5 sposobów na wyrwanie się ze słabej imprezy

na zdjęciu znajdują się cztery osoby. kobieta na pierwszym planie leży na blacie stołu. jest ubrana w czapkę typu stożek

Zdarzyło Ci się być kiedyś na imprezie, którą porównać możesz ze spaniem na Madejowym Łożu? Nuda, zniecierpliwienie, irytacja – skomponowane z szeregiem myśli biegnących w kierunku jednego, arcyżywotnego pytania. Czy mogę stąd uciec? Tak! Jeżeli skorzystasz z jednego z poniższych pięciu sposobów!

Zacznij być niemiły/a
Krytykuj wszystko, co mówią inni. Zwracaj uwagę na niedoskonałości w ich ubiorze. Przedrzeźniaj ich. Jedź po rodzinie, inteligencji, zarobkach – wszystkie chwyty dozwolone. Czekaj. W końcu poczujesz niezliczoną ilość nienawistnych spojrzeń na swoich plecach.

Tak. To jest ten moment. Teraz czas na wyciągnięcie asa z rękawa. Nieważne jakiego koloru. Może mieć odcień polityczny, religijny, o lekkim zabarwieniu społecznym. Oczywiście działanie to musi być poprzedzone rozpoznaniem, podczas którego ustalisz jakie poglądy posiada ogół towarzystwa, by następnie bez pardonu przypuścić atak szeregiem antytez i seriami bezrefleksyjnego krytykanctwa.

Nareszcie! Nikt się do Ciebie nie odzywa. Nawet grzecznościowo. Ze spokojnym sumieniem możesz powiedzieć: NIKT MNIE TU NIE CHCE, TO SE PÓJDĘ. Od teraz cały wieczór należy od Ciebie!

zdjęcie przedstawia krzyczącą dziewczynkę. zawiera również napis - how rude

Zaśnij w toalecie
Dobra. Nie każdy ma na tyle odwagi, by zastosować się do pierwszej porady. Albo inaczej. Nie w każdym znajdują się tak ogromne pokłady chamstwa, czekające na uwolnienie przy byle jakiej okazji. Chcesz czegoś mniej inwazyjnego? Proszę bardzo.

Wymykasz się towarzystwu, tłumacząc swoje zniknięcie pójściem za potrzebą. Zamykasz się sam na sam z porcelanowym przyjacielem i zapadasz w kojący sen. Mówię Wam! To jest najlepsze wyjście. Raz, że następnego dnia, dzięki toaletowej regeneracji, skutki imprezy będą dużo mniej dokuczliwe. Dwa, że czynność towarzysząca, ucieczce od nielubianego towarzystwa będzie niezwykle przyjemna. Co najwyżej – może trochę śmierdzieć.

Uważaj jednak na ekipy ratunkowe wysyłane Twoim tropem. Wycisz telefon. Jeśli już wpadniesz i miejsce Twojego pobytu zostanie odkryte – udawaj, że jesteś zaskoczony. Zapytaj, o co im wszystkim chodzi. Powiedz, że siedziałeś tam tylko pięć minut i żeby wszyscy dali Ci spokój. Udawaj obrażonego i uciskanego przez opresyjnych towarzyszy imprezy. Możesz spokojnie iść teraz do domu.

Mężczyna uwieszony na muszli klozetowej

Pij na umór
Oto najłatwiejsza droga. Chlaj do odcinki! Im bardziej będziesz nawalony/a tym mniej będziesz rozumieć, o czym bredzą te mdlące, beznamiętne sztywniaki. Mniej irytujący będzie piskliwy dźwięk przekrzykujących się tępaków. Mniej przeszkadzający będzie ten idiotyczny śmiech tej głupiej lafiryndy, którym reaguje na żarty o defekacji, rzucane przez jej zidiociałego oblubieńca.

Konsekwentnie powtarzaj swoje działania. Drink za drinkiem. Kielon za kielonem. Aż w końcu osiągniesz ten piękny stan. Nirwana! Seria niekontrolowanych wymiotów poprzedza Twój spektakularny upadek i walnięcie łbem o posadzkę.

Teraz już nic nie musisz. Możesz spać w knajpie, na dworze. Może ktoś przeniesie Cię do domu? Może opłacą Ci taksówkę? To byłoby idealne. Nie będzie przecież już okazji do zwrotu pieniędzy, bo tego beznadziejnego towarzystwa będziesz unikał/a do końca swoich dni.

zdjęcie przedstawia dynię stylizowaną na twarz. znajduje się ona bezpośrednio nad muszlą sedesową.

Powiedz, że masz do usmażenia kotlety
Zrób dokładnie w ten sposób. Myślę, że z takim argumentem ciężko będzie dyskutować każdemu. Ja już wszystko przygotowałem. Idę jutro do pracy. Muszę je zrobić. No i jakiego argumentu można użyć przeciw temu? Że nie musisz zjeść tych kotletów w robocie? Bzdura!

Dla uwiarygodnienia motywacji swojego wyjścia możesz pokazać zdjęcia na wpół przygotowanych produktów. Patrz, jak się moczą w marynacie! Szkoda by ich było, nie? 

Osobiście uważam, że jeśli ktoś nie przyjmie TAKIEGO argumentu – to oprócz tego, że zapewne jest nudziarzem (w końcu z jakiegoś powodu uciekasz z tej imprezy), musi być po prostu ZŁYM CZŁOWIEKIEM. Z takimi to nie ma się co zadawać. Możesz bez wyrzutów sumienia wyjść, mówiąc co myślisz, o tak podłym zachowaniu.

zdjęcie przedstawia kotlety leżące na białym talerzu

Uciekaj
A w sumie, tam, jeden pies! Wiecie co najlepiej zrobić? Nie kombinować najlepiej, o! Nie podoba Ci się? To po prostu ucieknij. Jak? Nie wiem. Każdym dostępnym sposobem. Aby zyskać trochę czasu, możesz nieco skonfundować towarzystwo. Stłucz butelkę, wybuchnij płaczem, zacznij się opętańczo śmiać. Następnie – nogi za pas i byle przed siebie. Nikt nie będzie o nic pytał ani Cię zatrzymywał, uwierz mi.

Co do sposobów bardziej subtelnych. Czemu nie wykraść się potajemnie z knajpy? Stosowanie zmyłek jest jak najbardziej uprawnione. Rzuć kieliszkiem/ kapslem/ łotewa w kierunku przeciwnym do drogi Twojej ucieczki i niczym Ezio Auditorebezszelestnie przemknij w stronę drzwi.

Możesz również spróbować angielskiego wyjścia, ale podobno jest to opcja ostateczna, stosowana przez największych lamusów, której użycie grozi społecznym ostracyzmem obowiązujących wszędzie, gdzie wiadomo o Twoim występku. Chociaż w sumie. Pewnie i tak nie będzie Ci się chciało iść na żaden melanż, bo wszędzie tak samo źle. Co nie?

na zdjęciu znajduje się biegnący mężczyzna. w tle widać jadący samochód

Tekst: Krzysztof Jędrzejczyk

Komentarze
Oceń artykuł