Co nowego wiemy o sequelu „Call Me by Your Name”?

Dwóch mężczyzn stojących przy ścianie

Z pewnością jest to nie lada dobra informacja dla wszystkich tych, którzy marzą o ponownym spotkaniu głównych bohaterów filmu Call Me by Your Name.

Tamte dni, tamte noce, to film, który sprawił, że w czasie ubiegłorocznej zimy, na dwie godziny mogliśmy się przenieść na prowincję, rozgrzanych i słonecznych Włoch oraz poznać smak prawdziwej, młodzieńczej miłości. Okazuje się jednak, że ci, którzy pokochali klimat lat 80., będą mogli poczuć się zawiedzeni, gdy usłyszą nowe informacje o sequelu.

Chociaż plotki o kontynuacji zaczęły się pojawiać tuż po premierze, do tej pory zarówno obsada, jak i reżyser oraz sam autor książki jedynie wymownie się uśmiechali.

Aktualnie młody i jakże zdolny Timothee Chalamet, odtwórca głównej roli, przeżywa swoje filmowe pięć minut (oby jak najdłużej) i podczas promowania swojego najnowszego filmu Beautiful Boy, zapytany o kontynuację Call Me By Your Name, powiedział: Nie widzę przeszkód, żeby tak się nie stało. Myślę, że André Acimana czuje się jak najbardziej komfortowo z myślą o kontynuacji. Wiem również, że Luca Guadagnino chce się tego podjąć. Zarówno ja, jak i Armie Hammer jesteśmy w 1000% gotowi.

Chłopak opierający głowę na ramieniu mężczyzny

Timothee podzielił się również informacją, że tak, jak w ostatnim rozdziale książki – drogi dwójki kochanków splotą się ponownie po kilkunastu latach, kiedy Oliver, będąc profesorem, jest już również mężem i ojcem.

Reżyser na łamach New Yorka wspomniał, że w roli żony Olivera, idealna byłaby Dakota Johnson, większości znana z odtwórczyni głównej roli w Pięćdziesięciu twarzach Grey’a. Jeśli plan Guadagnino doszedłby do skutku, to byłaby już ich trzecia współpraca, ponieważ aktorka wcześniej pojawiła się w filmie Nienasyceni oraz w horrorze Suspiria, który właśnie oczekuje na polską premirę.

Luca wspomniał również, dlaczego wybór padłby właśnie na nią: Ona musi być w stylu New England, prawdopodobnie będą mieli również około 5 dzieci. Z pewnością ta rola zmieniłaby dotychczasowe postrzeganie przez widzów Johanson, która za rolę w Pięćdziesięciu twarzach Grey’a otrzymała Złotą Malinę.

Kolejne pytanie, jakie się nasuwa to, czy znajdzie się miejsce dla Tildy Swinton, która również należy do grona ulubienic reżysera? Z pewnością byłaby to miła niespodzianka dla wielu osób, jednak na ten moment Guadagnino ma większy problem na głowie. W końcu tytuł filmu nie może brzmieć Call Me be Your Name Two

Tekst: Marta Porębska

Komentarze
Co nowego wiemy o sequelu „Call Me by Your Name”?
Oceń artykuł