Poczet pisarzy różnych: Margaret Atwood

Portret Margaret Antwood

Facetom sięgającym po „Dziennik Bridget Jones” obiecywano wnikliwe wejrzenie w naturę współczesnej kobiety. Ten sam chwyt reklamowy mogłaby zastosować wobec swoich książek Margaret Atwood. Przedstawiamy postać wyjątkowej pisarki.

Prezentujemy teksty wydrukowane lata temu, ale zaskakująco świeże.

Margaret Atwood – twórczość

Margaret Atwood – „Kocie Oko”

Gruba nastolatka, której koleżanki każą szczekać i chodzić na czworaka albo porzucają związaną w okolicy nawiedzanej przez ekshibicjonistów, to okrutny koszmar dorastania, ale również świetna komedia pomyłek. Bo przecież późniejsze losy Pani Wyroczni, tytułowej bohaterki drugiej powieści Atwood, są zupełnie gwiazdorskie. Pozoruje m.in. własną śmierć, aby uciec przed sławą kontrowersyjnej pisarki i toksycznymi romansami, przypominającymi życie uczuciowe Edypy Maas, ponętnej bohaterki „49 idzie pod młotek” Thomasa Pynchona. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tym fałszywym zgonem Atwood puszcza oko także Markowi Twainowi: nie tylko Tomek Sawyer oglądał własny pogrzeb, dziewczynki też mają swoją kanciarę. Do podwójnej egzystencji szkolnego pośmiewiska powraca Atwood jeszcze 12 lat później w „Kocim oku”. Dręczona dziewczyna jest tutaj wypadkową sławnych koleżanek: tytułowej bohaterki „Carrie” Stephena Kinga i przewrażliwionej stypendystki ze „Szklanego klosza” Sylvii Plath. Ratunkiem przed szkolną grozą staje się amulet – kocie oko, szklana kulka, w której wydaje się być zamknięta inna rzeczywistość, oferująca potraktowane z przymrużeniem oka niezwykłe zdolności. Szamanizm wśród pensjonarek? Nie ma problemu.

Margaret Atwood – „Wynurzenie”

Amulety i ucieczkę w myślenie magiczne wykorzystała już Atwood wcześniej, w debiutanckim „Wynurzeniu”. Powieść bywa uznawana za wyraz przekonań ekofeministycznych: tłamszenie natury przez technologię symbolizuje patriarchalną opresję. Pod tą ideologiczną nakładką, „Wynurzenie” jest spokojną, introspektywną prozą, oddającą atmosferę odchodzącej już w zapomnienie Kanady, krainy jezior i głębokich lasów. Łatwo zaginąć w przestrzeni, która szafuje śladami zamierzchłych kultur – rdzennych Indian i ich szamanów. Ojciec bohaterki rozpływa się w niej bez śladu. Ekspedycję ratunkową dematerializacja mija o włos. Ryzyko potęguje się, bo mężczyźni nienawidzą kobiet, szczególnie takich jak główna bohaterka: tajemnicza, sugerująca istnienie jakiegoś drugiego życia, zwodząca otoczenie, niczym Proustowska Odeta igrająca z zazdrosnym Swannem. Dziwne skojarzenie. Proust w kanadyjskich lasach? A jednak: ukryte pod powierzchnią jeziora neolityczne malowidła, zabita czapla, przypadkiem odnaleziony dziecinny blok rysunkowy – rolę magdalenek grają w „Wynurzeniu” elementy pozornie przypadkowe, orbitujące wokół siebie, jak cząstki elementarne Gombrowiczowskiego „Kosmosu”.

Margaret Atwood – ” Opowieść podręcznej”

Na retrospekcji oparta jest też dystopijna „Opowieść podręcznej” – wizja religijnego totalitaryzmu, w którym nieliczne płodne kobiety pełnią rolę inkubatorów, trzymane w zamkniętych pokojach, cenne i uprzedmiotowione. Podręczna, podobnie jak bohaterka „Wynurzenia”, wydaje się początkowo wycofana i bierna. Czas spędza na ustawicznym rozwoju wewnętrznym, medytacjach i ćwiczeniach wyobraźni. Jej tryb życia nawiązuje do „Pamiętnika przetrwania” Doris Lessing oraz do opowiadania „Twierdza ducha” Jean Stafford – inspirowanego mistycyzmem Teresy z Avila. Ostatecznie podręcznej udaje się wyrwać, o ironio, w przebraniu luksusowej prostytutki, kobiety „anty-płodnej”, a więc pozbawionej wartości. Atwood powraca do przyszłości jeszcze w „Oryksie i derkaczu”, gdzie proponuje już mniej wyrafinowaną wizję: świat zrujnowały genetyczne eksperymenty, niedoskonały pozostał tylko Yeti – ostatni homo sapiens wśród homo superior, postapokaliptyczny alkoholik i nieudacznik, a jednocześnie współwinny krachu cywilizacji.

Atwood od dłuższego już czasu jest kandydatką do literackiego Nobla. Zasługuje. Ciało jej prozy pozostaje spójne (w przeciwieństwie do bohaterki „Kobiety do zjedzenia”), pomimo zróżnicowania tematycznego poszczególnych utworów. Oferuje też rozpoznawalny styl, z którym łatwo związać się emocjonalnie i kupować kolejne tytuły w ciemno. Przykładem niech będzie „Grace i Grace”: nawet książka zdradzająca pozornie nudnawe historyczne zacięcie z czasem demaskuje się jako powieść na poły przygodowa, siostrzana wobec Pynchonowskiego „Masona i Dixona”. Lubię Bridget Jones, lubię też wiele autorek – od Susan Sontag po Fannie Flagg. Ale dotychczas nie poświęciłem paniom ani jednej odsłony tego cyklu. Pierwszy raz musiał być wyjątkowy: z moją ulubioną wśród piszących kobiet.

Sięgnij też po… „Szklany klosz” Sylvii Plath lub „Zły charakter” Jean Stafford

tekst | Filip Szałasek

 

Zobacz też: 4 książkowe inspiracje filmów, które nakręcił David Lynch

4 książkowe inspiracje filmów, które nakręcił David Lynch

Komentarze
Rate this post