Jak wiemy, Leonardo DiCaprio ma ustawicznego pecha, jeśli chodzi o zdobywanie Oscarów. W nominacjach radzi sobie świetnie – dostał ich całkiem sporo, a pierwszą otrzymał już ponad 20 lat temu za rolę w filmie Co gryzie Gilberta Grape’a. Jak to mawiają: tak blisko, a tak daleko. Czy teraz mu się uda? A może już dawno przestało go to obchodzić?
DiCaprio przez lata był symbolem hollywoodzkiego niedosytu – perfekcyjny warsztat, wybory filmowe bezbłędne, a jednak Akademia ciągle mówiła „nie”. Niektórzy twierdzili, że był zbyt popularny, zbyt przystojny, zbyt „mainstreamowy” jak na gust starszych członków Akademii. Inni, że nie grał „nieszczęśliwych geniuszy” ani „cierpiących bohaterów”, czyli tego, co Oscar kocha najbardziej. W końcu, po dwóch dekadach, dostał swoją statuetkę za Zjawę – rolę, w której marzł, krwawił i jadł surowe mięso. Czyli, jak to ujęli internauci: musiał prawie umrzeć, żeby go wreszcie docenili.
Zastanawiając się, co stoi za oscarowymi porażkami (i późnym triumfem) tak pożądanego aktora Hollywood, postanowiliśmy przypomnieć 5 filmów, za które naszym zdaniem Leo powinien był dostać Oscara dużo wcześniej!
TITANIC (1997)
Kiczowaty czy też nie, ale wszyscy film znają i chętnie do niego wracają. Młody, przystojny i z nizin społecznych – filmowy Jack skradł serca milionom. Choć wytwórnia chciała, by w rolę wcielił się Matthew McConaughey, James Cameron uparł się przy Leonardo. I dobrze – bo ten film nie działałby bez jego idealnej mieszanki naiwności i odwagi.
ZŁAP MNIE, JEŚLI POTRAFISZ (2002)
Historia oparta na faktach, która przyniosła Leo ogromny rozgłos. Frank Abagnale Jr. to chłopak, który potrafił być kim chciał — pilotem, lekarzem, prawnikiem. DiCaprio zagrał go z lekkością i wdziękiem, bez cienia fałszu. Widzisz go, i od razu mu wierzysz. A to jedna z najtrudniejszych rzeczy w kinie.
WYSPA TAJEMNIC (2010)
Film trzymający w napięciu do ostatniej sceny. Martin Scorsese wciąż w formie, Leonardo również. Detektyw Daniels, uwięziony między rzeczywistością a własnymi wspomnieniami, to jedna z jego najbardziej złożonych ról. Może nawet za bardzo – bo wielu widzów do dziś nie jest pewnych, co się tam właściwie wydarzyło.
WILK Z WALL STREET (2013)
Jedni wracają do niego z zachwytem, innych razi wulgarność i nadmiar wszystkiego. Ale to właśnie tu DiCaprio rozsadza ekran. Jego Jordan Belfort to człowiek, który wierzy w siebie bardziej niż Bóg w cokolwiek. Zagrać takiego potwora i wciąż być magnetycznym – to wyczyn. Wtedy jednak Oscara zgarnął McConaughey za Witaj w klubie. Ironia? Ta sama, która kilka lat wcześniej zabrała Leo jego wymarzoną statuetkę.
WIELKI GATSBY (2013)
Nostalgiczny, tajemniczy, wspaniały – te słowa trafnie opisują tytułowego Gatsby’ego. Baz Luhrmann ubrał tę historię w neonowe złoto i jazzowe echa, ale to DiCaprio nadał jej duszę. W jego spojrzeniu jest coś z człowieka, który wierzy, że miłość da się kupić – i coś z kogoś, kto wie, że nie. Właśnie dlatego jego Gatsby zostaje z tobą na dłużej niż fajerwerki z przyjęć.
Filmów tych jest o wiele więcej — my ukazaliśmy tylko namiastkę. I choć Oscara za Zjawę w końcu dostał, ironicznie to wcześniejsze role pokazują, że Leo był gotowy na tę nagrodę już dawno. Może to znak, że czasem warto przegrać parę razy, żeby potem mieć o czym opowiadać przy szampanie.
tekst | Kasia Sinet
Jak wiemy, Leonardo DiCaprio ma ustawicznego pecha, jeśli chodzi o zdobywanie Oscarów. W nominacjach radzi sobie świetnie – dostał ich całkiem sporo, a pierwszą otrzymał już ponad 20 lat temu za rolę w filmie Co gryzie Gilberta Grape’a. Jak to mawiają: tak blisko, a tak daleko. Czy teraz mu się uda? A może już dawno przestało go to obchodzić?
DiCaprio przez lata był symbolem hollywoodzkiego niedosytu – perfekcyjny warsztat, wybory filmowe bezbłędne, a jednak Akademia ciągle mówiła „nie”. Niektórzy twierdzili, że był zbyt popularny, zbyt przystojny, zbyt „mainstreamowy” jak na gust starszych członków Akademii. Inni, że nie grał „nieszczęśliwych geniuszy” ani „cierpiących bohaterów”, czyli tego, co Oscar kocha najbardziej. W końcu, po dwóch dekadach, dostał swoją statuetkę za Zjawa – rolę, w której marzł, krwawił i jadł surowe mięso. Czyli, jak to ujęli internauci: musiał prawie umrzeć, żeby go wreszcie docenili.
Zastanawiając się, co stoi za oscarowymi porażkami (i późnym triumfem) tak pożądanego aktora Hollywood, postanowiliśmy przypomnieć 5 filmów, za które naszym zdaniem Leo powinien był dostać Oscara dużo wcześniej.
TITANIC (1997)
Kiczowaty czy też nie, ale wszyscy film znają i chętnie do niego wracają. Młody, przystojny i z nizin społecznych – filmowy Jack skradł serca milionom. Choć wytwórnia chciała, by w rolę wcielił się Matthew McConaughey, James Cameron uparł się przy Leonardo. I dobrze – bo ten film nie działałby bez jego idealnej mieszanki naiwności i odwagi.
ZŁAP MNIE, JEŚLI POTRAFISZ (2002)
Historia oparta na faktach, która przyniosła Leo ogromny rozgłos. Frank Abagnale Jr. to chłopak, który potrafił być kim chciał — pilotem, lekarzem, prawnikiem. DiCaprio zagrał go z lekkością i wdziękiem, bez cienia fałszu. Widzisz go, i od razu mu wierzysz. A to jedna z najtrudniejszych rzeczy w kinie.
WYSPA TAJEMNIC (2010)
Film trzymający w napięciu do ostatniej sceny. Martin Scorsese wciąż w formie, Leonardo również. Detektyw Daniels, uwięziony między rzeczywistością a własnymi wspomnieniami, to jedna z jego najbardziej złożonych ról. Może nawet za bardzo – bo wielu widzów do dziś nie jest pewnych, co się tam właściwie wydarzyło.
WILK Z WALL STREET (2013)
Jedni wracają do niego z zachwytem, innych razi wulgarność i nadmiar wszystkiego. Ale to właśnie tu DiCaprio rozsadza ekran. Jego Jordan Belfort to człowiek, który wierzy w siebie bardziej niż Bóg w cokolwiek. Zagrać takiego potwora i wciąż być magnetycznym – to wyczyn. Wtedy jednak Oscara zgarnął McConaughey za Witaj w klubie. Ironia? Ta sama, która kilka lat wcześniej zabrała Leo jego wymarzoną statuetkę.
WIELKI GATSBY (2013)
Nostalgiczny, tajemniczy, wspaniały – te słowa trafnie opisują tytułowego Gatsby’ego. Baz Luhrmann ubrał tę historię w neonowe złoto i jazzowe echa, ale to DiCaprio nadał jej duszę. W jego spojrzeniu jest coś z człowieka, który wierzy, że miłość da się kupić – i coś z kogoś, kto wie, że nie. Właśnie dlatego jego Gatsby zostaje z tobą na dłużej niż fajerwerki z przyjęć.
Ciekawostka: DiCaprio i polski geniusz Szukalski
Mało kto wie, że Leonardo DiCaprio znał Stanisława Szukalskiego – wybitnego polskiego rzeźbiarza, który w latach 30. uchodził za cudowne dziecko sztuki. Po wojnie żył w zapomnieniu w USA, gdzie jego sąsiadem był ojciec Leonardo. To właśnie ten przypadek sprawił, że po latach DiCaprio współprodukował dokument Netflixa Struggle: The Life and Lost Art of Szukalski.
Film to niesamowita opowieść o artyście, którego talent zniszczyła historia — i własne poglądy. Szukalski był wizjonerem, ale w pewnym momencie życia poparł ideologię polskiego nacjonalizmu. Wyparł się ich, ale w Polsce i tak został wymazany z pamięci publicznej. Dokument DiCaprio pokazuje, jak cienka jest granica między geniuszem a obłędem – i jak sztuka może przetrwać nawet wtedy, gdy twórca zostaje potępiony.
Filmów tych jest o wiele więcej — my ukazaliśmy tylko namiastkę. I choć Oscara za Zjawę w końcu dostał, ironicznie to wcześniejsze role pokazują, że Leo był gotowy na tę nagrodę już dawno. Może to znak, że czasem warto przegrać parę razy, żeby potem mieć o czym opowiadać przy szampanie.
Zobacz też:
tekst | Kasia Sinet






![„Frankenstein” – mroczna opowieść o empatii [recenzja] „Frankenstein” – mroczna opowieść o empatii [recenzja]](https://hiro.pl/wp-content/uploads/2025/11/„Frankenstein-–-mroczna-opowiesc-o-empatii-recenzja-218x150.jpg)
