Tyskie na jednym z osiedli stworzyło bar w windzie, by zbliżyć do siebie sąsiadów

Bar w windzie

Znacie to uczucie, gdy wsiadacie z kimś do windy i zapada niezręczna, krępująca cisza, a wy tylko modlicie się o to, by jak najszybciej dojechać na wybrane piętro?

Tyskie postanowiło udowodnić, że przeciętna winda w bloku to idealne miejsce do sąsiedzkiej integracji. Ten niecodzienny eksperyment przyniósł zaskakujące efekty. W ciągu dnia sąsiedzi przełamali bariery i przestali być dla siebie anonimowi. Każdy, kto do niej wszedł, przeszedł z kimś na TY. Ale… jak to wszystko się zaczęło?

Wszystko zaczęło się na zwyczajnym osiedlu, jakich w Polsce są dziesiątki tysięcy. Tyskie porozmawiało z przechodniami o relacjach sąsiedzkich i wspólnym życiu społecznym. Potwierdziło się, że bloki, mieszkania i klatki schodowe cechuje coraz większa anonimowość. Nie znamy się i rzadko utrzymujemy więzi z sąsiadami, często nawet nie spoglądamy na siebie, mijając się w korytarzu.

Starsze pokolenie doskonale pamięta i z uśmiechem wspomina czasy, kiedy pilnowało się wzajemnie samochodów, ludzie przychodzili do siebie oglądać telewizję i nawet pękające rury lub przeciekające sufity sprzyjały zacieśnianiu więzi. Dziś takich pretekstów do spotkań zwyczajnie brakuje. Według badań CBOS-u ponad 65% Polaków utrzymuje dystans w relacjach z sąsiadami i nie ma z nimi bliskich kontaktów. Co drugi Polak nie zna ich imienia. Jak mówi jeden z rozmówców, łatwiej jest dowiedzieć się czegoś o swoim sąsiedzie z mediów społecznościowych, niż poznać go osobiście.

Nieśmiałość lub obawa przed zajmowaniem komuś cennego czasu na zwykłą rozmowę w wielu przypadkach odwodzi od spontanicznego nawiązywania relacji. Czasami zbyt zapatrzeni w telefony, skupieni na własnych sprawach i problemach, nie zwracamy uwagi na mieszkańców swojej okolicy czy bloku. Najczęstszym miejscem spotkań jest klatka schodowa lub winda, ale również tam milczymy jak zaklęci.

A gdyby tę sytuację zmienić, a windę, jako miejsce, w którym najczęściej zapada krępująca cisza, zamienić w bar? Taki z prawdziwego zdarzenia, z uśmiechniętym barmanem i nalewakiem do piwa? Czy sąsiedzi przeszliby ze sobą na TY? Tyskie nie zastanawiało się długo, po prostu to sprawdziło.

Kilka tygodni przygotowań, szybki montaż na miejscu i bar w windzie na jednym z polskich osiedli został uruchomiony. Było wszystko, czego w dobrym pubie potrzeba – oświetlenie, bar, barman i lane Tyskie. Efekty były widoczne od razu! Zaraz po wejściu do windy zaczęły się luźne rozmowy, wymienianie opinii, dzielenie się wrażeniami. Nagle wszyscy zaczęli przechodzić ze sobą na TY – zatrzymali się na moment, rozejrzeli po dotąd nieznanych twarzach i znaleźli nić porozumienia.

Nie sądziłem, że winda może mieć tak głębokie wnętrze – podsumował jeden z uczestników. Inny skwitował ten dzień słowami — Tego, co się dzisiaj działo, nie da się cofnąć, na szczęście!.

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera