10 pytań do osoby, która dokonała apostazji

W poprzednich latach apostazja, czyli formalne wystąpienie z organizacji religijnej, nie była popularnym procesem. Jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w latach 2006-2009 dokonano 1057 apostazji, a w roku 2010 – 459. W związku z niewielką skalą zjawiska, Instytut nie kontynuował badań w kolejnych latach, więc na ten moment brak rzetelnej informacji o prawdziwych liczbach. Jednak po ilości historii opisanych w social mediach z hashtagami #apostazjachallenge czy #teżodchodzę, możemy się domyślać, że liczba apostatów i apostatek zdecydowanie wzrosła.

W postach ludzie opisują swoje historie i  wyjaśniają, co skłoniło ich do decyzji o odcięciu się od Kościoła. Jako powody podają m.in ukrywanie pedofilii i nadużyć seksualnych, niechęć do środowiska LGBT+,  stanowisko w sprawie aborcji czy fakt, że “wpisano” ich do organizacji w momencie chrztu, czyli bez świadomej zgody.

Jakie konsekwencje niesie za sobą dokonanie apostazji? Są to głównie aspekty religijne – brak pogrzebu kościelnego, zakaz pełnienia takich ról jak chrzestny czy świadek małżeństwa, niezgoda na ślub kanoniczny (ślub mieszany pozostaje dozwolony), ekskomunika. Portal apostazja.info informuje także o skutkach społecznych, takich jak niezrozumienie ze strony rodziny. Jeśli chodzi o stronę prawną, Kościół powinien przestać przetwarzać część danych osobowych.

10 pytań o apostazję

Apostazja rzutuje na całe nasze życie, dlatego powinna być starannie przemyślaną decyzją, niepodjętą pod wpływem emocji. Rozmawiamy z J, która taką decyzję ma już za sobą i oficjalnie odeszła z Kościoła katolickiego w połowie stycznia.

Aleksandra Oleksiuk: Co Cię skłoniło do podjęcia decyzji o odejściu z Kościoła?

J: Od wielu lat nie uczestniczę w życiu Kościoła; nie zgadzam się z jego dogmatami, prawdami, stanowiskiem w wielu kwestiach. W liceum jako jedyna osoba w klasie wypisałam się z lekcji religii, o uczęszczaniu na msze nie wspomnę. W ostatnich latach moją decyzję cementowały kolejne afery i skandale wokół Kościoła katolickiego w Polsce, a apogeum mojej niechęci i sprzeciwu osiągnęłam w ostatnich miesiącach z przyczyn, o których wszyscy wiemy. Przyjaciółka dodała mnie w grudniu ubiegłego roku do tematycznej grupy na social mediach, w której znalazłam mnóstwo rad oraz motywacji – i ruszyłam maszynę.

A: Czy spotkałaś się z krzywymi spojrzeniami ze strony rodziny lub znajomych?

J: Nie, większość osób którym o mówiłam o mojej decyzji, poparło ją. Sami chętnie też by dokonali apostazji, gdyby procedury nie były takie wymagające. Jedynie wierząca koleżanka wyraziła smutek, ale wiem, że wynika to z jej troski o mnie.

A: Jak wygląda proces? Do kogo należy się zgłosić?

J: Przede wszystkim należy pozyskać akt chrztu. Może być to oryginał sprzed X lat. Jeżeli jednak nie posiada się takiego dokumentu w domu, należy zwrócić się do parafii chrztu z prośbą o odpis aktu. Struktura Kościoła jako instytucji w Polsce jest bardzo niejednorodna. Niektóre parafie zgadzają się wysłać skan dokumentu; inne jego odpis na adres domowy; jeszcze inne na adres parafii zamieszkania, a kolejne znów każą przyjść osobiście (co bywa problemem dla osób zamieszkujących obecnie w innej części Polski niż byli chrzczeni).
Kiedy już uda się zdobyć papier, trzeba udać się do proboszcza w parafii na terenie której obecnie mieszkamy. Trzeba spotkać się z nim osobiście i podczas spotkania złożony zostaje akt woli o wystąpieniu z Kościoła. Teoretycznie taki akt powinien przygotować apostat/tka i często ludzie piszą prawdziwe elaboraty z uzasadnieniem, wylewają całą swoją złość i zarzuty. Jednak dla mnie pismo zostało przygotowane przez parafię w której składałam apostazję, co mnie zaskoczyło. Dokument zawierał tylko suche fakty: kto, co, gdzie, ale mi to odpowiadało. Apostata/apostatka wraz z proboszczem podpisują trzy kopie takiego dokumentu – dla osoby zainteresowanej, dla proboszcza i dla kurii. Kuria po otrzymaniu pisma wydaje dyspozycję do parafii chrztu o naniesienie informacji o wystąpieniu z kościoła do księgi chrztu. Dopiero otrzymanie kolejnego odpisu aktu chrztu z naniesioną adnotacją jest potwierdzeniem skutecznie dokonanej apostazji.

Zobacz też: https://hiro.pl/jak-bog-szukal-karela-czeski-film-o-polskiej-religijnosci/

Jak Bóg szukał Karela. Czeski film o polskiej religijności

A: Czy ktoś z kościoła próbował odwieść Cię od tego pomysłu? 

J: Teoretycznie proboszcz przyjmujący dokument powinien poinformować o skutkach odstępstwa i próbować odwieść osobę zainteresowaną od tego pomysłu. Proboszcz u którego ja załatwiałam sprawę, był przemiłym i pomocnym człowiekiem, który jedynie zapytał czy jest to moja wolna wola. Wiem jednak z relacji osób ze wspomnianej grupy, że w niektórych parafiach w Polsce, proboszczowie zachowują się skandalicznie. Krzyczą, obrażają ludzi, są agresywni, straszą piekłem. Cieszę się, że trafiłam na “ludzkiego” księdza.

A: Ile czasu zajmuje cały proces?

J: Ruszyłam temat na początku grudnia, apostatką zostałam w połowie stycznia. Jednak miałam dużo szczęścia – zarówno parafia chrztu, jak i proboszcz z parafii zamieszkania okazali się po prostu życzliwi. Jak wspomniałam wyżej, bywa że utrudniane jest wydanie aktu chrztu czy wizyta na parafii w celu złożenia aktu woli. Zdarzają się nawet sytuacje, że ksiądz okłamuje osobę zainteresowaną i nie przesyła jej dokumentów dalej w celu sfinalizowania procesu. Wtedy trzeba zainterweniować w kurii, co zwykle przynosi efekt. Zatem – u mnie trwało to półtora miesiąca, ale niektórzy ciągną ten temat całymi miesiącami. Jednak dobrą wiadomością jest fakt, że ta skomplikowana na pierwszy rzut oka procedura jest i tak zdecydowanie prostsza, niż była jeszcze parę lat temu. Wtedy wymagane były chyba dwie wizyty, a już na pewno obecność dwóch świadków! Mam nadzieję, że z czasem procedura zostanie uproszczona i będzie można załatwić tę sprawę online, jak wiele spraw, choćby urzędowych.

fot. Franciszek Mazur/Agencja Gazeta

A: Dlaczego, Twoim zdaniem, warto dokonać apostazji?

J: Ludzie dokonują apostazji z wielu powodów – wśród apostatów są nawet wierzące osoby! Ja polecam apostazję tym, którzy chcą mieć czyste sumienie i żyć w zgodzie ze sobą, jeżeli czują, że tego potrzebują. Apostazja może być także wyrazem sprzeciwu, buntu; może być początkiem czegoś nowego dla osób które zmieniły wyznanie; może być odcięciem się od czegoś, czego nigdy nie czuliśmy się częścią.

A: Czy wymagane są jakieś dokumenty?

J: Jak wspomniałam, potrzebny jest odpis aktu chrztu oraz trzy kopie aktu woli. Oczywiście należy też okazać dowód osobisty oraz adekwatny dokument w przypadku zmiany danych osobowych zawartych pierwotnie na akcie chrztu. W moim przypadku była to zmiana nazwiska, więc zabrałam ze sobą akt ślubu.

A: Ile kosztuje apostazja?

J: Teoretycznie jest to darmowy proces, ale niektóre parafie próbują wymusić ofiarę czy choćby opłatę za znaczek w przypadku wysyłki odpisu aktu chrztu. O ile z zapłatą na znaczek można polemizować, to na ofiarę absolutnie nie trzeba się zgadzać.

A: Czy jest to odwracalny proces?

J: Tak, wiem że przy odpowiedniej skrusze i pokucie można powrócić na łono Kościoła, ale nie interesowałam się tym szczegółowo. Podejrzewam jednak, że pokuta jest dość ciężka, ponieważ apostazja automatycznie wiąże się z ekskomuniką.

A: Jaką radę byś dała tym, którzy chcą dokonać apostazji, ale wciąż się wahają?

J:  To zależy, z czego wynika wahanie. Jeżeli wahający się nie są pewni swojego światopoglądu, najpierw powinni zgłębić ten temat, żeby nie podjąć decyzji której będą później żałować. Jeżeli jednak wynika to z lenistwa – to zachęcam do przełamania impasu 😉 W tym roku odbędzie się spis powszechny – jest to doskonała okazja na sprostowanie statystyk z 2011 roku, według których katolicy stanowią 95% Polaków. Wiele osób przystępuje do działania będąc zmotywowanymi przykładem innych osób, dlatego warto dodać się do dedykowanej grupy albo sprawdzać rosnącą wciąż liczbę na licznikapostazji.pl

Autor: Aleksandra Oleksiuk

Komentarze

Zapisz się do Newslettera