Po 70 latach Louis Vuitton wypuszcza własne perfumy

Naga kobieta w płatkach różowych róż

Najbardziej wyczekiwane zapachy roku to te z Léą Seydoux w kampanii promującej nowe perfumy Louis Vuitton. Po 70 latach marka wraca do produkcji perfum i to w wielkim stylu. Siedem zapachów, które uwodzą i opowiadają historię inspirowaną emocjami. Każdy odpowiadający temperamentowi innej kobiety.

Możliwość tworzenia perfum dla kobiet jest niezwykle dochodową i kuszącą ofertą, na którą decydują się praktycznie wszystkie prestiżowe domy mody. To najbliższa i najintymniejsza forma kontaktu ze swoimi klientami, ale przede wszystkim wielomiliardowy biznes, który prosperuje świetnie od lat i można z niego czerpać ogromne dochody. Nic więc dziwnego, że wszyscy tylko przestępowali z nogi na nogę, nie mogąc doczekać się kiedy Louis Vuitton zdecyduje dołączyć do perfumeryjnego grona.

Naga kobieta z płatkiem róży na ramieniu na niebieskim tle

Dom mody powstał w 1854r. początkowo jako firma produkująca torby podróżne dla wymagających i zamożnych wojażerów. W 1920r. klienci zaczęli się domagać wypełnienia zapachem kryształowych flakonów, które Vuitton produkował od jakiegoś czasu jako udogodnienie podczas wypraw transatlantyckich. Tak też powstały zapachy Je, Tu, II oraz Eau de Voyage, jednak w latach 40 XXw. zaprzestano ich produkcji.

Trzeba było ponad 70 lat, aby firma na nowo narodziła się w branży perfumeryjnej. -Stworzenie zapachu zabiera sporo czasu tłumaczył Delphine Arnault, wiceprezes marki od który objął to stanowisko tuż po rozpoczęciu projektu. Dom mody wykorzystał ten czas brawurowo. Zapachy stworzył Jacques Cavallier Belletrud, wybitny perfumiarz, znany z pracy dla Jeana Paula Gaultiera, Issey Miyake’a czy Yves Saint Laurenta. Minimalistyczna butelka przypominająca opakowanie na lekarstwa to z kolei projekt Marca Newsona.

Rozsypane kolorowe buteleczki z perfumami

Liczba zapachów nie jest przypadkowa. Siedem to szczęśliwa liczba przesądnego Belletruda. Ideą stojącą za projektem jest potrzeba, aby we flakonach znalazło się coś więcej niż zapach. Chodzi o to, aby uwalniały się z nich emocje. I tak kolejno mają odpowiednie nazwy, takie jak „Mille Feux – Tysiąc świateł” czy „Contre Moi – Blisko mnie”. Królową i najważniejszym zapachem jest „Rose Des Vents” czyli „Róża Wiatrów”, która wraz z upływem czasu uwalnia zapachy przypraw. Magia i wyjątkowość zapachów zaklęta jest także w samym procesie tworzenia perfum. Twórcom zależało, by uzyskać delikatniejszy i bardziej prawdziwy aromat – dokładnie taki jaki mają dopiero co zerwane róże.

Oprócz zapachu róż, będziemy mogli wyczuć nutę skóry – tej samej, z której zrobione są rączki od torebek LV, a także aromat tuberozy czy kwiatu jaśminu. Wszystkie zapachy mają odzwierciedlać kobiecość, gdyż w czasach kiedy wszystko staje się unisex ważne jest, aby pamiętać jak pachnie kobieta. Tak przynajmniej mówią twórcy zapachów.

Tekst: Sara Leszczyńska

Komentarze
Po 70 latach Louis Vuitton wypuszcza własne perfumy
Oceń artykuł