Rozmawiamy z założycielką Candly: świec dla marzycieli z błyskiem w oku

Dwa zdjęcia przedstawiające świece

Candly to świece dla tych, którzy żyją z pasją, mają miękkie serce, ale lądują twardo i idą dalej. Każda z nich to ręczne dzieło w stu procentach, a zapachy pochodzą z Grasse – mekki świata perfum.

Candly to młoda marka, która, chociaż istnieje dopiero od ponad roku, szybko spotkała się z entuzjazmem klientów. I nie ma się czemu dziwić. Świece robione są ręcznie na bazie wosków wegańskich, od szkła poprzez zalewanie i pakowanie, w małej manufakturze otoczonej najpiękniejszymi polskimi krajobrazami, a zapachy, stworzone specjalnie dla Candly, pochodzą, jak już wspomnieliśmy – z prawdziwej mekki perfum!

Każda ze świec posiada swoje przesłanie: od tych żartobliwych, przez motywujące po takie, które wpisują się w nurt mindfulness. I can’t adult today. My mum says I’m special, so fuck you. It will happen when the time is right. To tylko niektóre z przykładów. Przed Wami nasza rozmowa z Olą, założycielką Candly.

Jak wyglądał moment, w którym zrodził się pomysł na stworzenie Candly?

Markę Candly stworzyłam trochę z własnej potrzeby – zawsze podróżując, szukam niszowych produktów, oglądam ich detale, jak są wykonane. Najbardziej interesowały mnie wyjątkowe perfumy i świece, których dostępność w Polsce jest do tej pory bardzo ograniczona. Kilka lat temu będąc na wakacjach na północy Francji, poznałam perfumiarza, który swoimi historiami o tworzeniu perfum mocno przyczynił się do tego, że był to magiczny dla mnie czas ze względu na zmiany zawodowe, poszukiwanie nowej drogi dla siebie, którą pokonywałam coraz to szybszymi i bardziej odległymi dystansami – zwiedzając i biegając :). Tak się stało, że finalnie wróciłam do Polski, ale ciągle mocno zainspirowana tym, kogo poznałam i co zobaczyłam, uznałam, że istnieje duża nisza na rynku polskim, jeżeli chodzi o świece klasy premium, które przede wszystkim pachną nie tylko po wyjęciu z pudełka, a ich design jest gdzieś pomiędzy minimalizmem a zabawą i ironią. Trochę takie jak mój charakter. 🙂

Maria Czubaszek powiedziała kiedyś, że jedyne co warto, to uśmiać się warto. Patrząc na projekty Candly, myślę, że zgadzasz się z tym zdaniem, dystans do świata jest nam bardzo potrzebny?

To mój sposób na stres. Kiedy czuję, że wszystko się wali i pali, myślę, czy o tej sytuacji będę pamiętać za kilka miesięcy, czy nawet jutro? Jeśli nie, to nie ma co się martwić :). Wiem, że za jakiś czas będę się z tego śmiała. Największą satysfakcję sprawia mi obserwowanie osób, które czytają napisy na Candly. Często widzę na ich twarzach szczery uśmiech i to jest super motywujące. Mogłoby się wydawać, że to tylko świeczki, ale głęboko wierzę w to, że ludzie i rzeczy, jakimi się otaczamy, mają wpływ na nasz nastrój, sposób myślenia i rozwój.

Dlatego cieszę się, że ludzie doceniają produkty takie jak Candly, produkowane ręcznie w Polsce w małej manufakturze od zalewania świecy przez jej pakowanie, przy użyciu najlepszych francuskich perfum. Bazą są woski wegańskie, zmieszane według specjalnej receptury, tak żeby świeca długo się paliła (ponad 60 godzin), perfumy ulatniały się powoli, aż do samego jej końca. Luksusowe nie jest to, co wychodzi spod chińskiej taśmy produkcyjnej. To, czego nikt nie kupi to czas, dlatego nie warto go tracić, a Candly są takim małym dodatkiem, dzięki którym możemy poprawić sobie lub komuś nastrój, czy się zmotywować. Ogień w połączeniu z pięknym zapachem daje ogromnie pozytywną energię.

Gdybyś mogła wybrać utwory, które idealnie wpisują się w ideę Candly, które by to były?

Call me naughty – Batuk na przemian z wersją akustyczna piosenki Bad Ideas wałkowałam całe lato, wtedy po cichym starcie, zaczęłam obserwować, jak to się rozkręca i dużo myślałam jak to dalej poprowadzić. Świetnie się przy nich prowadzi auto, ale też siedzi wieczorem na tarasie. Te piosenki tak jak cała marka, są bardzo podobne do mnie, patrząc z daleka na kolorystykę i formę, są bardzo klasyczne, jednak zapachy i napisy, czyli taki ich środek, mocno wymykają się spod kontroli standardowemu myśleniu.

Od strony prywatnej – który wzór świeczki, jest Twoim ulubionym, bo na pewno masz jakieś jedno, wyjątkowo ulubione dziecko?

Wszystkie moje dzieci kocham tak samo – tak mi powiedziała Klientka, która na przedświątecznych targach kupiła świeczkę w prezencie dla córki z cytatem My mum says I’m special, so fuck you. Musiała dokupić później 2 kolejne, bo ma 3 córki, a wcześniej nie przeczytała dokładnie jaki był napis. Czasami niektóre sprzedają się lepiej i wydaje mi się, że są zdecydowanie lepsze. Jeden sprzedawał się zdecydowanie najgorzej i miałam mieszane uczucia czy to był dobry wybór, trochę gorzej go traktowałam, trochę było mi go szkoda, bo nie dowierzałam, że klientom się nie podoba. Do momentu, kiedy w listopadzie, bez żadnej promocji, sprzedały się wszystkie sztuki z dnia na dzień.

Candly jest stosunkowo młodą, ale prężnie rozwijającą się marką – jaką radę masz dla tych, którzy chcieliby ruszyć z własnym projektem, ale mają różnego rodzaju obawy?

Dobrze jest mieć obawy i realnie oceniać rynek, mocne i słabe strony siebie i własnego projektu, ale dopóki się nie spróbuje, nigdy nie wiadomo, ile to jest warte.

Nigdy nie będziemy w 100% gotowi, nie będziemy mieć wystarczającego budżetu czy wsparcia, dlatego po wielu moich pomysłach, których (jeszcze!) nie zrealizowałam, bo miały jakieś wady, czy to związane ze zbyt dużą inwestycją, na którą nie byłam gotowa, czy innymi czynnikami, jednym z elementów powstania Candly, z których jestem bardzo zadowolona to pomysł plus jego wykonanie.

Ile razy słyszę komentarze różnych osób odnośnie fajnych inicjatyw czy nowych marek też o tym myślałem albo no niby fajne, ale ja by to zrobił tak czy inaczej myślę najpierw zróbcie to pogadamy, bo to najtrudniejsza część. Podejrzewam, że dobrych pomysłów każdy ma wiele, ale nie każdy ma odwagę je zrealizować.

Kolejna sprawa to dobre rady, zawsze sięgam po porady bliskich mi osób, pokazuję im nowe projekty, czy zapachy, nawet w fazie, kiedy nie są w pełni gotowe. Każdy ma coś do dodania i zawsze są to super cenne uwagi i komentarze, często wdrażam je w życie… ale po swojemu 🙂 wydaje mi się, że warto słuchać uważnie, ale w zgodzie z własną wizją i pomysłem. Mogę to porównać do uczenia się w szkole z podręczników czy oglądania wiadomości. Warto wiedzieć, jakie są prawdy przyjęte ogólnie i nałożyć na nie swój filtr. Przyjmując biernie wszystko, co nas otacza, będziemy przeciętni, a to, co robimy stanie się przewidywalne, ale to nie znaczy, że gorsze, tylko dobrze już znane.

Jaki masz pomysł na dalszy rozwój?

Staram się nie zdradzać kolejnych kroków, żeby wszystkie nowości ukazały się w swoim czasie i idealnie dopracowane. Oprócz robienia stałej kolekcji i mniejszych limitowanych, dużą przyjemność sprawia mi projektowanie i tworzenie kolekcji świec spersonalizowanych pod konkretne wydarzenie lub firmę. Za sobą mam dosyć intensywny sezon ślubny, a przede mną świąteczny.

Ogień w połączeniu z zapachem, wzbudza niezwykle pozytywne emocje, jednocześnie nie będąc przedmiotem zbyt osobistym. Pięknie i elegancko wygląda. Jest to prezent, który z pewnością zajmie reprezentacyjne miejsce w domu, będzie używany, przez co pozytywne skojarzenie z daną osobą, miejscem i czasem, w którym się ją otrzymało, z pewnością pozostanie na dłużej. Bombonierki, wina i kosze prezentowe są już mocno przebrzmiałe – ludzie nie pamiętają skąd i od kogo je dostali, a często rozdają je dalej. Plus jest to świetna zabawa i przyjemność wymyślanie swojego produktu i dobieranie do niego zapachu – moi Klienci czują wtedy, że jest to produkt taki mocno ich, a nie tylko przypadkowa rzecz wybrana z katalogu.

Rozmawiała: Klarysa Marczak

Komentarze
Rozmawiamy z założycielką Candly: świec dla marzycieli z błyskiem w oku
Oceń artykuł