WEISS: W tym kraju robi się coraz gorzej. Muzykę.

Skupiony DJ grający na imprezie w klubie

Perkusista, producent muzyki elektronicznej i filmowej, barwna postać rodzimej sceny muzycznej. Niektórym znany z produkcji muzyki dla braci Skolimowskich czy Kielara, innym z twórczości jako Elektrische.TV, a kolejnym ze współpracy z powszechnie znaną wytwórnią Stil vor Talent. Aktualnie pracuje nad swoim największym projektem, w którym połączy elektronikę z 20-osobową orkiestrą symfoniczną. Zaciekawieni tematem, postanowiliśmy zapytać o więcej.

Jak w jednym zdaniu określiłbyś kim jest Weiss?

Schlebię sobie i ocenię, że jakimś człowiekiem renesansu chyba, bo interesuje mnie wszystko i wszyscy. I zawsze. Pardon, wyszły dwa zdania.

Mężczyzna z brodą siedzący i trzymający kubek w studio nagraniowym

Jesteś niewątpliwie jednym z najbardziej oryginalnych polskich producentów muzycznych. Twoja twórczość jest niepokorna, eksperymentalna, momentami trudna. Skąd pomysł, by zaprosić do współpracy orkiestrę?

Mimo że brzmienie orkiestry to muzyczne esperanto, to orkiestra symfoniczna jest językiem trudnym do opanowania. Ale jest to język, którym już od jakiegoś czasu czuję, że muszę się porozumiewać.

Przerwę zasiedzenie w głębokim fotelu i awansuję, koncentrując energię na celu bardziej złożonym, niż nagrywanie syntezatora. Przede wszystkim jednak mam własną wizję na takie instrumentarium. Wierzę, że jestem skłonny wzbogacić świat o nowe, pełne charakteru usposobienie w tej materii. Aranże elektroniczno-symfoniczne bowiem, które do dziś mogliśmy usłyszeć, przypominają się nawzajem i niczego już nie wnoszą.

DJ grający na koncercie za deckami

Jesteś muzycznym perfekcjonistą. Ile czasu zajmie Ci praca nad tak dużym i trudnym projektem, jak koncert z aż 20-osobową orkiestrą?

Gdyby wyłączyć czas na zmaganie się z polityką tego przedsięwzięcia (począwszy od prawdziwie politycznej decyzji odwołania pierwszego terminu dla tego koncertu), wcale nie byłoby to dramatyczne. Ekipa Interference Festival jest współproducentem i to znacznie odciąża. Ale też zdecydowałem się na współpracę z aranżerem, z którym debatujemy o artykulacji i dynamice dosłowne każdej nuty. Dziś kończy się wrzesień. Nie wyszedłem z domu od lipca. A stypendium dostałem w 2015. Partii perkusji jazzowej, do której powrót teraz deklaruję, jeszcze nie przećwiczyłem…

Opowiedz coś więcej o projekcie. Ile w tym wszystkim będzie symfonii, a ile techno?

Liczę, że zbalansuję je ex aequo. Uwertura to kompletnie akustyczny twór. Zaś już w drugiej formie, instrumenty akustyczne są zaledwie gościnnie. Wszystkie interludy to aranże tylko na orkiestrę. Trzeci utwór (zdradzę, że adaptacja 16 Days) to techno, ale okraszona moimi jazz-bębnami. Jak zderzenie Buddiego Richa z przemiksowanym Kraftwerkiem.

Mężczyzna w jeansie, siedzący na scenie wśród bębnów perkusji

Stworzyłeś soundtracki do filmów, a nawet sztuki teatralnej. Co takiego pociąga Cię w tego rodzaju twórczości?

Głównie sterylność pracy i powiedzmy sobie, zamaszysty format. Nieźle jest też, gdy nikt nie zalewa mi komputera piwskiem <śmiech>. Aranżacje pod obraz czy spektakl, to jak zasypianie w świeżej pościeli, w kontraście do tej wymiętej, zużytej, w którą wchodzi się po występie klubowym. Z tym że do pierwszej wchodzi się solo, zaś do drugiej grupowo. Sceną klubową nie zdążyłem się przemęczyć, choć koncertowanie zużywa fizycznie. Chirurgią studyjno-dźwiękową też nie, choć ta z kolei wytęża umysł.

Twoje występy to audiowizualne widowiska. Dość wspomnieć o spektakularnym live w Wytwórni Filmów Fabularnych. Czy podczas Interference Festival również szykujesz wizualizacje?

Naturalnie. Być gościem Interference Festival (współorganizowanego przez pierwszą bodaj VJską ekipę w kraju) i nie zbudować koncertowi strony wizualnej, byłoby jak kupić buty i chodzić tylko w prawym.

Jeden z moich ulubionych tracków 16 days, to uczta nie tylko dla ucha, ale także dla oczu. Szymon, co Ciebie inspiruje?

Geniusze. Za innymi nie ma co się oglądać.

Jak dostałeś się do znanego labelu Stil vor Talent Koletzkiego, pod którego szyldem wydałeś Bańkę2?

Zabrzmi prozaicznie, ale napisałem e-mail. W nim żadnego curriculum, czy stron www. Bańka bez owijania w bawełnę, musiała bronić się sama.

Jakie Szymon Weiss ma muzyczne cele i marzenia na najbliższe 5 lat?

Montaż nagrań po koncercie. Może jedynie z Gdańska, a może i tych poznańskich. Zagramy z programem Weiss Video Orchestra miesiąc później w Poznaniu. Materiał wideo nagrają cztery kamery + jedna 360, a audio śladów będziemy mieć… niemal sto! Ustalimy kto stanie się wydawcą, kto inżynierem dźwięku przy masteringach. Następnie, może jeszcze w Polsce, a może nareszcie za granicą, zacznę pracę nad umówionym EP dla wydawców Bańki.

W tym kraju robi się coraz gorzej. Muzykę.

Rozmawiał: Paweł Niedzielski

Zdjęcia: Michał Nowotniak; Przem Gumiński; Konrad Czeredys

Komentarze
WEISS: W tym kraju robi się coraz gorzej. Muzykę.
Oceń artykuł