„Fair Play”: zachować honor czy osiągnąć sukces? [RECENZJA]

Dwie młode dziewczyny w strojach sportowych

W swoim najnowszym filmie reżyserka Andrea Sedlácková posługując się obrazami przeszłości, stawia przed widzami uniwersalny problem: mieć czy być. Problem w tym, jak można „być”, gdy w kraju panuje bezwzględny, socjalistyczny reżim? A jeśli wybrać „mieć”, to jak daleko można się posunąć, aby dotrzeć do wyznaczonego celu i osiągnąć sukces?

Kiedy słyszymy o kinie poruszającym wątki polityczne z akcją osadzoną w czasach głębokiego komunizmu, pierwsze co nam przychodzi na myśl, to ogrom filmów, które już widzieliśmy. Zaczynając od „Przesłuchania”, w reżyserii Ryszarda Bugajskiego, przez „Życie na podsłuchu”, Floriana Henckela von Donnersmarcka, kończąc na „Przypadku” Kieślowskiego. Nawet jeśli sprawy związane z okresem komunizmu nie dotknęły nas w sposób bezpośredni, to na podstawie obrazów i opowieści, wiemy, jakie były jego konsekwencje.

Przeżarta socjalizmem, szara i ponura, pogrążona w socjalistycznych marzeniach Czechosłowacja lat 80. – to tutaj właśnie dzieje się akcja filmu „Fair Play”. Marzeniem socjalizmu było całkowite podporządkowanie społeczeństwa i osiąganie sukcesów na każdej możliwej płaszczyźnie. Sedlácková wprowadza nas w ten wątek poprzez świat sportowej rywalizacji.

Anna (Judit Bárdos), jest 18-letnią sportsmenką, którą, pomimo tzw. złego pochodzenia (ojciec emigrował, matka brała czynny udział w działalności opozycyjnej) socjalistyczne władze wybrały do wzięcia udziału w specjalnym programie „opieki medycznej”, który pomoże Czechosłowacji w osiągnięciu sukcesów podczas zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles. W żadnym wypadku nie chodzi tutaj o osobiste dobro sportowców – są oni jedynie marionetką w dążeniu do zamierzonego celu. Wspomniany program specjalistycznej opieki medycznej nie jest niczym innym jak przymusowym przyjmowaniem przez sportowców zakazanych środków anabolicznych, które poprawią ich dotychczasowe wyniki. Przymusowym, ponieważ jak wiadomo, odmowa wzięcia udziału w programie wiązałaby się z jednoznacznym wyrzuceniem danego zawodnika z narodowej reprezentacji.

Wątki polityczne są kluczowym elementem dla zrozumienia całego filmu. „Fair Play” ukazuje przede wszystkim represyjność systemu. Przy okazji sportowego wątku, obraz Sedláckovej wprowadza nas w boleśnie realny świat trudnych wyborów związanych z życiem w systemie. Reżyserka pokazuje nam, jak bardzo silne powiązania łączyły wówczas wszystkie płaszczyzny życia z polityką i jak podle komunistyczna władza potrafiła je wykorzystać.

W filmie zobaczymy wiele obrazów, znanych nam już z innych, wymienionych wcześniej produkcji. Obraz walki społeczeństwa z systemem zostaje zderzony z walką systemu przeciwko niesubordynowanym jednostkom. Są to między innymi sceny z zakładania w mieszkaniu głównej bohaterki podsłuchów, rewizja mieszkania, ukazująca bezwzględność ówczesnych władz, czy sceny przedstawiające przesłuchania, w których bohaterowie stają przed wyborem: współpracować i osiągnąć z tego tytułu pewne gratyfikacje, czy odmówić i pozostać wiernym własnym przekonaniom?

Zbyteczna jest obawa o to, że jest to po prostu kolejny film z szerokiego już katalogu komunistycznej tematyki. „Fair Play” nie jest przykładem obrazu wypełnionego dynamiczną akcji, która zmusi widzów do wstrzymywania oddechu. Jest przede wszystkim bardzo dobrym dramatem obyczajowym – spójną, niezanudzającą widza, wielowątkową opowieścią o walce z systemem i życiu w systemie, którego duch nadal unosi się nad krajami, którego go doświadczyły.

Tekst: Klarysa Marczak

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera