5 sposobów na miażdżącego kaca, czyli „the day after”

Niedźwiedż zawieszony głową poza krawędzią lądu

Było miło, ale się skończyło… Wszyscy znamy ten stan. Błędnik nadal wariuje, w ustach sucho, a bity wciąż dudnią w uszach. I to wcale nie przez wzgląd na waszą niezwykłą wrażliwość muzyczną. Zaczyna się kac gigant, zwany eufemistycznie dniem po. Poznaj pięć sposobów na doprowadzenie się do stanu względnej używalności.

1. Przewiduj skutki, jedz frytki
Przewiduj skutki brzmi co prawda jak hasło kampanii reklamowej środków antykoncepcyjnych, ale środki prewencyjne jeśli nie pomogą, to przynajmniej nie zaszkodzą. Zanim wlejecie w siebie pierwszą dawkę magicznej substancji, koniecznie coś zjedzcie. Owo ‘coś’ powinno być ciepłe i tłuste (byleby nie były to czipsy, które tylko podrażniają żołądek). My polecamy frytki belgijskie, najlepiej ze sprawdzonego zawczasu miejsca. Wbijajcie np. do Okienka na Polnej, albo Friterie na Hożej.

french-fry-gormet

2. Uwaga płyny!
Trwa impreza i powoli czujecie, że moment ‘stop’ nadchodzi wielkimi krokami, ale dziś jesteście młodymi bogami i skończenie zabawy to ostatnie na co macie ochotę. Wszystko rozumiemy. Ale minimalizujmy straty. Złotą zasadę niemieszania alkoholi wszyscy znamy z autopsji. Pamiętajcie, żeby unikać także napojów gazowanych, które przyspieszają wchłanianie alkoholu. A przed snem zmuście się do wypicia przynajmniej jednej szklanki wody. Imprezy odwadniają.

Czytaj również: Pierwszy na świecie bar dla skacowanych

driny

3. Good morning Sunshine
Otwierasz zaspane oczęta i siadasz. Pół biedy, jeśli nie musisz nigdzie iść (bo czas leczy nie tylko rany), gorzej jeśli obowiązki wzywają. Alkohol wypłukuje z organizmu witaminy i mikroelementy, więc czas je uzupełnić w tempie ekspresowym. Najlepsze będą tabletki musujące – wapno, magnez, multiwitamina – ale jeśli nie mamy kacowego first aid kit wystarczą banany i sok pomidorowy. Pomóc może też niezawodna cola – trochę kofeiny i cukier stawiają na nogi.

sok

4. Tajskie sekrety
Chętnie jedzonym kacowym daniem są zupki chińskie instant. Trudno się dziwić – spożywanie czegokolwiek wymagającego intensywnego gryzienia powoduje w czaszce efekty dźwiękowe podobne do robót drogowych. Poza tym na kubki smakowe ‘dnia następnego’ działają tylko naprawdę mocne bodźce. Pikantne tajskie zupy będą w sam raz. Zielone curry i mleczko kokosowe to sobotnie panaceum. Problem jest jeden – trzeba wyjść z domu. No chyba, że jesteście mistrzami czterech palników z bogato wyposażoną spiżarnią.

tajska

5. Babciu!
Jak trwoga to do Boga! Ostatecznie do babci. Jeśli prócz pożywnego posiłku potrzebujecie poklepania po ramieniu i szeroko pojętego poczucia zaopiekowania czas odwiedzić dziadków. Po krupniku – krupnik. Za zdrowie babci!

krupnik

Tekst: Helena Łygas

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera