Droga Idy do Oskara

Odkąd ,,Ida” Pawła Pawlikowskiego miała swoją premierę na świecie, a krytycy zaczęli rozwodzić się nad wysokim poziomem produkcji, co chwila słyszało się o oscarowych nadziejach i odbiciu się od dna polskiego kina…

Ida opowiada historię dwóch kobiet. Młodej dziewczyny, sieroty wychowanej w zakonie, która lada dzień ma ślubować Bogu swoją wierność. Drugą bohaterką jest Krwawa Wanda, samotna sędzina nie stroniąca od alkoholu i seksu bez zobowiązań. Wanda okazuje się być ciotką przyszłej zakonnicy, która odwiedzając swą krewną tuż przed ślubami dowiaduje się, że jest żydówką… Cała historia oprawiona jest sugestywnymi, a zarazem eleganckimi zdjęciami. Czarno-biały film nie uznaje też szarości w swej fabule – wyraża stany i emocje w mocny i zdecydowany sposób albo po prostu je pomija. Ida została nagrodzona już w 2013 roku Złotymi Lwami, a z każdą kolejną nagrodą (m.in. Orły, Złota Żaba, Nagroda Europejskiej Akademii Filmowej, Nagroda Specjalna Amerykańskiego Stowarzyszenia Operatorów Filmowych) apetyt na nominacje do Oscarów rósł i rósł i rósł. Aż w końcu się doczekaliśmy. Ida została nominowana nie tylko do Oscarów (w dwóch kategoriach: najlepszy film nieanglojęzyczny oraz najlepsze zdjęcia) ale także do Złotych Globów. (Nie)stety w Los Angeles w wyścigu o statuetkę ubiegł nas rosyjski Lewiatan. Piewcy geniuszu ,,Idy” zamilkli, a rozgoryczony reżyser porównał całą ceremonię rozdania Złotych Globów do kółka wzajemnej adoracji, gdzie nagroda dla filmu zagranicznego jest jedynie dżentelmeńskim ukłonem w kierunku niskobudżetowych (w porównaniu z amerykańskimi) produkcji ze Wschodu. Jednocześnie dodał, że nagroda nie ma w sobie żadnej wartości, bo przyznają ją dziennikarze, a nie tak, jak w przypadku Oscarów czy Nagród Europejskiej Akademii Filmowej ludzie kina. Jednak przecież nie od dziś wiadomo, że Oscary mają raczej mało wspólnego z dobrym kinem, które na wysokim poziomie realizuje postawiony przed sobą temat. Wielokrotnie płytkość tej nagrody była wytykana zarówno przez samych Amerykanów, jak i przez naszych rodzimych twórców. Wszak tajemnicą nie jest fakt, że istnieją agencję, które podpisując umowę z aktorem zobowiązują się do wypromowanie go w taki sposób by zagrał w kasowym filmie, a na końcu dziękując rodzinie i przyjaciołom odebrał Oscara. Dzieło Pawlikowskiego, porusza temat, który jest obecnie chodliwy na Zachodzie. Prześladowani Żydzi i ich utracone majątki, a to wszystko podane w monochromatycznej oprawce doskonale wpisuje się w gusta amerykańskich krytyków, zwłaszcza jeśli dodamy do tego fakt, że ów film został wyprodukowany, nie gdzie indziej, tylko w Polsce.

Jakie mieliście uczucia po seansie Idy? Doświadczyliście czegoś nowego? Fakt, że nie było to kolejne ,,Pokłosie” nie robi z tego filmu arcydzieła. Jest on niewątpliwie dobrze nakręcony, a scenariusz ugryzł temat poruszany w polskim kinie już nie raz z innej strony. Nie negujemy wysokiego poziomu produkcji, gry aktorskiej i rewelacyjnych zdjęć. Dodajemy do dyskusji nasz głos: ,,Ida” jest dobrym filmem, który na pewno zapisze się na kartkach polskiej kinematografii, lecz nie możemy/ nie chcemy tu mówić o nowej jakości, fenomenie czy arcydziele na skalę światową. Jeśli teraz dodamy do siebie to, czym są Nagrody Akademii Filmowej i to, co sobą reprezentuje ,,Ida” możemy śmiało stwierdzić, że nasza nominacja ma ogromne szanse na zdobycie tej bądź, co bądź najważniejszej statuetki w świecie filmu. Powrót bez ani jednego Oscara dla ,,Idy” będzie dla wielu ogromnym zaskoczeniem.

tekst| Paulina Niemczyk

Komentarze
Droga Idy do Oskara
Oceń artykuł