10 kultowych koncertów OFF Festival 2017 ?

Brawa festiwalowa OFF Festivalu

Katowicki OFF Festival – impreza wyjątkowa w skali świata – nigdy nie stawiał przesadnie na aktualności. Pozwalał na trzy dni odciąć się od bananów i posnobować na znajomość kapel, których poza Doliną Trzech Stawów (a wcześniej mysłowickim parkiem Słupna) nie znał nikt. Odbywały się tam koncerty wyjątkowe, o których wielu z nas opowiada już swoim dzieciom. Zobaczcie, co według nas przejdzie do legendy w tym roku.

1. Shellac
Jeszcze do niedawna mogliśmy pooglądać sobie Steve’a Albiniego co najwyżej w Sonic Highways Dave’a Grohla. Srogą pomyłką byłoby sądzić, że lider Foo Fighters zaczął swój świetny serial dokumentalny od Albiniego z sentymentu, bo ten przed laty nagrywał i produkował In Utero Nirvany (i blisko 2 tys. innych płyt). Jego wkład w brzmienia, jakie przewijają się przez OFF od początku festiwalu, jest niepodważalny i niepowtarzalny. Najlepiej Albiniego opisuje tytuł ostatniego, najlepszego albumu Shellac – Dude Incredible. Spadną Wam buty, bądźcie przygotowani!

2. Pro8l3m
W naszym rankingu staramy się unikać powtórek, ale jeden z dwóch wyjątków robimy dla warszawskiej ekipy PRO8L3M, której występy na żywo to osobne zjawisko, z jakim powinni zapoznać się fani każdej muzy, nie tylko hip-hopu. Na scenę w Dolinie Trzech Stawów chłopaki wracają szybko, bo po zaledwie dwóch latach – tym razem już nie jako ciekawostka, ale prawdziwa legenda (Jakub Żulczyk stwierdził niedawno, że to najważniejszy polski skład od czasu Brygady Kryzys). Open’er miał Taco Hemingwaya (he he), OFF idzie w hardcore i art brut – a to szanujemy!

3. Feist
Wysokie miejsce Feist w naszym rankingu podyktowane jest nie tylko tym, że po dniu trudniejszych, eksperymentalnych dźwięków dobrze jest odpłynąć przy jakiejś sofciarskiej a niebanalnej nucie. Ci, którzy Kanadyjki dotąd nie widzieli, odkryją charyzmatyczną artystkę o ekspresji mogącej zmylić sejsmografy i wrażliwości zdolnej ująć marzycielską duszę samego Artura Rojka. Feist promująca album Pleasure da Wam więcej przyjemności niż jakakolwiek inna kobieta z tegorocznego line-upu, a kto wie, czy nie wyjdzie zwycięsko także z porównania z utrzymanymi w podobnym klimacie, historycznymi koncertami Tiny Vipers, Low lub Mazzy Star.

4. Conor Oberst
Męskim odpowiednikiem Feist na tegorocznym OFF-ie będzie Conor Oberst – niegdyś cudowne dziecko amerykańskiego niezalu, które doroślało nie bez problemów. Poruszającym zapisem tychże, a przy okazji najwspanialszą płytą w dorobku artysty jest ubiegłoroczny album Ruminations – rozbrajająco szczery na poziomie twórczym i wykonawczym, nagrany w pojedynkę w dwa dni, bez żadnego rzeźbienia w studiu. Tegoroczna płyta Salutations zawiera te same kawałki (oraz kilka dodatkowych) nagrane już z zespołem, które w wersji na żywo zmienią przestrzeń OFF w najlepszy alt-country’owy piknik pod słońcem.

5. PJ Harvey
Dla wielu wybierających się na OFF 2017 to najważniejsza artystka. Nie zamierzamy z tym polemizować, ale warto swoje oczekiwania sprowadzić do właściwego poziomu. Na tak wstrząsający koncert Polly Jean jak ten w warszawskiej Sali Kongresowej w maju 2008 nie ma co liczyć, otrzymamy raczej powtórkę z Openera 2016. Będą zatem wybitni podstarzali muzycy z Johnem Parishem i Adrianem Utleyem na czele, trochę kostiumów i gotyckiego teatru, a z ust artystki może padnie nawet jakaś refleksja nt. ostatnich wydarzeń w Polsce, jak – nie przymierzając – z ust Bono w Amsterdamie. Emocje po naszej stronie.

6. Richard Dawson
Najlepszym przypieczętowaniem nieoczekiwanego tegorocznego wtargnięcia na muzyczne salony Richarda Dawsona byłby z pewnością jego udział w 7. sezonie Gry o tron w miejsce Eda Sheerana – pasowałby tam o wiele bardziej od swego rodaka, który tydzień po OFF-ie wypełni dwukrotnie stadion PGE Narodowy. Zresztą serialowe cameo barda z Newcastle upon Tyne mógłby stanowić wykon jego losowo wybranego kawałka. Dawson jest bowiem niczym minstrel przeniesiony do współczesności – tak kompletnie inny od wszystkiego, czego słuchamy na co dzień, że trzeba go zobaczyć, by uwierzyć w jego istnienie.

7. Michael Gira/Swans
Pożegnania Michaela Giry i Swans z publicznością przypominają trochę te Anji Orthodox i Closterkeller. Jedne i drugie ciągną się latami, dlatego z dużym prawdopodobieństwem ujrzymy Swans (w takim lub innym kształcie) w line-upie przyszłych OFF-ów. Atmosfera bezpowrotności jest czymś, co sprzyja głębokiemu przeżywaniu tych koncertów przez fanów, ale czas jest nieubłagany (już podczas występu Swans na OFF 2012 Gira potknął się o odsłuch, przewrócił i podniósł z dużym trudem), więc kto wie, czy ten tegoroczny rzeczywiście nie będzie ostatni. Warto też wstąpić na solowy koncert lidera grupy i tegorocznego kuratora Sceny Eksperymentalnej (zapewne podobny do ubiegłorocznych w warszawskim klubie Pardon, To Tu).

8. Boris
Od tokijczyków z Boris i odegrania ich płyty Pink wolelibyśmy nowojorczyków z Interpol i ich Turn On The Brigh Lights, które właśnie wykonują w całości na trasie przebiegającej tuż obok OFF Festivalu. Ale nie narzekajmy, bo każdy, kto widział Boris na żywo, mówi krótko: Chikushō. Do tego materiał z albumu Pink, który w zeszłym roku doczekał się rozbudowanej, dwupłytowej wersji, świetnie koresponduje z twórczością takich kapel jak Oh Sees czy Sheer Mag, które będą promowały na OFF-ie swoje nowe wydawnictwa. Zatem propozycja nie tylko dla największych hipsterów.

9. Rojek/Kwadrofonik
Uczciwie przyznajemy, że umieszczamy ten projekt w naszym topie trochę po to, by nie cofnięto nam akredytacji, przede wszystkim jednak z ciekawości. Jest wiele połączeń, w których sprawdziłby się Artur Rojek, a już stołeczny Kwadrofonik wykonujący wspólnie z nim Symfonię przemysłową nr 1 Angelo Badalamentiego do spektaklu Davida Lyncha może nieoczekiwanie urosnąć do rangi czegoś kultowego. Stanie się tak zapewne również z uwagi na ogromne zainteresowanie serią Miasteczko Twin Peaks, której 3. sezon – dla większości pozytywne zaskoczenie – będzie bankowo jednym z głównych tematów rozmów festiwalowiczów.

10. Frankie Cosmos
Greta Kline stojąca za Frankie Cosmos wskoczyła tu w miejsce Carli Bozulich – ikony amerykańskiego country punka, której niestety nie będzie dane nam odkryć na OFF-ie, jako że odwołała swój występ. Frankie Cosmos może jednak okazać się czarnym koniem festiwalu, gdyż – podobnie jak Dum Dum Girls czy tUnE-yArDs w 2010 – przyjeżdża do nas na fali wzrostowej. W prostych, bezpretensjonalnych kompozycjach z ubiegłorocznego Next Thing można doszukać się podobieństw do twórczości Bozulich, ale główne patronki Frankie Cosmos to Kim Deal i Kimya Dawson. Tak czy inaczej, girl power.

Tekst: Grzegorz Czyż
Zdjęcie wyróżniające: Przemysław Nieciecki / PION

Komentarze
10 kultowych koncertów OFF Festival 2017 ?
Oceń artykuł