Strona główna miasto ludzie Zapytaliśmy kilka znanych osób, czym jest dla nich feminizm? ?

Zapytaliśmy kilka znanych osób, czym jest dla nich feminizm? ?

W ostatnim czasie słowo feminizm stało się bardzo modne. Zbyt często jednak używa się go, zarówno w sieci, jak i realu, nie do końca zastanawiając się nad jego znaczeniem. Czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę, co znaczy być feministką?

Ideą feminizmu jest walka o równouprawnienie kobiet. Niemniej jednak wiele z nich interpretuje to pojęcie na swój własny sposób.

Nastolatki rozbierają się w internecie, robią sobie zdjęcia, w seksownych pozach, a wszystko to w imię feminizmu. Istny raj dla pedofilii.

Zagorzałe feministki nie golą nóg i pach, ponieważ uważają, że prawem kobiety jest bycie nieidealną. Niedbalstwo, niechlujność, prawdopodobnie lenistwo, a przede wszystkim chęć zwrócenia na siebie uwagi, ukrywają pod hasłem feminizmu.

Cieszy nas jednak to, że prawdziwa grupa feministek to kobiety, które chcą mieć te sama prawa i przywileje co ich koledzy. Walczą one na przykład o równość w wynagrodzeniach w pracy. Znana ze swoich dokonań, jeżeli chodzi o temat feminizmu, aktorka Emma Watson głośno zachęca mężczyzn, do wspierania swoich żon i koleżanek. To działa.

Feminizm nie powinien kojarzyć się z powszechnym uznaniem nienawiści kobiet do mężczyzn. W ostatnich latach powstało wiele nurtów feminizmu. Jest to na pewno częściowo związane z polityką i ciągle zmieniającymi się prawami dotyczącymi kobiet na świecie.

Czym dla Ciebie jest feminizm? To pytanie dostało kilka znanych osób i influencerów – Kamilowi Zawiślak – Milky Wishlake, Annie Halarewicz, Iamsomeartowi, Kamili Biskup i Paulina Klepacz. Zobaczcie, co odpowiedzieli.

Kamil Zawiślak – Milky Wishlake (muzyk)

Ruch feministyczny w Polsce chyba ma się dobrze, ale niepokoi mnie raczej jakie formy przybrał na zachodzie, głównie w USA i to, że te skrajności ktoś mógłby zakorzenić u nas. Można stracić pracę za cytowanie statystyk i faktów, szczególnie na uniwersytetach, które zmieniają się w tzw. safe space.

Anna Halarewicz (malarka, ilustratorka)

Feminizm, słowo, którego zdecydowanie nie nadużywam. Mimo że stale zajmuję się w swojej pracy kobietą. Silną, niezależną, mądrą. Kobiety z jednej strony walczą o siebie i swoje prawa, a z drugiej stają się plastikowymi obiektami pożądania, przedmiotem, a nie podmiotem, ulegającym modzie na identyczność, bez szacunku do siebie i swojego ciała. Chodzi mi o taką klamrę, żeby feminizm nie był skrajny. Mam na myśli wszystkie skrajne wyobrażenia o feministkach. Chciałabym, żeby wszystkie działały razem, bo w solidarności siła!
Iamsomeart (artysta działający w przestrzeni miejskiej)

Niestety samo słowo feminizm kojarzy mi się tylko z zatwardziałymi feministkami, które skrajnie trzymają się swoich racji. Jeżeli chodzi o równouprawnienie kobiet, to jestem jak najbardziej za, aby nie było odebrane to jako przeciwnik równouprawnienia 🙂 Nie mam najmniejszego problemu z tym, jak np. dużymi korporacjami zarządzają kobiety. Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy powinien mieć równe prawa. Polska na szczęście jest w czołówce, jeśli chodzi o równouprawnienie i to mnie cieszy.

Kamila Biskup (artystka, właścicielka marki MIMA MIMA)
Feminizm, jest dla mnie kobiecym wektorem zmian. Wyznaczają go kobiety świadome kontekstu, który je otacza jako jednostkę i jako grupę. To bardzo budujące, że aktywne działania feministek tak bardzo nasilone w ostatnim roku, walczą o zmianę u podstaw, postulując wprowadzenie, chociażby rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach. Mam nadzieję, że te wszystkie nośne medialnie manifesty przyczynią się do wyrwania pozostałych kobiet z letargu i powstania formalnych oraz nieformalnych grup wsparcia, które będą działały lokalnie, sprzeciwiając się codziennym sytuacjom, w których łamane są prawa kobiet.

Paulina Klepacz – redaktorka prowadząca magazyn feministyczno-erotyczny G’rls ROOM

Na pytanie, czym jest dla mnie feminizm, odpowiadam sobie codziennie, na każdym niemal kroku. To kategoria, która jest dla mnie wyznacznikiem w życiu, która uwrażliwia mnie na wszelkie nierówności. Bo feminizm pojmuję szeroko i uważam, że każdy z nas powinien być feministą. Od początku trzeba wychowywać dziewczynki i chłopców w równościowym duchu, nauczyć szacunku do różnorodności – do osób innej płci, orientacji, rasy, wiary – jak i szczególnej troski o osoby, które bywają wykluczone społecznie, np. z powodów ekonomicznych. Nie ma dziś feminizmu bez myślenia o tych grupach, które nie zawsze mogą upomnieć się o swoje.

Magazyn „G’rls ROOM” wraz z dziewczynami z redakcji bez wahania określiłyśmy jako feministyczny, bo jest poświęcony dziewczynom właśnie, kobietom, lecz także szeroko pojętej równości, tolerancji, poszanowaniu jakiejkolwiek inności. I wkurza mnie strach przed słowem na f, mówienie: jestem feministą/ką, ALE. Za dużo się ostatnio wydarzyło na ulicach całego świata, aby wciąż wracać do podstaw i mówić, że feminizm nie jest o tym, że się nie lubi facetów czy nie goli pach. Tak – można nie golić, bo się tak wybiera, jak również golić, bo i to jest naszym wyborem, a nie wynikiem przymusu społecznego.

Ważną kategorią w kontekście feminizmu jest też dla mnie kobieca seksualność, w której tkwi ogromna siła, którą mamy prawo cieszyć się tak jak mężczyźni, bez bycia ocenianymi. Uważam, że seksualność to istotny element w budowaniu kobiecej podmiotowości.

Feminizm postrzegam też jako prawo do wolności – do tego, że mogę sama sobie ten feminizm definiować, do tego, że mogę też samodzielnie określić, czym jest dla mnie kobiecość i konstruować ją według własnych zasad, rozbijając skostniałe stereotypy. To my nadajemy słowom sens, to my dzięki nim kreujemy rzeczywistość. I może trochę idealistycznie, ale jednak wierzę, że możemy coś zmienić – czy to działając na większą skalę, czy małymi krokami, na co dzień, w pojedynkę, dbając o to, jak jesteśmy traktowane, jak traktowani są ludzie wokół nas, kiedy nie godzimy się na dyskryminację.

Tekst: Kasia Tilda Frąckowiak

Komentarze
Rate this post
Exit mobile version