W kinie w Lublinie

„Cześć jestem Basia i reprezentuję Lublin” – tymi oto słowami rozpoczęłam kiedyś swój pierwszy dzień na uczelni. Lekcja 1: Lublinianie nigdy nie wstydzą się swojego pochodzenia. NIGDY. Jeśli się wstydzisz, to pewnie jesteś ze Świdnika albo Łyncznej. Mimo, że zaliczamy się do Polski B to śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy inwestycyjnym rekinem. W mieście aż roi się od nowych inwestycji budowlanych. W Śródmieściu jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe barówy i kluby. Nawet te z paniami ze słynnymi różowymi parasolkami. Tak. Ewidentnie idziemy naprzód. Pewnie dzięki studentom medycyny z krajów arabskich, których jest o dziwo więcej niż tych z podlubelskich wsi.

# 1 Kebab Habiby

universalhating.blogspot.com
universalhating.blogspot.com

 Swój przewodnik zacznę od najważniejszego. Kebaba. Jako potencjalni turyści musicie sprawdzić najlepszą knajpę w Lubelaczu. Klasyk wśród klasyków. To naszym kebabem inspirował się Pitbull nagrywając piosenkę „Habibi I love you”. Wołowninka najwyższego sortu, pita wyjęta prosto z pieca. Cud, miód, malina.

 

#2  Murek pod AOS-em

https://www.facebook.com/murekpodaosem/
https://www.facebook.com/murekpodaosem/

Nie jest to zwykły murek. Jest to murek, który dorobił się swojego fanpage’a. Wielka biforownia całego Lublina, gdzie często wpadają chłopcy z policji, aby przeprowadzić interwencję. Jednak gdy jak zwykle okaże się, że nie są w stanie spisać wszystkich lokalnych studentów i licealistów, siadają smutni na murku, włączają disco polo z radiowozu i topią smutki w Perle export.

 

#3  Plac Kaczyńskiego, w  elitarnym gronie znany jako „Kloce” lub „Kaczka”

https://www.facebook.com/pages/Skwer-Kaczyńskiego/346853668767769?fref=ts
https://www.facebook.com/pages/Skwer-Kaczyńskiego/346853668767769?fref=ts

Bardziej wyrafinowana biforownia, w której natkniesz się na dwie skrajnie różne grupy społeczne. Albo na bananowe dzieciaki, palące Marlboro mentolowe i na lokalnych klubowiczów przy hajsie, albo harde maniury z Lubartowskiej palące Viceroye i dziarskich dresiarzy w czapkach ‚wpierdolkach’. Przekrój całego Lublina. Wielki tygiel kulturowy, przyprawiony Azjatami i Arabami.

 

#4 Skwerek za Andersenem

www.skyscrapercity.com
www.skyscrapercity.com

Teatr im. H. Ch. Andersena to za dnia ostoja miejskiego życia kulturalnego, która po zachodzie słońca zamienia się w raczej mało kulturalne miejsce spotkań Lubelaków. Piękny widok na panoramę Lublina ma szansę zrekompensować Wam otoczenie pełne porozbijanego szkła i wszechogarniający smród moczu.

 

#5 Lublin Plaza

pl.wikipedia.org
pl.wikipedia.org

Do Plazy, najlepszego centrum handlowego w Lublinie organizowane są wycieczki z Cycowa i Wólki Lubelskiej. Janusze i Grażyny szukają tutaj najnowszych Kubotów w TK MAXXIE. Poza mieszkańcami okolicznych osad w Plazie spotkacie też Gimby, które całe dnie spędzają na ostatnim piętrze pochłaniając kurczaki z KFC’a.

 

#6 Lubelski deptak

klubczekolada.pl
klubczekolada.pl

 

lublin.naszemiasto.pl
lublin.naszemiasto.pl

Od godziny ósmej rano do godziny dwudziestej idealne miejsce na jesienne spacery. Piękne kamienice, nierówna kostka i zapaszki z kebabów (patrz punkt pierwszy). Urokliwie. Po zmroku największa melanżownia w mieście. Ale przejdźmy do konkretów. Nic dziwnego, że Lublin, określany mianem studenckiego miasta jest siedzibą najlepszych klubów na Lubelszczyźnie. Ci z nas, Lublinian, którzy mają grubszy portfel i lepsze buty, chodzą najczęściej do lubelskiej Czekolady. Obowiązuje ostra selekcja, co skutecznie odstrasza lokalnych dresiarzy. W Czekoladzie możesz czuć się bezpiecznie. Piękne kobiety i bogaci mężczyźni gromadzący się tu co weekend to często zagraniczni studenci, którzy na swoją Alma Mater wybrali jedną z lubelskich uczelni. Żadnych dresów. To naprawdę niespotykane w Lublinie. A tak poza tym to jeden z najładniejszych klubów w Europie.

Z kolei Lublinianin-hipster, Lublinianin-gej, Lublinianin-sneakerhead, Lublinian-rich-kid wybierze się raczej do Domu Kultury. Jest to alternatywa dla osób, które lubią pobawić się przy techno, Indie rocku, czy rapsach. DK oferuje nam wiele opcji na zimne wieczory. Potańczycie do różnej muzyki, w zależności od dnia tygodnia. Możecie też poczilować na patio, sącząc piwo z jednego z regionalnych browarów. Ładnie i przyjemnie. Polecam. DK to dla niektórych jednostek drugi dom, gdzie spędzają każdy czwartek robiąc sobie selfie na insta i oznaczając się na foursqaurze.

 

#7 Zalew Zemborzycki

www.skyscrapercity.com
www.skyscrapercity.com

W lato nie jedźcie tam pod żadnym pozorem. Niech Was nie kusi wizja spędzenia odrobiny czasu na świeżym powietrzu i zamoczenie stópek w chłodnej wodzie. Możesz skończyć w stanie, w którym ciężko będzie Ci rozpoznać własną twarz w lustrze, a bonusowo możesz zostać zakażony wirusem Ebola. Trzymaj się z daleka. Ani wody zalewu, ani dresy z Wrotkowa nie są litościwe.

 

#8 Ogród Saski

www.skyscrapercity.com
www.skyscrapercity.com

Ogród Saski został odnowiony w tym roku. Teraz to idealne miejsce na pierwszą randkę. Mieszkają tam nawet kaczki. Urocze miejsce, gdyby nie to, że o każdej porze możesz tam spotkać ekshibicjonistę albo ziomka w ortalionie, pytającego z troską czy masz jakiś problem.

 

 

Tak naprawdę kocham moje miasto miłością dozgonną. Mam nadzieję, że następnym razem zastanowisz się dwa razy zanim pokażesz środkowy palec kolesiowi w samochodzie z rejestracją LU. Choćby dlatego, że może wozić w bagażniku baseball’a.

tekst | Basia Dudek

 

Komentarze
W kinie w Lublinie
Oceń artykuł