Dark Matter. Telewizja plus komiks: nadzieja małego ekranu?

Marc Bendavid i inni aktorzy w filmie

Telewizja + komiks = sukces? Zdaje się, że prawdziwość podobnego równania jest niezaprzeczalna, a kolejne stacje układają się z amerykańskimi wydawnictwami. Marc Bendavid, gwiazda emitowanego przez Scifiuniversal serialu Dark Matter, opowiada o tym, jak zamierza zmienić świat.

Czy w całym sezonie serialu zamierzacie utrzymać tak szybkie tempo akcji, jak w odcinku premierowym?

Już na samym początku scenarzyści mocno dawali nam po głowie, a potem było już tylko gorzej. Bohaterami serialu są ludzie, na których wkurzony jest niemal cały wszechświat, choć oni sami nie mają pojęcia dlaczego. I kiedy już myślą, że mogą się wyluzować, odsapnąć, spadają na nich kolejne nieszczęścia. Tak, mamy zamiar utrzymać to szalone tempo – piętrząc problemy.

Im gorzej dla Was, tym lepiej dla widza.

Trafniej bym tego nie ujął.

Czemu zdecydowałeś się zagrać w Dark Matter?

Podobało mi się to, że Dark Matter nie jest optymistyczną historyjką o tym, że życie jest piękne. Nic nie przychodzi bohaterom łatwo. Nawet przypomnienie sobie tego, kim są, co zrobili, co ich łączy. Każdy kolejny krok jest wyzwaniem. Oni nawet nie znoszą się nawzajem, a jednak muszą się ze sobą dogadać, żeby przetrwać. Muszą nauczyć się także siebie, choć nie mają pojęcia, od czego zacząć. Wcielić się w takiego bohatera było ciekawym doświadczeniem, całkowicie odmiennym od dotychczasowych. Kiedy bierzesz rolę, zwykle dostajesz gotową postać, a tutaj nie narzucono mi niczego, mogłem zacząć ją budować niemal od zera.

Trzech mezczyzn i jedna kobieta na czarno niebieskim tle

Czy to dobrze nie mieć punktu odniesienia?

Dostałem jedynie króciutką charakterystykę Jace’a Corso. Określono go, jako dobry materiał na prawdziwego bohatera. Natomiast jego główny problem polega na tym, że choć wie, co robić, często nie ma pojęcia jak. Nigdy jednak nie przestaje próbować, szukać odpowiedniego rozwiązania. Jest wytrwały. Kieruje się instynktem, dlatego niekiedy jego towarzysze odnoszą wrażenie, że robi coś głupiego, lecz on podskórnie wie, że ma rację. Jest facetem zagubionym, ale z kompasem moralnym. Może nawet wydawać się człowiekiem bezużytecznym, bo nie ma, w przeciwieństwie do pozostałych, żadnych specyficznych umiejętności.

Dark Matter zaplanowano jako serial, lecz zanim go nakręcono, wydano komiks. Czytałeś?

Jasne, że czytałem. Chłopaki mieli fajny sposób, żeby ogarnąć ten pomysł. Dzisiaj, kiedy kręci się tyle różnych seriali, ciężko się przebić. Robiąc komiks, mogli pokazać, jaki dokładnie projekt im się marzy. Mając w ręku album, przyszli do studia i powiedzieli: O, takie coś chcemy zrobić. Producenci nie musieli się zastanawiać, co autorzy mają na myśli. Mądry ruch z ich strony.

Przydał Ci się jako pomoc naukowa?

Joe Mallozzi, który stworzył ten serial z Paulem Mulliem, był z nami na planie każdego dnia. Nie musiałem polegać tylko i wyłącznie na komiksie, bo po prostu mogłem podejść do niego i zapytać, a on rozwiewał moje wątpliwości. I gdy padł pierwszy klaps, towarzyszyło mi poczucie pewnego spokoju, ulgi, że Joe jest tuż obok. Jednak jeśli chodzi o sam komiks, to identyfikacja z tym narysowanym na papierze przystojniakiem przychodziła mi z trudem. Przecież Jace to góra mięśni o kwadratowej szczęce. Kiedy przerzucałem strony i patrzyłem na niego, nie mogłem uwierzyć, że ja i on to ten sam facet. Trochę mnie deprymował.

Komiks nie został niestety wydany w Polsce. Czy możesz w takim razie powiedzieć, jak daleko zaszliście z całą historią?

Komiks to cztery pierwsze odcinki, a nakręciliśmy ich łącznie aż trzynaście.

Jedna kobieta siedzi reszta osob wpatruje sie w cos

Może teraz czas przerobić resztę na komiks?

Ha, to by dopiero było dobre!

Mallozzi i Mullie to stare wygi science fiction. Mają już za sobą, chociażby Gwiezdne wrota.

Prawdopodobnie wiem najmniej o fantastyce z całej ekipy. Poważnie. Grałem raz wilkołaka w serialu Bitten, ale to tyle. Nigdy nie widziałem żadnego odcinka Gwiezdnych wrót. Aż było mi głupio. Jak spotkaliśmy się po raz pierwszy, zapytałem wprost, czy powinienem, zanim zaczniemy kręcić, obejrzeć, chociaż sezon czy dwa, lecz powiedzieli, żebym się nie wydurniał. A nawet to i lepiej, bo nie mam żadnego punktu odniesienia. Jestem prawiczkiem w świecie science fiction.

Nie czytałeś komiksów będąc dzieciakiem?

Zamiast czytać komiksy, biegałem po dworze, podpalałem różne rzeczy i kopałem dołki w piasku. Nawet nie mam pojęcia, co leci obecnie w telewizji. Z klimatów komiksowych znam i lubię Flasha. Ale to chyba tyle.

Dzisiaj chyba każda stacja ma swój serial komiksowy, lecz Dark Matter to jeden z nielicznych, które nie opowiadają o superherosach.

Dark Matter inaczej tę swoją komiksowość wyraża, nie poprzez zamaskowanego superbohatera, ale specyficzny klimat, scenografię i narrację. Choć mogę się mylić, bo, tak jak mówiłem, żaden ze mnie specjalista. A mogę teraz ja zadać ci pytanie?

Wszyscy stoja z bronia, na zdjeciu widzimy jedna kobiete i trzech mezczyzn

Pewnie.
Czy Dark Matter może spodobać się komuś, kto nie lubi science fiction?

Jestem fanem sci-fi, więc trudno mi stwierdzić, czy komuś, kto nie lubi tego gatunku Dark Matter przypadnie do gustu. Na pewno plusem serialu są interesująco rozpisane postaci.

Pytam, bo pamiętam, jak oglądałem po raz pierwszy Gwiezdne wojny, nie mając pojęcia o gatunku, i pokochałem ten film. Zawsze zastanawiałem się, co czuje ktoś, kto uwielbia science fiction. Myślę, że wszystko sprowadza się do dobrej historii, a zarówno Gwiezdne wojny, jak i Dark Matter są znakomicie napisane.

Chcąc nie chcąc, teraz dołączysz do grona miłośników sci-fi. Konwenty, te sprawy…

Żebyś wiedział. Nigdy nie byłem na konwencie. Sama myśl o tym, że pojadę na imprezę, na którą przyjeżdżają tysiące ludzi, mających fioła na jakimś punkcie, daje mi kopa. Cieszy mnie, że zarówno nastolatki, jak i dorośli nadal potrafią się czymś jarać do tego stopnia!

Rozmawiał: Bartosz Czartoryski

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera