Łukasz Jasiukowicz: chaos mnie dekoncentruje

Dwa ujęcia chłopaka ubranego w kurtkę i bluzę, trzymającego kamerę na wysokości twarzy

Jego fotografie łączą w sobie spokój i klasykę z eksperymentami wynikającymi z improwizacji w trakcie sesji. Współpracuje z teatrem w Londynie, a jego prace publikowane są w magazynach modowych. Z Łukaszem Jasiukowiczem, autorem okładki HIRO 53, a także nadchodzącego HIRO 55, rozmawiamy o życiu, planowaniu versus carpe diem i o tym, co poradziłby samemu sobie sprzed pięciu lat.

Co słychać, jak mijają Ci te pierwsze, nieco cieplejsze dni?
Wiosna zaczęła się super, czekałem na słońce z nadzieją, że wybudzi mnie z zimowego snu. Zaczną się pikniki w parku i więcej świeżego powietrza. Mam pomysły na nowe projekty i powoli wcielam je w życie!

Masz czas na kilka godzin snu, czy projekt goni projekt?
Czas na sen znajdę zawsze, wiesz, chyba nawet nie aspiruję do aż takiego zabiegania! Lubię działać na spokojnie i mieć wszystko pod kontrolą, chaos i zaległości strasznie mnie dekoncentrują.

Co daje Ci największą moc do działania, gdy Twoje „baterie” zaczynają się wyczerpywać?
Chyba najwięcej energii dają mi ludzie, szczególnie gdy widzę, że też angażują się w dany projekt i że działamy jako zgrany team. Między innymi sesja dla HIRO miała taką dobrą energię — zawsze, gdy wracam po takim dniu do domu, rzucam wszystko na podłogę i czuję, że to ma sens!

Gdybyś mógł, jaką dałbyś radę sobie sprzed pięciu lat?
Równo pięć lat temu mieszkałem w Londynie i był to czas zupełnej stagnacji, który jednak dużo mnie nauczył. Poradziłbym sobie wtedy, żeby nie bać się być najgłupszą osobą w pokoju. Strasznie lubię obserwować ludzi, jak pracują i jaki mają kontakt z innymi, myślę, że trzeba jednak otaczać się mądrzejszymi od siebie. I co ważniejsze, podejmować się wyzwań mimo stresu i poczucia „braku przygotowania”. Niektóre sytuacje naprawdę trudno przewidzieć i zazwyczaj okazuje się, że cały ten stres był niepotrzebny i wszystko kończy się dobrze!

Co najbardziej Cię kręci w fotografii?
Fotografia to świetny pretekst do poznawania nowych ludzi i miejsc, i właściwie od tego się zaczęło. Każda sesja to dla mnie okazja do wyjścia spoza strefy komfortu, nieważne, czy to zwykłe testy, czy sesja okładkowa, zawsze czuję, jakbym pierwszy raz trzymał aparat w ręku i nie wiem, co uda mi się odkryć w drugiej osobie. Choć muszę przyznać, że słabiej czuję się w bardziej komercyjnych klimatach, gdzie nawet nie mam czasu pogadać z modelem, albo nie do końca poznaję resztę ekipy.

Czy wolisz — zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, mieć wszystko zaplanowane, czy pozwalasz sobie na carpe diem?
Niestety, jestem mistrzem w układaniu planu i później nieprzestrzeganiu go. Jestem bardzo słaby w planowaniu, tworzeniu moodboardów do sesji, zazwyczaj robię wszystko na ostatnią chwilę i wiem, że może być to irytujące dla innych. Generalnie, lubię mieć zaplanowane podstawy – czas i miejsce sesji, a później przychodzę i bardziej obserwuję, co się dzieje, i jak można przekuć to w zdjęcia.

O czym aktualnie najbardziej marzysz?
Codziennie o czym innym! Ogólnie, bardzo chciałbym już skończyć uczelnię i móc skupić się na kreatywnych rzeczach, bo póki co na każdej sesji czuję ciężar nienapisanej pracy magisterskiej i oddech promotora na karku! A jeśli chodzi o fotografię, chciałbym zacząć robić rzeczy, które faktycznie będą miały jakąś wartość w naszym świecie zawalonym obrazkami, bo czasem czuję, że nie chcę ich już dokładać od siebie.

Z czym Ci się kojarzy Club C?
Kojarzy mi się ze świeżością, wygodą i luzem lat 90.

Rozmawiała: Klarysa Marczak

Legendarne sneakersy narodziły się w latach 80 na korcie tenisowym. Szybko dostąpiły tytułu kultowych i to nie tylko wśród tenisistów. Dzięki swojemu ponadczasowemu fasonowi dzisiaj można je spotkać na ulicach miast, jako nieodłączny element codziennej garderoby.

Reebok Club C, bo o nich mowa, w trakcie ostatnich trzydziestu lat stały się obiektem pożądania wszystkich, którzy na co dzień wyrażają swój indywidualny styl. Ich najnowsza odsłona wzbogacona o nowe fasony i elementy w odważny sposób daje wyraz współczesnym trendom. A poniżej, możecie zobaczyć, co się działo za kulisami naszej najnowszej sesji autorstwa Łukasza Jasiukowicza z Radkiem Pestką, Jess Gorczycą i Romkiem Gerald.

Mężczyzna siedzący na krześle, z kamerą w ręku, ma na sobie kurkę, bluzę, ciemne spodnie i jasne buty Reeboka

Mężczyzna stojący tyłem, ubrany w kurtkę, bluzę z kapturem i ciemne spodnie Zblizenie na białe buty Reeboka na męskich nogach Czarnobiałe zdjęcie mężczyzny siedzącego na podłodze i kobiety trzymającej kamerę

Mężczyzna fotografujący mężczyznę siedzącego na parapecie Białe buty Reebok Classic na nogach mężczyzny, białe skarpetki, czarne spodnie Mężczyzna w kurtce i bluzie z kapturem, na głowie czapka z daszkiem, trzymający na wysokości twarzy kamerę

Dwóch mężczyzn stojących obok siebie, jeden ubrany w kurtkę, bluzę z kapturem i czapkę HIRO, drugi w samą skórzaną kurtkę i spodnie Buty Reebok Classic w zielonym świetle na nogach mężczyzny Mężczyzna z aparatem, leżący na ziemi Dwóch chłopaków i trzy dziewczyny robią sobie selfie smartfonem

Komentarze
Łukasz Jasiukowicz: chaos mnie dekoncentruje
5 (100%) 1