Jak zrobić kebab w Polsce, żeby nie dostać po mordzie?

Jak zrobić kebab w Polsce, żeby nie dostać po mordzie?
jak zrobić kebab?

Wyobraź sobie, że jesteś w trakcie zakrapianego spotkania towarzyskiego gdzieś na mieście i masz ochotę coś zjeść. Dokąd się udasz, zakładając, że jest pierwsza w nocy? Rzecz jasna na kebab! Nie tylko dlatego, że lokale z kebabem są otwarte do późna; kebab jest po prostu pyszny. Jak zrobić kebab, aby zasmakował Polakom? Z czego wynika fenomen tego dania? Z jakimi sytuacjami borykają się pracownicy lokali z kebabem? Czy rasizm w Polsce ma się tak dobrze, jak myślimy?

Zacznijmy od tego, że kebab to jeden z najpopularniejszych fast foodów. Na pierwszym miejscu niezmiennie od wielu lat jest pizza, ale kebab od pewnego czasu znajduje się na drugim. Mowa rzecz jasna o upodobaniach Polaków w tym zakresie, choć w innych krajach europejskich sytuacja wygląda bardzo podobnie. Co ciekawe, w Azji jest to raczej mało popularne danie. Równie ciekawy jest fakt, że kebab w Europie wygląda nieco inaczej, niż ten oryginalny, pochodzący z Bliskiego Wschodu czy Turcji. Europejski kebab jest obfity w różnego rodzaju sosy i coraz bardziej fantazyjne dodatki. Procedura przygotowywania mięsa również nieco się różni. Bez wgłębiania się w szczegóły można powiedzieć, że oryginalny, turecki kebab, który dostaniemy w Turcji, jest… zdrowszy i bardziej pożywny!

Skąd taka modyfikacja przepisu? Wydaje się, że wynika ona z tego, że w dobie popularyzacji fast foodów właściciele lokali gastronomicznych z kebabami chcieli wyjść naprzeciw oczekiwaniom polskich klientów. Z pewnością zastanawiali się, jak zrobić kebab, aby ten zasmakował osobom, które do tej pory nie miały z takim daniem styczności. Kebsik zawitał nad Wisłę w latach juz w latach 70. Tak tak, Sopocki Kebab przy Monciaku, to jeden z pierwszych kebabów w Europie. Jednak prawdziwy rozkwit nastąpił w latach 90. W Warszawie jako pierwszy powstał Efes przy Francuskiej ale dopiero kebab na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej był pierwszym, który zdobył wielką popularność w mieście. Pisały o nim gazety, a nawet otrzymywał nagrody kulinarne.

Kto robi najlepszy kebab?

Właścicielami i pracownikami większości kebabów są zazwyczaj obcokrajowcy. Nie ma jednak zasady co do pochodzenia przedstawicieli tej branży. Obecnie możemy odwiedzić lokale zarządzane przez Turków, Syryjczyków, Pakistańczyków, Irańczyków, Egipcjan oraz wielu, wielu innych mieszkańców Bliskiego Wschodu i okolic. Jasne, że w Polsce tego zadania podejmują się również Polacy, ale prym w tym interesie wiodą obcokrajowcy.

Jak to się stało, że tyle osób pochodzących z innych krajów zaczęło robić kebab? Przede wszystkim warto wiedzieć, że sytuacja społeczno-polityczna w wielu z tych krajów kilkanaście lat temu była naprawdę kiepska. Ludzie uciekali w pogoni za nieco lepszym życiem, uciekali przed strachem i przez dyktaturą. Wielu z nich znalazło się w Polsce, gdzie najczęściej nie mając nic układali swoje życie od nowa. Tutaj chciałbym zachęcić Was do przeczytania książki pod tytułem “Kebabistan. Rzecz o polskim daniu narodowym” autorstwa Krystiana Nowaka. W swoim stadium popularności i fenomenu kebaba Nowak opisuje historie wielu cudzoziemców, którzy zdecydowali się na prowadzenie lokalu z kebabem w Polsce. Opowieści wielu z nich są absolutnie tragiczne; mowa tutaj o biedzie, nędznych warunkach oraz nieustannych problemach z widmem deportacji.

jak zrobić kebab?

Kebab a rasizm

Jak zrobić kebab, żeby nie ryzykować życiem? Musisz być Polakiem, najlepiej heteroseksualnym.

Większość internautów prawdopodobnie widziało kiedyś zdjęcie, na którym ubrany w patriotyczną koszulkę (z agresywnym wobec innych narodowości napisem) łysy pan ze smakiem pałaszuje kebaba w jednym z lokali, które oferują taką możliwość. Nie zawsze jednak rzeczywistość jest tak neutralna pod względem czynów. Każdego roku dochodzi do wielu starć rasistów z Bogu ducha winnymi budkami z kebabem, tylko dlatego, że ich właściciele śmią nie być Polakami. Nikogo podczas tych pobić, ataków i podpaleń nie obchodzi, że w dużej mierze mamy do czynienia z obcokrajowcami przebywającymi w Polsce zupełnie legalnie. Ba, duża część z tych osób to osoby naprawdę pracowite, ambitne, nierzadko odnoszące ogromne sukcesy czy też robiące dużo dobrego dla okolicznej ludności. Największym problemem jest ich kolor skóry oraz fakt, że nie urodzili się akurat na tym kawałku ziemi, co prawicowi bojówkarze.

Jaka jest skala takich wydarzeń? Trudno stwierdzić. Każdego miesiąca otrzymujemy mnóstwo informacji na temat pobić na tle rasistowskim, wśród których są również ataki na właścicieli i pracowników przybytków gastronomicznych z kebabem. Sytuacja jest “taka sobie” w szczególności podczas takich “uroczystości”, jak Marsz Niepodległości, kiedy to większość budek kebabowych w Warszawie jest miejscami newralgicznymi, które są narażone na paskudne ataki. Im bowiem więcej małp w grupie, tym małpy te są odważniejsze i pozwalają sobie na więcej.

Przemoc na tle kebabowym

Jak zrobić kebab, żeby cieszyć się brakiem zmartwień i agresji? Nie możesz być obcokrajowcem.

Rasizm jest bezpodstawny. Rasizm jest zły, a przede wszystkim zła jest przemoc na tle rasowym. Bandy prawicowców nienawidzą ludzi, którzy wyznają inną wiarę lub pochodzą z innego kręgu kulturowego. Nienawidzą ich koloru skóry, ich łamanej polszczyzny oraz szeregu innych czynników, które odróżniają osoby z Syrii czy Turcji od dumnego Polaka patrioty.

Do przemocy na tle rasowym dochodzi w pobliżu budek z kababem. Przecież to nie ma sensu. Kebab jest zbyt pyszny, żeby bić jego twórców! Atakowanie lokali gastronomicznych z kebabem to strzelanie sobie w stopę. Nie wiem jak Wy, ale ja w stanie upojenia alkoholowego o pierwszej w nocy nadal chcę otrzymywać doskonały fast food w picie, najlepiej z frytkami do tego. Z tego względu apeluję o zaprzestanie wszelkiego rasizmu.

Z innych względów zresztą też, ale może argument gastronomiczny trafi do szympansów, którzy stosują przemoc. Nie mam ochoty żyć w kraju, w którym obcokrajowiec musi się zastanawiać, jak zrobić kebab, żeby nie dostać w mordę.

Zobacz też: Jak język kształtuje rzeczywistość? Murzyn i doktorka

Tekst: Kuba Łaszkiewicz

Komentarze

Zapisz się do Newslettera