Co-Sovel

kos

Muzyka Izoldy Sorenson (ex. Julia Marcell, Drekoty) i zespołu zaskakuje nieskrępowaną świeżością, to przede wszystkim niedające się łatwo kategoryzować gatunkowo dźwięki. Alternatywna elektronika, zmiksowana z festiwalowym folkiem nie sprawiają, że teksty, tworzone na gruncie wierszy słoweńskiego poety dadaistycznego Srecko Kosovela (w przekładzie i interpretacji Izoldy Sorenson) stają się czymś nieznośnie hermetycznym. Wręcz przeciwnie – moc Co-Sovel polega na łączeniu mało dostępnej kultury wysokiej z przystępną, rozrywkową melodyką, której ani nie da się odmówić wdzięku i chwytliwości, ani zarzucić artystycznej pauperyzacji i banału. Muzyka staje się wyrazem intelektualnej gry, przy jednoczesnej potrzebie tworzenia dla odbiorców festiwalowych (których karmić należy kosmiczną energią). Nie należy pomijać również idiosynkratycznego podejścia zespołu do stricte komercyjnych produkcji muzycznych, czego najlepszym przykładem jest nowa płyta.

 

Liczne odsłuchy w pre-orderze i medialne zachwyty nad najnowszym wydawnictwem są dla Co-Sovel na pewno ogromną motywacją do rozwoju autorskiej formuły. Ich długogrająca płyta to smaczny kąsek dla tych, którzy z muzyką zespołu spotkali się wcześniej; longplay rozwija synkretyczne myślenie o muzyce pop, do którego zespół zdążył już nas przyzwyczaić. 37 minut obcowania z wysoką kulturą w wydaniu indie.

 

FOTO / źródło: https://www.facebook.com/cosovel

tekst | Pat Dudek

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera