Transhumanizm – współczesne metody na tunning dokonań ewolucji

sztuczna inteligencja

Czy można określić granice tego, gdzie zaczyna, a gdzie kończy się człowiek, kiedy korzysta z dobrodziejstw galopującej technologii? Czy dzieje się to wtedy, gdy chce podnieść komfort swojego życia wszczepiając rozrusznik serca czy inwestując w protezę nogi? A może dopiero wtedy, kiedy chce zmienić płeć lub zatrzymać bliską śmierci osobę “przy życiu”, zapisując jej wspomnienia, osobowość i głos w procesorze sztucznej inteligencji? 

Co to jest transhumanizm?

Transhumanizm to nurt powstały już w latach 50-tych ubiegłego wieku. Skupia się wokół doskonalenia dobrostanu psychofizycznego człowieka, zarówno jego ciała jak i umysłu, poprzez ingerencję biotechnologiczną. Transhumanizm określa się też jako Humanity+ lub po prostu H+  – tłumaczone jako lepszy człowiek lub super człowiek. Sztandarowym pojęciem, z którego niejako transhumanizm wziął swój początek, to nieśmiertelność, którą próbowali konceptualizować już starożytni filozofowie i myśliciele. Pomysłów na to, jak “oszukać przeznaczenie” i wydłużyć życie człowieka technologia odpowiedzi ma wiele. Od sztucznych narządów i ingerencji w genom, po zastosowanie nanorobotów i sztuczne rozszerzenie funkcji poznawczych mózgu.

Koncepcja przewagi super człowieka, opiera się o technologiczną optymalizację fizycznej i psychicznej kondycji, w celu zwiększenia jego możliwości, odrzucając tym samym biologiczne ograniczenia, niedostatki, naturę. Wszystko to zwieńczone przekonaniem, że nawet ludzkie wartości mogą zostać realizowane poprzez zastosowanie odpowiedniej technologii.

Czy transhumanistom brakuje moralności?

Ten euforyczny romans człowieka z technologią nie jest tylko idealistycznym pragnieniem wydłużenia życia. Granice robotyzowania sukcesywnie są przesuwane i podtrzymywane w narracji intratnej. Technologie przyszłości już teraz znajdują szereg zastosowań w wielu dziedzinach życia. Od medycyny, po gospodarkę przez współżycie społeczne i korzyści dla klimatu. Jednak czy w dyskursach transhumanizmu stawia się pytania o moralność? 

Miłośnicy tego nurtu mówią do niewtajemniczonych przede wszystkim językiem korzyści. Opowiadają o tym, jak zwiększą efektywność pracy mózgu jednocześnie ograniczając towarzyszące takiemu wysiłkowi zmęczenie. Zwolenników takich rozwiązań przybywa, jednak naukowcy przyglądając się temu beztroskiemu zachwytowi, zadają sobie szereg pytań o niebezpieczeństwa czyhające za tymi wielkimi słowami i technologią.

W czasach permanentnej zmiany, lęk jest nieodłącznym elementem rzeczywistości. Niezależnie od tego skąd pochodzi i czego dotyczy. O ile technologia próbuje “zatroszczyć się” również o nasze emocje i uczucia, to ludzkie odruchy i instynkty dobrze jeszcze pamiętają ewolucję. Natomiast to właśnie lęk jest jednym z najsilniejszych narzędzi wpływu, na którym oparte są chociażby największe religie i ideologie świata.

Kiedy z kruchą naturą i śmiertelnością przychodzi nam się mierzyć i stawać twarzą w twarz, zdolni jesteśmy do wszystkiego, byle tylko uchronić siebie lub bliskich od tego co nieuchronne. A może tak się tylko wydaje, bo wtedy właśnie wkraczają transhumaniści – cali na biało – oferując remedium na nasz paraliżujący lęk czyli możliwość rozmowy z pośmiertnym awatarem ukochanej osoby. Ponownie, należy zastanowić się nad dystrybucją takich “produktów”. Czy wizerunek bliskiego będzie można wykupić od korporacji, która oferuje takie usługi, a może przyjdzie nam korzystać z popularnego modelu biznesowego jaką jest subskrypcja?

Transhumanizm w popkulturze

Czy dyskursy transhumanizmu krążą wyłącznie wokół życia i śmierci? Zdecydowanie nie, chociaż to bardzo hot temat w tej społeczności. Natomiast świetnym przykładem na to, jak wielowymiarowo zaadaptować można technologię jest popkultura.


sztuczna inteligencja

Filmy i książki to nośniki o największym polu eksploracji tematu. Jednak o ile książki dają niepohamowane możliwości z tytułu wyobraźni, o tyle filmy serwują wizualną treść opowiadanej historii symultanicznie. Pokolenie Z oglądając Matrixa dziś, wytyka co najwyżej niedociągnięcia techniczne efektów specjalnych, ale rzeczywistość roku 1999, kiedy film pojawił się w kinach był tym, czym jest obecnie VR. Jednym z najlepszych przykładów tego, co może wnieść do ludzkiej codzienności zaawansowana technologia, a przede wszystkim jakie niesie ze sobą zagrożenia jest serial Black Mirror sprzed kilku lat. Świetnym przykładem jest też Mr. Robot czy Westworld. Film Her to również świetna opowieść o romansie między człowiekiem i robotem. 

Co robi Internet kiedy Netflix i HboGo kręcą nowe seriale? Stwarza wirtualnych influencerów o ludzkich cechach, którzy zdobywają serca młodych ludzi, na całym świecie, a przede wszystkim zarabiają na nich pieniądze. Ten złoty strumień ma się dobrze również dzięki algorytmom, które napędzamy korzystając z portali społecznościowych. Algorytmy to nic innego jak odbicie lustrzane naszych codziennych zachowań, których sponsorami jesteśmy my sami. 

Elon Musk, jeden z najpopularniejszych miliarderów chodzących po tej planecie, jest również przez opinię publiczną zaliczany do grona współczesnych transhumanistów, czemu zresztą nie przeczy. A dowodzi temu też profil firm, którymi zarządza – wszystkie oparte o technologię, której jeszcze nie znamy. Kontrowersje wokół siebie wzbudzał wielokrotnie, jednak swoją przynależność do tej społeczności zaznaczył dość wyraźnie imieniem swojego szóstego potomka. X Æ A-12 to imię nowego członka rodziny Musk-ów. Po opublikowaniu tej informacji w Internecie, rozpoczął się zbiorowy akt rozszyfrowywania znaczenia poszczególnych liter przez internautów. Zdradzę tylko, że w księdze imion tego nie znajdziecie.

Czy powinniśmy bać się technologii?

Założenia transhumanistów i samo wgryzienie się nauki i technologii do życia jest już procesem nieodwracalnym. Potrzeba bycia na bieżąco wśród zmieniającego się świata jest zbyt duża, by chcieć i móc z niej zrezygnować. Co ciekawe, technologia wsiąka w codzienność tak bezszelestnie i niedostrzegalnie, że trzeba ją niemal pokazać palcem by uświadomić sobie, że szereg codziennych dobrodziejstw zawdzięczamy właśnie jej.

transhumanizm

Rozmowy z chatbotem czy sklepy bez obsługi nikogo nie dziwią. Żelazko odeszło do lamusa, a w jego miejsce przychodzi generator pary z wbudowaną kamerą rozpoznającą rodzaj tkaniny. Taneczna rumba odkurza mieszkanie pod naszą nieobecność, a w między czasie smartfonem wydajemy polecenie niemal wszystkimi urządzeniom, które oferują zdalne sterowanie. Światłem sterujemy głosowo, witając się ze starym wujkiem Google. Wszystko to możliwe jest za sprawą sieci, mimo, że pokoleniu naszych dziadków, średnio mieści się to w głowie. Podobnie jak zjawisko deep fake culture potrafi zbić z tropu najbardziej wnikliwych weryfikatorów informacji pojawiających się w sieci.

Warto wrócić jeszcze na chwilę do współczesnej medycyny, która nie tylko wydłużyła nam życie o ponad połowę w stosunku do naszych przodków. Pozwala nam też od dawna już lepiej widzieć, słyszeć, chodzić a nawet daje możliwości porozumiewania się z osobami, które władzy nad zmysłami nie mają. Osoby głuchonieme zaczynają porozumiewać się za pomocą eyetrackera, niewidome – “widzą” za pomocą udoskonalenia innych zmysłów. Technologia obecna w medycynie pozwala też rodzić dzieci nawet tym, którym odebrano na to nadzieję. 

Jednak transhumanistom nie chodzi tylko o naprawianie deficytów a o coś, co nazywają modelem protopii – czyli niekończącym się udoskonalaniem. Na dowód tego w Stanach powstały kliniki umożliwiające tak zaawansowaną ingerencje w genom, że możliwym jest wybór płci dziecka, kolor oczu, włosów i innych cech.(!)
Wspomniany już Elon Musk inwestuje w projekt Neuralink czyli opracowanie technologii sztucznej inteligencji mającej zdolność uczenia się każdego zadania intelektualnego, które może wykonać człowiek.

Jak powinna wyglądać rzeczywistość i środowisko kiedy już wszyscy bylibyśmy w jakimś znaczącym stopniu zrobotyzowani? Transhumaniści mają na to wiele odpowiedzi. Jednak, problem z nimi polega na tym, że nikt ich ze słów nie rozlicza, na pytanie o psychologiczne i społeczne konsekwencje nabierają wody w usta. A to nie ekipa Netflixa, która tworzy kolejny scenariusz oparty na fikcji, oni naprawdę wierzą w swoje idee.

 

Tekst: Iga Woytynowska

Komentarze

Zapisz się do Newslettera