Początek nowego roku kojarzy się nie tylko z wyznaczaniem sobie nowych postanowień. To także czas na kupienie nowego kalendarza.
Każdy z nas zapisuje ważne rzeczy na swój sposób. Jedni robią to tradycyjnie, za pomocą kalendarza czy planera, natomiast są też tacy, którzy wolą wszystko dodawać na smartfonie. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Uważam, że zapisywanie jest o wiele ciekawsze i rozwijające. Ponadto taki kalendarz czy planer możemy ozdabiać; rysować, szkicować i wyklejać go czym popadnie.
W związku z tym przygotowałam dla Was zestawienie 5 kalendarzy, które wydają mi się najciekawsze. Każdy z nich porównam pod względem plusów i minusów. Do dzieła! Kolejność oczywiście przypadkowa.
1. Kalendarz czarny atłasowy – Papiery Wartościowe
Bardzo cieszyłam się na ten kalendarz. Plusem zdecydowanie jest minimalistyczny wygląd i przejrzystość w środku. Podoba mi się także to, że na każdy tydzień przeznaczona jest dodatkowa kartka na osobiste notatki. Zdecydowanym minusem są kartki, które, pomimo iż są dobrej jakości, są jednak za cienkie, ponieważ przebijają. Nie da się na nich pisać cienkopisami.
2. Kalendarz ogrodnika 2018 – Roślinne Porady
Ten kalendarz zdecydowanie jest idealny dla ogrodowych freaków, takich jak sam twórca, Sebastian Kulis. Znajdziemy w nim całą masę porad ogrodniczych, z których może skorzystać każdy. Jeżeli nie jesteś ogrodnikiem, to nic straconego! Ten kalendarz także jest dla Ciebie. Dzięki niemu Twoje otoczenie nabierze zieleni. Minusy? Nie ma!
3. Czarny planer 2018 – Moleskine
Moleskine to klasyk. Osobiście z jednej strony uwielbiam w nim to, że jest mnóstwo miejsca na planowanie, wpisywanie ważnych rzeczy, jak i rysowanie i wyklejanie. Za minus uważam jednak brak jakichkolwiek ozdobników. Jak kto woli!
4. ANTY-kalendarz – Wytwórnia Zeszytów
Ten kalendarz ma przepiękną czarną twardą okładkę. Przeznaczony jest dla osób, które mają poczucie humoru. Jest go tutaj bardzo dużo. Z każdym wypełnianym dniem można uśmiać się do rozpuku. Minusy? Brak!
5. Geometria – Pan Kalendarz
Pan Kalendarz to istny chaos. Znajdziecie tutaj mnóstwo gry kolorów i grafik. Mimo to jest przejrzysty w miejscach przeznaczonych do uzupełnienia. Jedynym minusem, który jest dość osobisty to niechęć do koloru żółtego, który we wnętrzu rządzi się swoimi prawami.
Tekst: Kasia Tilda Frąckowiak