Za co millenialsi kochają astrologię?

Mężczyzna trzyma karton z napisem

Układ planet to prawdopodobnie najlepsza wymówka do bycia skurwysynem, jaka istnieje. Zdradziłaś? To nie twoja wina, pewnie Wenus akurat była w retrogradacji. Masz ostatnio problemy ze złością? To dlatego, że Mars jest teraz w Baranie. Sprawdzisz to w aplikacji…

Astrologia oficjalnie opanowała Instagram i świat mody. Porady astrologicznej aplikacji Co-Star codziennie ktoś wrzuca na instastories, a projektanci wypuszczają kolejne kolekcje ze znakami zodiaku na ubraniach. Dlaczego akurat astrologia i dlaczego akurat teraz?

Żyjemy w świecie rozbitym na konteksty, a o tożsamość jest coraz trudniej. Wszyscy, kolektywnie, cierpimy na jej kryzys. Stale próbujemy znaleźć odpowiedź na pytanie kim jestemale raczej z powodu obsesyjnego, narcystycznego zainteresowania sobą, niż po to, żeby naprawdę się dowiedzieć. Co jakiś czas łapiemy się jakieś tożsamościowej atrapy: raz utożsamiamy się z byciem użytkownikiem iphone’a, innym razem z byciem wege rowerzystą. Kolejną tożsamościową etykietą może być znak zodiaku. W społeczeństwie pozorów mówi się jestem taki, bo jestem Panną/ Skorpionem/ Strzelcem. To przynależność do ekskluzywnej grupy o wyjątkowych cechach danego znaku jest tak nęcąca dla millenialsów.

Postać z kreskówki simpsonowie i astrologia

Astro Aplikacje

Horoskopy z ostatnich stron gazet to nic w porównaniu z repertuarem tych dwóch aplikacji: Co-Star i Nebula. Użytkownicy Nebuli mogą sprawdzić kompatybilność ze swoim partnerem i czy w ogóle jest sens się z kimś spotykać. Jeśli im nie wyjdzie, zawsze mogą winić aktualny układ planet. Co-Star codziennie ma dla nich nowy cytat i dokładnie opisuje aktualny stan wszystkich sfer ich życia. Najpierw jednak obie aplikacje identyfikują indywidualny znak księżycowy, ascendent i tzw. domy. Astrologia okazuje się o wiele bardziej skomplikowana niż przypisanie znaku zodiaku do daty urodzenia. Najważniejsza jest godzina i miejsce, bo dopiero to pozwala poznać znak wschodzący, który mówi o ludziach najwięcej.

Zobacz też: Tinder w czasach zarazy. Dlaczego aplikacja randkowa jest tak popularna w czasie pandemii?

Millenialsi uwielbiają astrologiczne aplikacje, bo mogą w nich bez końca czytać o sobie. I to z jaką narracją! Pokolenie bombardowane hasłami motywacyjnymi o rozwoju osobistym, o tym, że każdego dnia należy być lepszą wersją siebie, że trzeba spać szybciej, pracować więcej i że każdy jest odpowiedzialny za swój sukces albo jego brak, wreszcie za swoje porażki może winić jakiś czynnik zewnętrzny. Nieudane życie miłosne to nagle sprawa Wenus, a problemy w pracy to wina retrogradującego Merkurego. To strategia terapeutyczna… i zgubna. Bo usprawiedliwiać się można w nieskończoność. 

Sens Życia

Michel Maffesoli, francuski socjolog, prawie 30 lat temu przewidział, że ludzie będą dobierać się we wspólnoty emocjonalne. Odejście od tradycji i religii na Zachodzie doprowadziło do czegoś w rodzaju zbiorowej egzystencjalnej anemii. Życie w ekstremalnie racjonalnym społeczeństwie daje naukowe dowody, ale nie zostawia miejsca na magię. Wiara w to, że w życiu chodzi o coś więcej niż chodzenie do pracy, w jakiś większy plan jest ludziom niezbędna. My właśnie doświadczamy zużycia się zachodnich systemów teorii i dlatego, zamiast odtwarzać rzeczywistość  kreskówki Jetsonowie, obserwujemy, jak odradza się okultyzm, spirytyzm, czy astrologia. Ta klasyczna mogła ujawniać losy grupy i “państwa ziemskiego”. Nic w tym tak naprawdę dziwnego, że zyskuje na popularności akurat wtedy, kiedy świat jest bliżej zagłady niż kiedykolwiek i zdaje się kompletnie nie mieć sensu… 

Tekst: Kamila Szalas

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera