Sztuka tatuażu zmieniała się w Polsce podobnie jak hip-hop ponad dekadę temu. Rozmawiamy z organizatorami Tattoo Konwent

Dzisiaj każdy, kto chce poważnie i profesjonalnie podejść do tatuowania swojego ciała, nie wybiera pierwszego lepszego studia tatuażu. A gdzie można spotkać najbardziej utalentowanych tatuażystów?

Tattoo Konwent to cykl wydarzeń związanych ze sztuką tatuażu i kulturą alternatywną, który od 2009 roku odbywa się w największych, polskich miastach. W tym roku przed nami jeszcze dwie edycje Tattoo Konwent – zbliżająca się wielkimi krokami 30. edycja w Gdańsku (13-14 lipca) oraz Katowice Tatto Konwnent.

Czytaj więcej: Miłośnicy tatuażu, przybywajcie do Gdańska! 450 tatuatorów w jednym miejscu, czyli Gdańsk Tattoo Konwent

Twórcą Tattoo Konwent jest Marcin Pacześny – właściciel salonów tatuażu ZAJAWA TATTOO, fotograf i pasjonat wspinaczki i alpinizmu. Z kolei Michał Nowakowski to organizator Tattoo Konwent, właściciel agencji APPETITE4, współzałożyciel salonu ZAJAWA TATTOO KRAKÓW oraz DJ. Dzisiaj rozmawiamy z Marcinem i Michałem o początkach Tattoo Konwent, kulturze tatuażu w Polsce, zmianach, jakie w niej nastąpiły i nie tylko.

Od lewej: Michał Nowakowski, Marcin Pacześny (fot. Watemborski)

Jak właściwie narodził się pomysł na Tattoo Konwent?

Marcin: Tattoo Konwent to trochę dzieło przypadku, bo chyba większość ciekawych rzeczy w życiu wydarza się w sposób niespodziewany. W 2009 roku narodził się w naszych głowach pomysł na festiwal tatuażu połączony z muzyką. I tak od słowa do słowa ogłosiliśmy światu, że organizujemy pierwszą edycję wydarzenia, a potem zaczęliśmy się martwić, jak właściwie zabrać się do organizacji takiej imprezy. To był szalony czas, nie mieliśmy pojęcia jak się robi eventy większe niż koncert dla 100 osób. Była w tym niesamowita frajda i pasja tworzenia, która zresztą towarzyszy nam aż do dzisiaj.

Nadchodzi 30. edycja Tattoo Konwent, tym razem podbijacie Gdańsk. Wiem, że Gdańsk to szczególnie ważne dla Was miejsce, bo to właśnie tam odbyła się pierwsza edycja festiwalu – w 2009 roku. Co pamiętacie z tamtej, premierowej edycji?

Marcin: Pamiętam totalny chaos organizacyjny i fantastyczną atmosferę, jaką stworzyli goście festiwalowi. Na szczęście wybaczyli nam wszelkie potknięcia, zaufali i mogliśmy pracować nad kolejnymi edycjami. W pamięci szczególnie utkwił mi okres, kiedy pozostał tylko tydzień do pierwszej edycji – ze stresu nie byłem w stanie spać dłużej niż dwie godziny. Bez przerwy myślałem o tym, co może pójść nie tak, a takich rzeczy było mnóstwo.

Obserwujecie świat tatuażu od dekady (albo i dłużej) – jakie zmiany zauważyliście w nim przez ten czas na naszym polskim podwórku?

Marcin: Zmiany zaszły ogromne! Gdy zaczynaliśmy organizować Tattoo Konwent w Trójmieście istniało pięć salonów tatuażu. Dziś jest ich pewnie ponad siedemdziesiąt. W tamtym okresie walczyliśmy o to, aby obalać krzywdzące wytatuowanych ludzi stereotypy. Dziś natomiast wytatuowane osoby odnaleźć można w niemal każdej branży czy zawodzie. Tatuaż stał się bardziej akceptowany, a przede wszystkim niezwykle popularny. Nie wszystkim z naszej branży to się podoba, jednak dla mnie osobiście jest to duży sukces i cieszę się, że nasz festiwal w znacznej mierze przyczynił się do propagowania tego zjawiska.

Michał: Tak, tatuaż stał się mainstreamem i obserwujemy tutaj analogię do tego samego, co działo się choćby z polskim hip-hopem jakieś 15 lat temu. Stara gwardia psioczyła, że to nie to samo, nowa nabierała wiatru w skrzydła, scena się rozwijała, było coraz więcej artystów, coraz więcej odbiorców, rynek zaczął się profesjonalizować, rozwinęło się wiele nurtów, a potem doszło do podziałów i kolejnych przemian. Nie da się jednak zaprzeczyć jednemu – wszyscy na tym boomie skorzystali. Jak wtedy muzyki, tak teraz – tatuatorów, studiów, stylów jest więcej, a poziom sprzed 10 lat zmienił się niewiarygodnie. Miałem ostatnio okazję przeglądać gazetę o tatuażu z 2010 roku, w której redaktorzy rozpływali się nad poziomem wykonania prac na jakiejś konwencji. Dziś te same prace – nie ujmując nikomu – można by wystawić co najwyżej w konkursie na babola roku i z pewnością potwierdziliby to sami ich autorzy. Zrobiliśmy ogromne postępy jako branża, ale i jako kraj, bo jak wiadomo Polak potrafi. Mieliśmy kompleksy względem zachodu, a teraz w sumie najlepsi tatuatorzy świata są często na prawo od Wisły.

Podczas konwentu można zrobić sobie wymarzony tatuaż albo bezwzględnie zaufać tatuatorowi robiąc dziarkę w ciemno. Z jakimi pytaniami w tej kwestii najczęściej się spotykacie i jakie są na nie odpowiedzi?

Michał: Czy jak wykupię sobie 2 dziarki w ciemno to muszę zrobić 2 małe czy mogę połączyć w jedną dużą? Serio, to jedyne pytanie jakie kojarzę, co pokazuje, że ludzie nie tylko bardzo chcą poddawać się takim eksperymentom, ale też po prostu ufają nam w kwestii doboru artystów i całości przedsięwzięcia, które niejako wymyśliliśmy, a na pewno pierwsi zaproponowaliśmy w Polsce.

W świecie tatuażu często słyszy się o wpadkach, typu: błąd w pisowni, mylne znaczenie symbolu, czy po prostu: źle wykonany tatuaż, bo niestety istnieją studia tatuażu, którym daleko do profesjonalizmu. Czy można powiedzieć, że misją Tattoo Konwent jest także uświadamianie ludziom, żeby swoje ciało oddawać jedynie w ręce profesjonalnych tatuatorów?

Marcin: Oczywiście, że tak! Organizując profesjonalne i prężnie działające wydarzenie, umożliwiając tatuatorom zaprezentowanie się ze swą sztuką, a przede wszystkim przyjazne współzawodnictwo na scenie konkursowej doprowadzamy do sytuacji, w której jeden drugiemu stawia coraz wyżej poprzeczkę. Każdy, kto odwiedzi konwent ma możliwość zobaczenia tych najlepszych prac, każdy wie kto zdobywa nagrody, ma łatwość przejścia pomiędzy boksami i porównania tego, co dzieje się w branży, co mu się podoba lub podoba mniej.

Od tego roku wszystkim edycjom Tattoo Konwent przyświeca hasło: Inne wymiary sztuki – czyli nie tylko tatuaże, ale także pokazy, koncerty, wystawy, warsztaty. Jesteśmy już po dwóch przystankach tegorocznych konwentów, więc mogę śmiało zapytać: jak przyjęło się to hasło i jego realizacja do tej pory?

Michał: Ciężko ocenić jak przyjęło się samo hasło, ale myślę, że wypracowaliśmy dobrą formułę przenikania się wszystkich elementów festiwalu z jego mottem. Ludzie rozumieją o co nam chodzi i podoba im się, że cały czas gonimy króliczka. Nie osiedliśmy na laurach i rozwijamy się w szybkim tempie wciąż podnosząc sobie poprzeczkę. Myślę, że wprowadzenie w tym roku elementów 3D, wizualizacji i mappingu to kolejne podniesienie poprzeczki i wyjście poza schemat konwencji tatuażu. Pokazujemy wszystkim dobitnie – tak, zaczynamy od tatuażu, ale nie wiemy, gdzie on nas zaprowadzi. Sztuka musi być nieprzewidywalna.

A jak Inne wymiary sztuki będą wyglądać w Gdańsku?

Michał: Zacznijmy od 3 mini-scen, które rozstawione w alejkach z wystawcami będą oferowały masę atrakcji w wersji unplugged – malowanie na ciele, koncert, play piercing etc. Po drugie nasza scena będzie po prostu żyła. I kiedy to mówię, to już nie mogę się doczekać aż to zobaczycie i zrozumiecie, co miałem na myśli. Do tego klasycznie już pokazy, występy, warsztaty, strefy tematyczne i aż 8 wystaw itd…

Czy zaobserwowaliście jakieś konkretne trendy w sztuce tatuażu w 2019 roku, czy to kwestia bardzo indywidualna i trudno mówić o trendach?

Marcin: Nie sądzę, aby dało się mówić o konkretnych trendach w tatuażu. Czasem więcej osób przychodzi po pewien rodzaj wzoru, ale ciężko nazwać to trendem. W moim odczuciu to kwestia indywidualna, dla każdego dany wzór znaczy coś innego, kojarzy się z innym wydarzeniem. To bardzo intymna sprawa, nawet jeśli sam pomysł wydaje się nam oklepany.

Czy zdarzyła się historia, że ktoś przekonał się do sztuki tatuażu właśnie dzięki Waszemu festiwalowi?

Marcin: Tak, na przykład moi rodzice. Tatuażu nadal nie posiadają, ale już od dawna nie patrzą na to, czym się zajmuję jak na dziwną fanaberię, a widzą w tym wielkie przedsięwzięcie i zaangażowanie dziesiątek osób pracujących przy projekcie.

Michał: Myślę, że można ich liczyć w setkach – chyba największy taki krok zrobiliśmy w latach 2017 i 2018, gdy dzięki hasłom Old’s cool i Dołącz do rodziny odwiedzali nas ludzie w przedziale wiekowym 0-92 i rzeczywiście uczestniczyły w nim wielopokoleniowe rodziny. Serio, serce rośnie jak się widzi to, że nagle odczarowujesz komuś jakiś fragment rzeczywistości.

5 najważniejszych zasad uczestnika Tattoo Konwent?

Michał: Wow, właściwie to uważamy, że kultura osobista i odrobina życzliwości to wystarczające zasada do funkcjonowania w społeczeństwie, więc i na konwencie, ale ok… spróbujmy. Miej otwartą głowę, szanuj innych, baw się odpowiedzialnie, smaruj świeżo wykonany tatuaż i baw się dobrze! 😉

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcie wyróżniające: Bartek Modrzejewski

Komentarze
Sztuka tatuażu zmieniała się w Polsce podobnie jak hip-hop ponad dekadę temu. Rozmawiamy z organizatorami Tattoo Konwent
3 (60%) 1