Pies to papierek lakmusowy naszych emocji. Rozmawiamy z psimi behawiorystami: Zofią Zaniewską-Wojtków i Piotrem Wojtków

Pies podający łapę swojemu właścicielowi

Dlaczego pies warczy? Czy podawanie psom środków uspokajających jest rozwiązaniem? Jakie błędy popełniamy najczęściej w byciu psim rodzicem?

Psy myślą i są obdarzone świadomością, doskonale też odczytują nasze własne sygnały – wiedzą doskonale, kiedy człowiek przeżywa radość, a kiedy się gniewa. Łatwo można je nauczyć reagowania na nasze gesty i słowa, a nawet na nasze ruchy okazywane nieświadomie. Jeśli odwrócimy sytuację okaże się, że to człowiek niekoniecznie potrafi zrozumieć zachowanie czworonoga.

Dzisiaj rozmawiamy z dwójką behawiorystów – autorami książki Słuchając psa, wydanej nakładem Wydawnictwa Buchmann. Książka jest dostępna w sprzedaży tutaj.

Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków to psi behawioryści z długoletnią praktyką, pasjonaci zafascynowani światem czworonogów, którzy postanowili pomóc każdemu, kto pragnie nawiązać ze swoim podopiecznym silną więź. Stworzyli poradnik, który w jasny i przystępny sposób prezentuje wszelkie zagadnienia dotyczące języka, jakim pies porozumiewa się z człowiekiem. Słuchając psa to prawdziwa skarbnica wiedzy zarówno na temat opieki nad szczeniakiem, jak i starszym psem oraz przewodnik po komendach, grach, zabawach oraz najczęstszych problemach, z którymi mierzą się psi opiekunowie.

Zapraszamy do lektury naszej niezwykle obszernej rozmowy o wszystkim, co z czworonogami i nami – ich opiekunami związane.

Czytaj również: Czy psa trzeba zdominować? Najpopularniejsze mity o wychowywaniu psów z książki „Słuchając psa”

Oboje jesteście psimi behawiorystami z długoletnią praktyką. W Polsce głośniej zaczęło się mówić o psich behawiorystach kilka lat temu, a jakie Wy zmiany zaobserwowaliście w tej dziedzinie na przełomie lat?

Ostatnie kilkanaście lat to istna rewolucja w postrzeganiu psich potrzeb, ich emocji czy podejścia do współpracy z behawiorystami. Dziś nikomu nie trzeba tłumaczyć kim jest behawiorysta. Znaczna większość opiekunów wie na czym polega nasza praca. Zmieniły się też metody pracy z psami. W naszej szkole – Psiedszkolu – stosujemy techniki oparte na nagradzaniu. To kilkanaście lat temu było rzadkością i opiekunowie dziwili się, gdy o tym słyszeli. Wtedy jeszcze promowany był mit dominacji, siłowego przymuszania psa do zachowań. Dziś dużą uwagę wiele szkół zwraca na komunikację psa z jego opiekunem i to jest kolejny krok do przodu nie tylko w empatycznym postrzeganiu psów, ale w skutecznym porozumieniu z nimi.

Niektórzy stereotypowo sądzą, że zatrudnianie psiego behawiorysty to kaprys właściciela, na równi z zabieraniem psa do SPA. Ale przecież wcale tak nie jest, a behawiorysta, to można powiedzieć poetycko: taki weterynarz psiej psychiki, racja?

Rzeczywiście zdarzają się (coraz rzadziej) osoby, które twierdzą, że korzystanie z naszych usług jest rodzajem próżności. Ale muszę to zdementować. Nasza praca jest bardzo praktycznym wsparciem, które pomaga człowiekowi i psu lepiej żyć pod jednym dachem. Bardzo fajnie, że porównałaś naszą pracę do pracy lekarza weterynarii, bo sam schemat pracy jest bardzo podobny. Zachowanie, które przejawia pies jest objawem. Np. gdy pies zachowuje się agresywnie, jest to objaw jego stanu emocjonalnego – strachu, frustracji, zaniepokojenia czy złego nastroju. Na ten stan wpływa wiele czynników, jak to, czy opiekun rozumie swojego psa, czy jego zachowanie jest przewidywalne, czy zaspokaja jego potrzeby itd. I dopiero gdy dotrzemy do tej przyczyny, możemy skutecznie rozpocząć terapię. Podobnie jest u lekarza weterynarii – kaszel jest tylko objawem. Potem jest badanie. Na samym końcu jest stawiana diagnoza i na jej podstawie dobierane leczenie.

Kiedy powinniśmy zgłosić się z naszym pupilem do behawiorysty?

W naszej szkole prowadzimy zarówno zajęcia dla osób proaktywnych – takich, które nie chcą dopuścić do pojawienia się problemów. Dla takich osób mamy w naszej ofercie wiele szkoleń grupowych i indywidualnych. To jest kolejny dobry objaw w naszej kulturze wychowania psów. Opiekunowie są odpowiedzialni, chcą mieć wychowywanego, dobrze czującego się przy nich psa. W szkołach takich jak nasza zajęcia często prowadzą behawioryści. Opiekunowie dziś zaczynają tego szukać. To jest kolejny bardzo dobry objaw.

Na drugim biegunie są osoby, których psy mają problem czasem od kilku lat. Problem stopniowo zaczął się utrwalać, zachowanie stało się nawykowe i nieznośne. Wtedy pojawia się telefon do nas. Oczywiście w takich przypadkach też pomożemy, ale staramy się promować działania proaktywne, aby nie dopuszczać do pojawienia się problemów. A nawet, gdy takie się pojawia, to aby działać w zalążku problemu. Im wcześniej, tym lepiej.

Istnieje dużo grup dyskusyjnych dla właścicieli psów, gdzie posiadacze czworonogów udzielają sobie rad, wymieniają się doświadczeniami. Na ile jest to cenne doświadczenie, a na ile niebezpieczne? Bo mam wrażenie, że czasami granica jest cienka, jak przy googlowaniu swoich własnych objawów.

Ryzyko jest bardzo duże. Możemy zginąć w bałaganie informacji. Jest to ogromne ryzyko dla naszej relacji z psem. Z drugiej strony znamy grupę na Facebooku, którą administrują nasi uczniowie, po szkoleniach trenerskich czy behawiorystycznych. Oni dbają, aby przekazywane informacje były rzetelne. Ale pamiętajmy, że nawet najlepsza grupa nie zastąpi współpracy z behawiorystą. Tutaj odniesiemy się do odpowiedzi na jedno z pierwszych pytań. Praca behawiorysty jest podobna do pracy lekarza. Tak samo, jak oczywiste jest dla nas to, że psa trzeba zbadać, aby zdiagnozować chorobę, musimy zrozumieć, że tak samo trzeba psa i opiekuna poznać, aby zdiagnozować problem behawioralny. Jako behawioryści musimy widzieć, jak się zachowuje pies i jego opiekun. Wyłapać dobre elementy i poprawić błędy. Nie sposób tego zrobić na podstawie samego opisu.

Bardzo spodobała mi się ilustracja umieszczona przed spisem treści, przedstawiająca psa stojącego na wierzchołku góry lodowej, ale pod linią gruntu, góra jest o wiele większa. W końcu problem, który widzimy gołym okiem, ma często o wiele większe podłoże, niż nam się zdaje…

Oczywiście, w naszej pracy stosujemy pewne modele oceny zachowania. Musimy zaobserwować, jak zachowuje się pies? Co poprzedza zachowanie? Co dzieje się po zachowaniu? Co wpływa na to, że zachowanie występuje częściej i staje się nawykowe? To pozwala nam ocenić emocje i korzyści, które pies odczuwa po zachowaniu. Ale to nie wszystko. Często problem ma drugie dno. Staramy się ocenić nastrój psa. A na ten wpływa wiele czynników. M.in. to czy pies czuje się bezpiecznie w miejscu, w którym mieszka, czy nie żyje w chronicznym stresie, czy jego potrzeby są zaspokojone, czy zachowanie opiekuna jest przewidywalne i czytelne dla psa. Pytamy też o dietę i zdrowie psa, bo zdarza się, że choroba czy alergie pokarmowe wpływają na to, że pies jest rozdrażniony, poddenerwowany na co dzień, co wpływa, że może być potencjalnie bardziej problemowy.

Wasza książka, która miała premierę 4 września jest zatytułowana Słuchając psa. Czy to właśnie jest największy problem właścicieli psów, że po prostu… nie słuchają?

Wydaje nam się, że wiele problemów dziś nie wynika ze złych intencji, ale z niewiedzy. Opiekunowie nie odczytują tzw. szeptów, czyli delikatnych sygnałów, które świadczą, że pies czuje się źle w danej sytuacji. Dostrzegają dopiero krzyki. I na to chcieliśmy tytułem zwrócić uwagę. Na przykład, gdy do odpoczywającego psa podchodzi dziecko, pies odwraca głowę, kuli uszy, odwraca wzrok, sztywnieje. To są właśnie wspomniane szepty. Można powiedzieć, że próbuje zatrzymać dziecko, którego się boi. Gdy rodzic nie zwraca uwagi, ignoruje lub nie widzi sygnałów psa, ten zaczyna sięgać po kolejne strategie radzenia sobie z zagrożeniem, zaczyna warczeć, czyli zaczyna krzyczeć. Krzyczeć ze strachu. Jeżeli w tym momencie zaczyna być karcony to w przyszłości przestanie warczeć, a ugryzie od razu. A gdybyśmy słuchali psa, zwracali uwagę na jego szepty, można by uniknąć wielu problemów. Stąd tytuł naszej książki.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, więc zapytam Was: czy Wam w przeszłości zdarzyło się popełniać błędy, jeśli chodzi o wychowanie psów. Jeśli tak, co to było?

Oczywiście, że tak. Jesteśmy tylko ludźmi. Zdarzało nam się zdenerwować na psa, gdy ten np. próbował skosztować coś na trawniku. Pomimo że kontrolujemy swoje zachowanie, staramy się nie krzyczeć na psa, w takich sytuacjach, on nasze emocje doskonale odczytuje. Przecież pies to papierek lakmusowy naszych emocji i nawet jeśli nie karciliśmy, on nasz stan emocjonalny odbierał jako karę. Wychowanie psów uczy nas cierpliwości i kontroli nie tylko zachowań, ale także zmian emocji.

W Polsce mam wrażenie, że psy dzielą się na te domowe i podwórkowe. Czasami dziwi mnie to, że ktoś świadomie kupując, adoptując psa, decyduje, że zwierzak będzie mieszkał na podwórku z całkowitym zakazem wstępu do domu. Co Wy sądzicie o takiej praktyce?

Uważamy, że miejsce psa jest przy człowieku i są psy, które będą bardzo nieszczęśliwe w takiej sytuacji. Ale są też psy ras stróżujących jak owczarki kaukaskie, które dobrze czują się w takiej roli. Ale, nawet jeżeli mamy takiego psa, naszym obowiązkiem powinno być zabieranie go na codzienne długie spacery, zabawy, ćwiczenia. Pies, który nie ma zaspokojonych tych potrzeb będzie nieszczęśliwy, smutny, potencjalnie bardziej problemowy.

Jeden z podrozdziałów Waszej książki jest zatytułowany: Pies z natury nie jest zły, z czym całkowicie się zgadzam i myślę, że tutaj pasuje także powiedzenie: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Przecież to, jak się sami zachowujemy, jaka jest atmosfera w domu, ma wpływ na pupila. Z czego, z Waszej praktyki, najczęściej pojawiają się agresywne zachowania u psów?

Najczęściej z lęku, strachu, braku poczucia bezpieczeństwa i tego, że pies czuje się zagrożony w swoim otoczeniu. Weźmy taki przykład. Szczeniak jest nieufny wobec ludzi, ale dla spotykanych na spacerze osób jest miłą kuleczką, którą koniecznie trzeba pogłaskać. Pies nie ma możliwości ucieczki, bo jest na smyczy, a opiekun nie dostrzega tego jako problem. Nie prosi też przechodniów, aby nie głaskali zaniepokojonego psa. Ten zaczyna dorastać. Gdy jest większy i silniejszy zaczyna warczeć na przechodniów, którzy do niego podchodzą. Ci od razu zabierają ręce i się wycofują. W ten sposób pies uczy się, że aby oddalić zagrożenie, należy warknąć. Zaczyna powtarzać zachowanie coraz częściej, aby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji. Gdyby opiekunowie na początku dostrzegli, jak czuje się pies, pracowaliby nad stopniowa socjalizacja, mogliby uniknąć problemu.

Z drugiej strony musimy trochę sprostować Twoje pytanie. Może agresja nie jest cechą przenoszona genetycznie, ale np. lękliwość, z której wynika większość problemów już tak. Więc bardzo ważny jest odpowiedni dobór psów do reprodukcji w hodowli. Osobniki przejawiające jakiekolwiek objawy agresji czy lękliwości powinny być wykluczane z dalszej hodowli, nie powinny być reproduktorami.

Jako właściciele często nie jesteśmy także świadomi tego, że niektóre z pozoru super zabawy, mogą przyczynić się do wyrobienia agresywnych zachowań…

Zabawa z definicji wyklucza zachowania agresywne. Aktywują się wtedy inne obszary mózgu niż podczas agresji. W dużym skrócie – oba obszary nie mogą być aktywowane jednocześnie. Najczęściej powielanym mitem jest to, że podczas zabawy w przeciąganie wzbudzamy agresję. Nic bardziej mylnego. Jednak, aby pies czuł się dobrze podczas zabawy, musimy pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim pies nie może mieć wrażenia, że coś traci. Dlatego proponujemy zabawę dwoma zabawkami na wymianę.

Ryzyko, które widzimy to zabieranie psa do tzw. psich parków. Opiekunowie chcą, aby ich pies tam się wyszalał i wybawił, biegając z innymi psami. Często nie dostrzegają sygnałów stresu i tego, że pies podczas takich interakcji jest bardzo zagubiony i bezradny. To oczywiście może prowadzić do pojawienia się w przyszłości zachowań agresywnych.

Zadam Wam podstawowe pytanie, które być może trapi osoby, które chciałyby zatrudnić behawiorystę do swojego pupila. Wszystko na pewno zależy od problemu, ale jak długo trwa proces leczenia konkretnych problemów psychologicznych u psa? Sądzę, że jedna wizyta może nie wystarczyć?

Jak wspomniałaś, nie jesteśmy w stanie ocenić. Zwykle wyraźne efekty widać po około 6-8 miesiącach pracy. Spotkania behawioralne odbywają się zwykle z częstością raz na miesiąc. Jest to bardzo duże przybliżenie, bo efekty zależą nie tylko od samego planu, ale w dużej mierze od wypełniania zaleceń przez opiekuna, środowiska, w którym przebywa pies czy historii utrwalania problemu.

Jakie jest Wasze zdanie na temat podawania psom przykładowo: środków uspokajających?

Trudne pytanie i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony znamy w swojej pracy osoby, które na pierwszej wizycie przepisują leki i zostawiają klienta. Bez wizyt kontrolnych i prowadzenia równolegle terapii. Z drugiej strony mądra współpraca z lekarzem weterynarii może dać dobre efekty. Np. pracujemy teraz z psem, który panicznie boi się nagłych dźwięków. Nasilenie problemu nastąpiło po okresie sylwestrowym, kiedy pies przeżył atak paniki. Częstość ataków po tamtej nocy zwiększyła się dziesięciokrotnie. Gdyby psu podawać w tamtym okresie leki przeciwlękowe, mógłby uniknąć teraz, tak dużej ilości doświadczeń stresujących. Ważne jest, aby podstawa pracy była terapia, a wspomaganie lekami dodatkiem ułatwiającym terapię, nie na odwrót. Ważne jest także to, aby podawanie leki było pod ścisłym nadzorem lekarza weterynarii, który pomoże dobrać farmaceutyk, dawkę, czas podawania i pomoże też w odstawieniu leku, bo lek nie jest rozwiązaniem problemu tylko tymczasowym wsparciem.

Część wpływów ze sprzedaży książki zostanie przekazane na schronisko w Korabiewicach. Opowiecie więcej o tym miejscu i dlaczego akurat ono zostało wybrane?

Zupełnie przypadkiem nawiązała się między nami stała współpraca. Zaczęło się, gdy w 2015 roku kierownik schroniska zaprosiła Piotra, aby pomógł pracować z agresywną spanielką będącą pod opieką schroniska. Wtedy nawiązał się pomysł współpracy, w której część psów, która nie mogła znaleźć domu ze względu na problemy z zachowanie, została objęta programem terapeutycznym. Efekty takiego wsparcia dały dobre efekty, więc współpraca trwa i rozwija się do dziś w ramach programu Psiedszkole dla Korabek. Swoją drogą zapraszamy wolontariuszy, którzy chcieliby wesprzeć projekt swoją pracą do współpracy. Można się wiele dowiedzieć o technikach pracy z psami, ich emocjach, nastrojach.

Kolejną sporną kwestią jest adopcja versus zakup psa. Jako społeczeństwo mam wrażenie, że skrajne reakcje mamy wpisane w DNA, więc nie raz byłam obserwatorem wirtualnych dyskusji, gdzie osoba A hejtowała osobę B, że ta kupiła psa, a nie wzięła ze schroniska. Jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie?

Nie negujemy zakupu psa, wspieramy odpowiedzialną adopcję. Można powiedzieć, że jesteśmy pośrodku. Jeżeli ktoś ma sprecyzowane oczekiwania co do psa, np. chce z nim trenować agility czy obedience, oczywistym wydaje się znalezienie odpowiedniej hodowli, miotu, a potem psa. Sam mam dużą styczność z psami rasowymi, bo mam właśnie takie oczekiwania. Z drugiej strony adopcja jest szansą na lepsze i w końcu szczęśliwe życie dla psa. Jednak musi być ona świadoma, czyli opiekun musi ustalić sobie odpowiednie oczekiwania, przygotować się na pracę z psem i nastawić się, że chce mu pomóc, nie będzie oczekiwał od niego wdzięczności. Wtedy adopcja może być fantastyczną sprawą i przygodą.

Sezon wakacyjny za nami, a jak niestety wiemy, wakacje to czas, gdzie wiele zwierząt jest porzucanych. I chociaż Ustawa o Ochronie Praw Zwierząt reguluje tę kwestię, a porzucający jest traktowany jako przestępca, któremu grozi do 3 lat pozbawienia wolności, to nikt nie czuje respektu przed tym, biorąc pod uwagę, że od dziesiątek lat liczba porzucanych zwierząt wcale nie spada. Myślicie, że kiedyś się to zmieni?

Myślimy, że ludzi bez empatii, złych, niewrażliwych nie wyeliminujemy ze środowiska. Ważne, aby do takich ludzi też docierała informacja, jakim wyzwaniem jest opieka nad psem. Dlatego uważamy, że podstawą jest edukacja. Dlatego staramy się z naszym przekazem dotrzeć do jak największego grona ludzi. Szkolimy trenerów i behawiorystów, organizujemy szkolenia, na które przychodzą opiekunowie z psami, ale bierzemy też udział w akcjach medialnych o dużych zasięgach, aby właśnie docierać z informacją do jak największej grupy osób. Aby byli ludzie byli świadomi, jakie pies ma potrzeby, że też odczuwa, że źle traktowany może sprawiać problemy itd.

Mój tata zawsze powtarza, że zanim ktoś postanowi mieć psa, powinien przez miesiąc wychodzić o 5 rano z samą smyczą. Czy moglibyście stworzyć listę 5 podstawowych pytań, które powinien zadać sobie samemu każdy, kto planuje adoptować lub kupić psa?

(śmiech) Pamiętamy, jak do szkoły przyszedł kiedyś opiekun psa, który, zanim kupił czworonoga, dał swoim nastoletnim dzieciom zadanie. Mieli na przemian wychodzić rano, przed szkołą, na godzinny spacer samemu. Gdy po kilku miesiącach widział, że dzieci są przygotowane, wybrali rasę, hodowlę, psa i stworzyli bardzo zgraną rodzinę.

Odpowiadając na Twoje pytanie:

  1. Koszty – opieka nad psem to nie tylko karma, ale też opieka weterynaryjna i behawioralna. Dlatego czasem kilkaset złotych miesięcznie może kosztować utrzymanie psa. Czy nas stać na psa?
  2. Czas – pamiętajmy, że każdy pies potrzebuje spacerów, dlatego minimum 2-3 godziny dziennie powinniśmy na to poświęcić. Czy mamy tyle czasu?
  3. Nawyki – jeżeli lubimy spontaniczne wypady po pracy ze znajomymi, spontaniczne wyjazdy, zastanówmy się, jak to pogodzimy z opieką nad psem. Czy poświęcimy swój dotychczasowy tryb życia?
  4. Dobór psa – często opiekunowie kierują się wyglądem. Wybierają psa, który im się podoba. To nie powinno być priorytetem. Pytanie – czy jesteś w stanie szukać psa przede wszystkim pod względem tego, czy będzie do Ciebie pasował, nie pod względem wyglądu?
  5. Ostatnie pytanie – czy jestem w stanie poświęcić się i rozpocząć terapię, gdy pojawią się problemy z zachowaniem?

Wasza książka jest tak naprawdę dla każdego: posiadacza psa, planującego jego posiadanie lub po prostu entuzjasty czworonogów. Oddając książkę w ręce czytelnika, jaką myśl chcielibyście przekazać jako takie przesłanie?

Słuchajmy naszych psów. Dbajmy, aby czuły się przy nas bezpiecznie. Zaspokajajmy ich potrzeby. Stwórzmy przewidywalne zasady. Uczmy je, nagradzając, ale też uczmy siebie jak zrozumieć ich świat.

Rozmawiała: Klarysa Marczak

Komentarze
Pies to papierek lakmusowy naszych emocji. Rozmawiamy z psimi behawiorystami: Zofią Zaniewską-Wojtków i Piotrem Wojtków
5 (100%) 3