back To Black. Za nim umieściłem tylko stopę, tamburyn i mnóstwo pogłosu. Wróciła następnego dnia i bardzo jej się to podobało. Ostatecznie została na dwa tygodnie i opracowaliśmy pięć lub sześć piosenek.

Źródło tekstu: smoothradio.com

Nostalgiczny bunt i dzieciaki z Bristolu

Gossip – Standing on the way of control

Zawsze bałam się pisać teksty, ale numer Standing in the Way of Control ukazała się w ciągu dwóch minut. Wykorzystałam osobiste doświadczenia, takie jak dorastanie w Pasie Biblijnym i bycie etykietowanym suką, ponieważ nie byłam chodzenie na zajęcia z pism świętych i nazywanie mnie słabym, ponieważ seksizm, rasizm i homofobia naprawdę na mnie wpływały. Mój wzrost też wtedy był większym problemem. Nie prześladowano mnie w szkole ani nic – byłam towarzyska i popularna – ale byłam. Zadaję sobie pytanie: Dlaczego ludzie tak myślą? – Beth Ditto

Źródło cytatu: pop-musica.ca

Czy tylko dla mnie,  t e n utwór Gossip, to wspaniały powrót do Bristolu i pewnego serialu?

Kasabian – Empire

Z Kasabian zasada jest raczej prosta – można ich kochać lub nienawidzić. Po prostu, nie można ich ignorować. Jedni zarzucali im przeciętny debiut (?!). Inni porównywani do Primal Scream czy The Stone Roses. Z różnymi notami od krytyków, zawsze robili po prostu swoje, sporo przy tym bluzgając i ostrzegając: nie ma sensu, byś wchodził nam w drogę. Dlatego na drugim albumie postanowili, że nie będą znów trzymać się zasad. Publiczność otrzymała za to basy, syntezatory, rockową gitarę i smutną balladę. Do dziś trudno jest zrozumieć, odwieczne przytyki w stronę świetnego Shoot the Runner. Znowu się pomyliliście, szanowni krytycy.

The Kooks – Inside in/Inside out

Debiut The Kooks to imponujący zbiór dopracowanego popu, który nawiązuje do tradycji angielskiego ska z lat 80. Panowie trzymali się bezpiecznego dla nich indie, w postaci łatwego do śpiewania refrenu z jangowymi gitarami. Mieli dość proste teksty, romansowali z  britpopową melodią. Czyli jednym słowem dostaliśmy płytę, o której chcę się pamiętać. Do której dobrze wracać pamięcią. Tak samo, jak do 2006 roku! 

Tekst: Marta Duszyńska

Zobacz też: To nie jest Amy Winehouse. Recenzja filmu Back to Black 


Lubisz nas? Obserwuj HIRO na Google News