Rozmawiamy z Ellą Eyre!

ella eyre wywiad hiro opener

Większość kojarzy tę brytyjską wokalistkę i kompozytorkę z utworu Waiting All Night, który nagrała z Rudimental. Jej debiutancka EP-ka Deeper zrobiła furorę na rynku muzycznym. Tuż przed wydaniem nowego albumu rozmawiamy z Ellą Eyre o jej karierze, koncertach na małej scenie i wspomnieniach o zmarłym projektancie Alexandrze McQueenie.

Dopiero co zeszłaś ze sceny Orange Festival, jednego z największych festiwali muzycznych w Polsce. Jak było?

To był pierwszy koncert, jaki kiedykolwiek grałam w Waszym kraju i nie wiedziałam do końca czego się spodziewać. Ale było naprawdę wspaniale i wszystko poszło ekstremalnie dobrze – lepiej niż oczekiwałam. Polacy są bardzo mili i pomocni, poczułam to, jak tylko przybyłam na miejsce… I ta publika na festiwalu czyste szaleństwo! Czułam wielką pozytywną energię dolatującą do mnie na scenę. Ludzie śpiewali, znali teksty! Kiedy tańczyłam, chętnie do mnie dołączali i świetnie się bawili. Widziałam to po nich. To był naprawdę udany występ. Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do Was najszybciej, jak to będzie możliwe.

Grasz zarówno na festiwalach, jak i w mniejszych klubach muzycznych. W jakiej przestrzeni czujesz się najlepiej?

Szczerze powiedziawszy czuję się dobrze wszędzie tam, gdzie dane mi jest zaprezentować swoją muzykę. Lubię zarówno festiwale, jak i kluby. Powody są różne. Na dużych, plenerowych imprezach wszystko jest… większe. Jest tam zawsze tak dużo pozytywnej energii, tyle różnego rodzaju ludzi, no i koncerty są po prostu obezwładniająco głośne! W klubach tego nie uświadczysz. Z drugiej strony znajdziesz w nich bardziej intymną atmosferę. Lubię grywać „pod dachem”, bo jestem bliżej publiczności. Widzę twarze zgromadzonych osób, ich emocje, mogę z nimi nawet porozmawiać. To dla mnie niezwykle ważne. Koncerty w klubach mają po prostu swój urok. Publiczność też o tym doskonale wie, dlatego warto zobaczyć swoich ulubionych artystów zarówno na wielkiej scenie, jak i na tej mniejszej.

sesja hiro

Niedawno brałaś udział w sesji fotograficznej dla magazynu Hiro w Studiu Las. Za obiektywem stanął Karol Grygoruk oraz Aldona Karczmarczyk. Jak Ci się odobało?

Nie będę kłamała. To była jedna z moich najlepszych sesji w życiu! Poważnie!

Opowiedz o tym.

Cała „drużyna” Hiro była niezwykle profesjonalna i bardzo miła dla mnie. Znakomicie się bawiliśmy podczas sesji! Cały czas się śmiałam, atmosfera była bardzo przyjazna i poczułam się wyluzowana. Pamiętam też, że jedliśmy pyszne sushi i piliśmy szampana. Nie zawsze jesteś tak traktowany. Zakochałam się w ubraniach i biżuterii, które zostały dla mnie przygotowane na potrzeby sesji. To było dla mnie coś zupełnie nowego. Moim zdaniem fotografie są wyjątkowo udane i unikalne.

Stałaś się sławna dzięki temu, że zaśpiewałaś w piosence Waiting All Night zespołu Rudimental. Jak wspominasz swój udział w nagrywaniu tego przeboju?

To było niesamowite doświadczenie! Piosenka odniosła ogromny sukces, którego się absolutnie nie spodziewałam. Jestem tak bardzo szczęśliwa, że mogłam wziąć w tym udział. Nie zapomnę tego do końca życia.

Wiem, że pracujesz teraz nad nowym solowym albumem. Czego możemy się po nim spodziewać?

W ubiegłym roku współpracowałam z wieloma artystami i w pewnym momencie poczułam, że nadszedł czas, abym zrobiła w końcu coś w 100% swojego. Od początku do końca. Ludzie odkryli mnie głównie dzięki temu, że zaśpiewałam z Rudimental. Teraz będą mieli okazję poznać mnie z innej strony. Opowiem kilka nowych historii o sobie i swoim życiu.

Kiedy ukaże się album?

Tej jesieni. Niestety nie mogę podać dokładnej daty, chociaż już ją znam… Mam pewne kontrakty. Tytuł płyty też musi, póki co, pozostać tajemnicą.

okladka magazynu HIRO ella eyre

Czy planujesz w międzyczasie zagrać wspólnie z jakimś zespołem bądź artystą?

W najbliższej przyszłości na pewno nie. Chcę się skupić na swojej płycie i jej promocji. Pewnie pojadę też w większą trasę koncertową.

Mam rozumieć, że na Twoim debiutanckim albumie tak, że nie będzie gości?

Dokładnie tak. Tym razem sobie to odpuściłam. Jednak muszę zaznaczyć, że uwielbiam współpracować z innymi artystami. Kto wie, może powrócę do tego w innym czasie, np. na drugiej płycie. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, nie jestem zamknięta na żadną opcję.

Powróćmy na chwilę do przeszłości. Jaka była Twoja pierwsza myśl, kiedy usłyszałaś, że znalazłaś się na drugim miejscu listy BBC Sound Of 2014?

Byłam tym faktem kompletnie zaskoczona. Konkurowałam przecież w wieloma młodymi, utalentowanymi muzykami, których sama lubię i szanuję. Pamiętam, że w tamtym momencie swojego życia nie nagrywałam nic nowego, pojawiałam się jedynie gościnnie na płytach innych artystów czy zespołów. I nagle… wow… jestem druga w zestawieniu BBC Sound Of 2014! Środowisko dziennikarzy i krytyków muzycznych, które sobie wysoko cenię, zwróciło na mnie uwagę, to była niesamowita sprawa. Poczułam w sercu ciepło i wdzięczność.

Czy miało to jakieś przełożenie na Twoją dalszą karierę?

Raczej nie. Ale wiesz, takie sytuacje dają mocnego kopa do tego, abyś dalej robił, to co kochasz, bo jesteś w tym dobry. Nie wspominając o tym, że automatycznie wzrasta Twoja wiara w siebie. Pojawienie się na liście BBC sprawiło też oczywiście, że więcej ludzi usłyszało o kimś takim, jak Ella Eyre i o jej muzyce.

Twoja matka była projektantką modową, która współpracowała m.in. ze zmarłym Alexandrem McQueen’em. Pamiętasz go? Co myślisz o jego projektach?

No tak. Poznałam Alexandra, kiedy byłam małą dziewczynką i pamiętam go dość dobrze. Co mogę powiedzieć, był wyjątkowo dobrym, czarującym facetem, który robił niesamowite rzeczy w swojej pracy. Do dnia dzisiejszego jestem jego fani bardzo świeżego… W końcu pracował dla marki Gucci, to coś znaczy. Jego śmierć była wielka stratą nie tylko dla środowiska związanego z modą.

Jeszcze jedno mnie bardzo ciekawi. Co jest tak niezwykłego w BRIT School, do której uczęszczałaś, że produkuje tylu znanych artystów: Jessie J, Adele, Katy B, Amy Winehouse, teraz Ty – ta lista jest imponująca.

Trudno jest mi to zdefiniować. Jedno na pewno mogę stwierdzić – ludzie nie idą do tej szkoły, by stać się sławnym i zarabiać kupę pieniędzy. Te rzeczy to wypadkowe ich ogromnego talentu i ciężkiej pracy, którą wkładają w to, co robią. Ja i moi znajomi studiowaliśmy w BRIT School, bo po prostu kochaliśmy sztukę. Chodziło tylko o to. Chyba najlepszą rzeczą w BRIT School jest to, że wykładowcy zachęcają do ciągłego rozwoju, do bycia odważnym, przekraczania swoich granic. Nieważne czy jesteś młodym artystą, czy naukowcem, potrzebujesz pozytywnych bodźców i zachęty do działania. Moja szkoła właśnie to mi zaoferowała. To i o wiele więcej.

Niedawno podpisałaś kontrakt z dużą wytwórnią muzyczną. Nie obawiasz się, że Twoja wizja tworzenia muzyki może zostać przez ten fakt ograniczona?

Ani trochę! Pracując z ludźmi z wytwórni, czuję się niezwykle komfortowo. Nikt niczego mi nie narzuca ani nie wywiera na mnie presji. Ci którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że nigdy nie zrobię nic przeciwko sobie. Moi współpracownicy ,też zdają sobie z tego sprawę. Szanują to, co robię, a ja szanuję ich pracę i rady, których mi udzielają. To uczciwy układ. ką. Wniósł do świata mody coś nowego .

Tekst | Kamil Downarowicz

Komentarze
Rozmawiamy z Ellą Eyre!
4.6 (92.73%) 11