5 rzeczy za którymi będziemy tęsknić po zakończeniu kwarantanny

Dziewczyna z tatuażami ćwiczy na dywanie

Restrykcje związane z izolacją były nie lada wyzwaniem, a proces odmrażania ciągnie się w nieskończoność. Kwarantanna wywarła negatywny wpływ na zdrowie psychiczne części z nas. Powstał także wyraźny podział na introwertyków i ekstrawertyków. Krążyły plotki, że dla pierwszych okres kwarantanny to istny raj, w którym nie muszą spełniać społecznych obowiązków. Jesteśmy jednak pewni, że nie tylko oni spojrzą kiedyś z sentymentem na ostatnie miesiące. Przygotowaliśmy dla Was listę rzeczy, za którymi będziemy tęsknić kiedy kwarantanna dobiegnie końca.

 1. Domowe posiłki

Zdjęcie telewizora z programem Julii Child w ręku trzyma nóż, przed nią ułożony rząd kurczaków

Podczas kwarantanny można było poczuć się jak bohaterka filmu Julie and Julia, która z zapałem przygotowywała przepisy z książki kucharskiej swojej idolki. I choć dla nas inspiracją był raczej internet, to kulinarny szał udzielił się niejednej osobie. Widok wykupionych drożdży i mąk ze sklepowych półek stał się chlebem powszechnym. Ręka do góry, kto nie wstawił do sieci zdjęcia swoich wypieków.
W dodatku, stworzenie własnego dania przestało być potrzebą głodnego człowieka a raczej przyjemnością, która wypełniała nasz wolny czas. Mogliśmy sobie przypomnieć jaką dawką satysfakcji i zaoszczędzonych pieniędzy jest domowy posiłek. 

 2. Sportowe wyzwania

Kiedy większość naszego dnia spędzamy poza domem, ostatnią rzeczą o której myślimy po powrocie jest dostarczenie sobie dawki ruchu. W głowie nam raczej miękka kanapa i mało ambitny serial. Jednak przy zupełnym jego braku, z jakim mieliśmy do czynienia podczas kwarantanny, nasze ciała domagają się choć kilku skłonów. Dlatego na popularności zyskały treningi online, w tym coraz bardziej topowa joga. Możemy się założyć, że każdy z Was chociaż raz spróbował własnych sił w psie z głową w dół.
Miejmy nadzieję, że nasze sportowe podrygi z czasu izolacji, staną się nawykiem po jej całkowitym zakończeniu. 

 3. Home office

Dziewczyna siedzi w siadzie skrzyżnym na łożku i pracuje z laptopem

Wiemy, że dla wielu praca zdalna okazała się niełatwym wyzwaniem. Spójrzmy jednak na jej jasne strony. Nareszcie można było zapomnieć o porannym pośpiechu, śniadaniu zjadanym w drodze, czy zbyt krótkiej przerwie na lunch. Przebranie się z piżamy w nieco bardziej eleganckie ciuchy było jedynie aktem dobrej woli, a w naszej kuchni nigdy nie wpadliśmy na szefa robiącego sobie kawę. Wszystko to sprawiło, że wykonywana przez nas praca była o wiele mniej stresująca. Jednak tyle pracowniczej wolności może sprawić, że powrót w codzienne struktury okaże się trudniejszy niż nam się zdawało. Może część osób, zachęcona nowym doświadczeniem pracy z domu, zdecyduje się zmienić ją na właśnie taką?

 4. Multum wolnego czasu

Mężczyna trzyma w ręku smartphone na którym widać napisać logo Netflix

Beztroskie korzystanie z opcji automatycznego włączania kolejnego odcinka na Netflixie. Nadrabianie pozycji filmowych, na które nie wystarczyło wieczorów. To brzmi jak kraina szczęścia nie tylko zapalonego kinomaniaka. Mając tak duży zapas wolnego czasu mogliśmy wykazać się kreatywnością w planowaniu swojego dnia. Na szczęście w ruch poszły nie tylko ekrany komputerów. Prawdziwy renesans przeżyły puzzle oraz gry planszowe, które dla niektórych były dawno zapomnianą rozrywką. Poza tym poszerzanie swojej wiedzy stało się banalnie łatwe. Internet obfitował w różnego rodzaju kursy i wykłady online, w których mogliśmy uczestniczyć leżąc wygodnie w łóżku.

 5. Brak korków i sklepowych tłumów

Skalę opustoszenia miasta pokazał Damian Popławski w filmie City of silent, który napawa odbiorcę trwogą i nostalgią. Jednak puste ulice mają również swoje plusy – są równoznaczne z brakiem znienawidzonych przez kierowców korków. Kiedy konieczność wypchnęła nas z domu to okazywało się, że jazda samochodem jest zaskakująco płynna.
Pomyślmy też o zakupach w zazwyczaj przepełnionych marketach. Mieliśmy prawdziwe wakacje od ludzkich westchnień, przepychań i trącań. Dodatkowo każdy mógł zrozumieć, że tłocząc się na siebie w kolejce, wcale nie przyspieszymy jej ruchu.

 

 

Tekst: Marta Pełszyk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera