Belle and Sebastian i nie tylko. Zestawienie muzycznych ulubieńców nerdów

Czarno-białe zdjęcie grupy ludzi stojących z koniem

Predyspozycje do statusu popkulturowej ikony nie są najlepsze, kiedy liderem zespołu jest dobroduszny chrześcijanin uczulony na alkohol. Bóg musi jednak istnieć, skoro potęga Belle&Sebastian trwa już od 15 lat. Cuda też się zdarzają – 19 kwietnia zespół wystąpi w Warszawie. Zachęcamy grą skojarzeń.

BELLE I SEBASTIAN (1. książka francuskiej autorki Cécile Aubry, opowiadająca o przyjaźni sześcioletniego chłopca i psa o imieniu Belle; 2. francuski serial familijny emitowany w latach 70.; 3. japońska kreskówka inspirowana serialem i książką Aubry)

Gdyby biały kundel i sześcioletni mazgaj wiedzieli, że będą inspiracją dla jednego z najważniejszych zespołów lat 90., główne role w Gliniarzu i prokuratorze obsadzono by zupełnie inaczej. Mehdi El Glaoui najpewniej dostałby rolę w 18. sezonie Desperate Housewives, a psina byłaby już po trzecim klonowaniu. O powstaniu zespołu również zadecydował przypadek, a konkretnie zespół przewlekłego zmęczenia, z którym przez siedem lat walczył Stuart Murdoch.

Na zdjeciu na tle bialym widzimy grupe mlodych ludzi

Nie mogłem pracować, więc patrzyłem przez okno, jak pracują inni, a potem pisałem piosenki na ich cześć. Murdoch twierdzi, że uzdrowiła go wiara, kredyt wdzięczności spłacił, piastując przez kilka lat stanowisko dozorcy parafii. Kiedy w 1995 roku na swojej drodze spotkał Stuarta Davida (eksbasistę) i Richarda Colburna (perkusistę), wiedział, że siedem lat pisania pamfetów o pracownikach sektora publicznego nie pójdzie na marne. Nazwę zespołu przeforsował Richard, który postawił sprawę na ostrzu noża: Nazywamy się Belle & Sebastian albo odchodzę.

ISOBEL CAMPBELL (szkocka wokalistka, wiolonczelistka i kompozytorka; była związana z grupą Belle & Sebastian, obecnie jednak skupiła się na karierze solowej)

Poznali się w pierwszy dzień 1996 roku. Ona: wiolonczelistka, blondynka o gołębich oczach, słucha francuskiego popu z lat 60. On: miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy Murdoch zaprosił ją do zespołu, miał na koncie tysiąc kopii debiutanckiego albumu Tigermilk, zielone światło dla kolejnego albumu i nową dziewczynę.

Isobel towarzyszyła zespołowi przy kolejnych czterech płytach, przełomowy Dear Catastrophe Waitress powstał bez jej udziału.

Na zdjeciu widzimy portret mlodej kobiety o blond wlosach

Stuart i Isobel kłócili się jak pies z kotem, a kiedy już się pokłócili, praca tego dnia zostawała przerwana. Więc jeśli pokłócili się, powiedzmy o 11, cały dzień był zmarnowany − skarżył się Mick Cook (gitarzysta i trębacz).

Wiolonczelistka nie należała do niewiniątek i po rozstaniu z zespołem oznajmiła: Pierwsze pół roku było jak miesiąc miodowy. Potem wszystko się poplątało, zespół zamienił się w rockową machinę, górę wzięły pieniądze. Odejście było moją najlepszą decyzją.

Podobnego zdania byli członkowie B&S, którzy zaryzykowali, zapraszając do współpracy Trevora Horna (a może producenta odpowiedzialnego między innymi za sukces Pet Shop Boys i Frankie Goes To Hollywood). Mordercza dyscyplina producenta opłaciła się – Dear Catastrophe Waitress nominowano do Mercury Music Prize w kategorii najlepszy album. Było coś jeszcze. Murdoch pogodził się z rolą gwiazdy pop i polubił media. Spałem w łóżku George’a Michaela i jestem z tego dumny – zachichotał w jednym z wywiadów.

ARAB STRAP (1.szkocki zespół indie-folkowo-rockowy; 2. gadżet erotyczny, służący do utrzymania erekcji)

Relacja między fanami obu zespołów od początku była skomplikowana i przypominała podwórkową hierarchię. Słuchacze Arab Strap nie przepadali za fanami Belle & Sebastian, bo uważali ich za klasowych nerdów stroniących od alkoholu. Samozwańczy abstynenci nie mieli jaj, żeby się odszczekać, więc tolerowali rolę worka treningowego. Wojna wybuchła, gdy muzycy B&S nazwali swój trzeci album The Boy With Arab Strap.

Czarno bialo zdjecie dwoch mezczyzn na tle paneli

Mają poczucie humoru − skwitował duet z Falkirk. Album z miejsca wzięto za muzyczną kolaborację zespołów, jednak po zdementowaniu plotek o wspólnym przedsięwzięciu w rodzinnym mieście Strapów zanotowano kilkanaście zwrotów rozfoliowanych płyt. Ostatecznie obyło się bez prasowego linczu, a Malcolm Middleton i Aidan Moffat dowcipkowali, że ich zespół ma najfajniejszą nazwę na świecie.

HIGH FIDELITY (1 .powieść brytyjskiego pisarza Nicka Hornby’ego, o psychicznej kondycji trzydziestolatków; 2. filmowa adaptacja powieści w reżyserii produkcję Stephena dźwięku o jakości Frearsa; bardzo zbliżonej 3. w skrócie hi-f, termin określający reprodukcję do oryginału)

Chicago (Milwaukee Avenue) Championship Vinyl − podupadający sklep z płytami. W tle muzyka. − Dick, co to? − To nowy Belle & Sebastian, podoba ci się?. Do sklepu wparowuje kipiący energią Barry (w filmie: Jack Black), po chwili namysłu odparowuje: Co to kurwa jest?. To nowy Belle & Sebastian − jąka się Dick. To płyta, której słuchamy i która nam się podoba − dodaje Rob (John Cusack). Barry podchodzi do odtwarzacza i wygłasza kultową kwestię, której zapewne nie uczą na dziennikarstwie muzycznym we Wrocławiu: Well that’s unfortunate, because it SUCKS ass.

Piosenka, która zepsuła poniedziałek Barrye’mu to Seymour Stein. Znalazła się na oficjalnej ścieżce muzycznej do filmu Stephena Frearsa, obok gigantów pokroju Love, Boba Dylana, Velvet Underground czy Bruce’a Springsteena.

W 2006 roku teksty Murdocha wróciły w wielkim stylu za sprawą komiksowej antologii Put the Book Back on the Shelf. 24 historie, zilustrowane i napisane na podstawie najważniejszych utworów zespołu (Lazy Line Painter Jane, I Could Be Dreaming, czy Step into My Offce, Baby). Niech nikogo nie zmyli nonszalancko zarzucony szalik i Joyce pod pachą, Murdoch też czytał Donalda!

Zdjecie trzech mlodych ludzi na lace

GOD HELP THE GIRL (projekt muzyczny autorstwa Stuarta Murdocha, w którym obok akompaniującego zespołu wystąpiła również grupa wokalistek)

Pierwszy raz to ja jestem szefem i będzie dokładnie tak, jak chcę. A było to tak: miłość do dziewczyńskich melodii, szkolnych mundurków i romantycznych musicali rosła w Stuarcie od dawna. Gdzieś na trasie promującej szósty album B&S Murdoch wpadł na pomysł napisania serii piosenek o dziewczętach, śpiewanych przez dziewczęta. Ukoronowaniem miał być musical, oczywiście w 99 procentach sfeminizowany. W poszukiwaniu wykonawczyń swoich piosenek zamieścił ogłoszenie w lokalnej gazecie w Glasgow. Szczęście uśmiechnęło się między innymi do Catherine Ireton – dziewczyny z artystyczną przeszłością, która na głównej płycie projektu God Help The Girl, składającego się z wcześniej publikowanych singli, nowości i odrzutów, pojawia się aż w dziesięciu utworach! Zgrabne piosenki z pastiszowym sznytem ciepło przyjęli krytycy, a fani solowych dokonań wokalisty B&S już zacierają ręce w nadziei na efektowną kombinację obrazu z piosenką. Zdjęcia do filmu ruszają w tym roku!

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera