Miejskie legendy

Nie strasz mnie, nie boję się(…) matki siostry i psa, ojca z zaświatów i lwa. I czarnej wołgi!”- śpiewała kiedyś Kasia Nosowska. A której z miejskich legend oprócz czarnej wołgi baliście się Wy?

Zdarzyło się. Gdzieś tam. Kiedyś tam. Znajomemu znajomego znajomego. Ten znajomy znajomego znajomego bohatersko strollował w pociągu matkę bezstresowo wychowanego dziecka. Z kolei daleką koleżankę z roku córki naszej cioci strollował wykładowca podczas egzaminu, dając jej łaskawie trójeczkę. Oto ponadczasowy schemat powstawania urban legends. Każdy z nas kiedyś się z nimi zetknął i przynajmniej raz był przekonany, że to prawdziwa historia… dopóki nie usłyszał jej drugi i trzeci raz, za każdym razem od kogoś innego. Miejskie legendy zwykle ewoluowały z innych, wcześniejszych- przykładowo z PRL-owskiej czarnej wołgi wyewoluował szatan w czarnej beemce, pytający o godzinę (zapytany pechowiec miał umrzeć następnego dnia, chyba że był cwany i odpowiedział coś w stylu: „Twoja ostatnia”). Historie te zwykle mają przed czymś ostrzegać lub po prostu dotyczą tematów aktualnie modnych.

#1 Egzaminator – mistrz ciętej riposty

http://www.quickmeme.com/img/ac/ac958f8f220e3b9f92024128857598be7750a11a4589599ef01cba7dc5374374.jpg
http://www.quickmeme.com/img/ac/ac958f8f220e3b9f92024128857598be7750a11a4589599ef01cba7dc5374374.jpg

 

Studenckie klimaty. Rzecz miała rzekomo wydarzyć się podczas egzaminu. Jedna ze studentek oblała egzamin i pod salą wylewała swoje żale przed koleżanką. Nazwała egzaminatora „alfonsem”. Rzeczony to usłyszał, poprosił ją jeszcze raz do sali, wpisał jej trójkę do indeksu i skwitował całość komentarzem: ,,szef dba o swoje pracownice”. Słyszeliśmy tę historię miliony razy i jesteśmy szczerze zaniepokojeni tym, co wyrabia się na wyższych uczelniach w tym mieście.

 

#2 „Hera, koka, hasz, LSD”… w nalepianych tatuażach

http://www.sugabush.com/wp-content/uploads/2014/05/Candy-Fusen-Gum.jpg
http://www.sugabush.com/wp-content/uploads/2014/05/Candy-Fusen-Gum.jpg

 

W drugiej połowie lat 90., na początku naszej edukacji w podstawówce, wielkim podwórkowym szpanem były nalepiane tatuaże, które były dołączane np. do chipsów czy gum do żucia. Jednak w pewnym momencie zatroskane panie wychowawczynie zaczęły nas przed nimi przestrzegać. Dlaczego? Otóż miały one zawierać… LSD. Krążyły też historie o dilerach, którzy mieli wręczać dzieciakom zmywalne tatuaże z zawartością narkotyków. Ta historia wzięła się prawdopodobnie od analogicznej historii z czasów PRL-u – o LSD w kleju znaczków pocztowych.

 

#3 Bezstresowo wychowany student

http://dojrzalakobieta.pl/rodzina/nasze_dzieciaki/adhd_-_choroba_nadruchliwych_dzieci.html
http://dojrzalakobieta.pl/rodzina/nasze_dzieciaki/adhd_-_choroba_nadruchliwych_dzieci.html

 

Rzecz dzieje się w pociągu, autobusie, no ogólnie w transporcie publicznym. Występują: matka z dzieckiem, dorosły facet, student i pasażerowie, którzy nie odgrywają szczególnej roli. Dzieciak zachowuje się nieznośnie i w pewnym momencie zaczyna kopać dorosłego mężczyznę. Ten zwraca uwagę jego matce, a ona na to: „Moje dziecko jest wychowane bezstresowo”. W odpowiedzi na to student wyciąga przeżutą gumę z ust i przykleja bezstresowo wychowującej mamusi na głowie. Gdy ta dostaje szału, student śpieszy z zapewnieniami, że on również był wychowywany bezstresowo. W niektórych wersjach pasażerowie wstają i zaczynają klaskać…

 

#4 „Jaki masz zeszyt do religii?”

http://www.spgoleszow.pl/files/Religia%20-%20Konrad%20Profic,%20kl.%202..jpg
http://www.spgoleszow.pl/files/Religia%20-%20Konrad%20Profic,%20kl.%202..jpg

 

Pod koniec lat 80. i na początku 90. pod szkołami w Wielkopolsce na dzieci z podstawówki mieli czyhać sataniści, którzy pytali swoją upatrzoną ofiarę o to, jaki ma zeszyt do religii – w kratkę czy w linie. W zależności od odpowiedzi cięli dzieciakowi buzię żyletkami- „w kratkę” albo „w linie”. Historia wzbudziła popłoch, choć nikt nie widział ani satanistów, ani pociętych dzieciaków. Mimo to rodzice bardziej uważali ze swoje pociechy, odprowadzali do szkoły i odbierali po lekcjach nawet dzieciaki ze starszych klas podstawówki.

 

#5 Kot morderca

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/33/Hannibal_Poenaru_-_Nasty_cat_!_(by-sa).jpg
!_(by-sa).jpg

 

Kochamy koty, mimo że znamy ich dwoistą naturę. Nawet z kochanego i ‘przytulaśnego’ mruczka potrafi wyjść prawdziwy tygrys. Jedną z dość znanych legend miejskich jest historia o kocie, który przegryzł gardło śpiącemu człowiekowi… Podobna historia została nawet opisana kiedyś w jednym z rodzimych tabloidów. Z tego antykociego przesądu śmieją się jednak najwięksi miłośnicy tych zwierzaków, uważając, że to „spisek psiarzy” albo po prostu zabobon.

 

tekst | Joanna Jaszczuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera