Gdy słowa innych sprawiają, że tracisz siebie. Fragmenty książki „Pestki” Anny Ciarkowskiej

Dziewczyna z maszyną do pisania i okładka Pestek

Rok temu wydała książkę z wierszami — Chłopcy, których kocham; rozliczającymi jej przeszłość, wzloty i upadki. Dzisiaj premierę ma najnowsza książka Anny Ciarkowskiej — Pestki.

Pestki to intymne zapiski, które układają się w historię o dziewczynie, która jest wtłoczona w świat złożony ze słów. Różnych osób. Matki, babci, koleżanek, nauczycielek, chłopaków, kochanków, partnerów. Świat ten jest pełen konwenansów, a ona sama zaczyna tracić swoje życie kawałek po kawałku. Pestki to ślady jej próby odnalezienia siebie w rzeczywistości, która nie akceptuje sprzeciwu, inności i wrażliwości.

Pestki zostały wydane nakładem Wydawnictwa Otwarte. Książka jest już od dzisiaj dostępna w sprzedaży. A my, premierowo prezentujemy wam trzy pestki z Pestek.

– Znów z nikim się nie spotykasz? – martwi się Malinka.

W samotności można iść bardzo długo przed siebie, a kraj-
obraz stoi w miejscu. Te same rzędy pól i pustki, te same miedze oddzielające nic od niczego, kamienie milowe, dzikie grusze, kapliczki, na których opierają się ciężkie chmury, gdzie kłębi się deszcz. Można iść bardzo długo, a deszcz nie pada, grusze nie usychają ani nie kwitną, nie nadchodzi tragedia ani wybawienie. Ani żaden koniec.

W samotności można iść bardzo długo i nikogo nie spotkać.


– To koniec – migało zawieszone na końcu palca słowo. Od oczekiwania, aż to słowo spadnie, ekran ściemniał i pokazał negatyw mojej twarzy.

Teraz widzę dokładnie, że to zakochanie to księżyc, który puchnie, pochłaniając miłość, świeci odbitym spojrzeniem. To, że patrzysz na mnie tak, jak chciałabym siebie widzieć.

Przez chwilę przeglądałam się w drugim człowieku. Odrzucenie jest jak rysa na lustrze, ale zaczyna boleć dopiero wtedy, kiedy uświadamiasz sobie, że tafla zwierciadła jest nietknięta, idealnie gładka. Pęknięcie jest na tym, co się w nim odbija.

Dotykam tego miejsca.


– Przestań histeryzować. – Matka łapie mnie i trzyma mocno, a potem potrząsa moim ciałem. Może to ciało samo sobą potrząsa, próbując wydostać się ze środka, wyłuskać mnie ze skorupy.

Moja histeria jest dźwiękoszczelna. Moja głowa zamyka się, przezroczysta kapsułka wypełniona złocistym gniewem. – Wypuśćcie mnie – krzyczę, ale sama siebie nie słyszę, więc może krzyczę „wypuśćcie mnie”, a może krzyczę „zostawcie mnie”. Może na zewnątrz zostaje tylko „nie, nie, nie”.

Musisz rozbić moją głowę. Roztrzaskać ten stwardniały owoc, rzucić o ścianę, położyć na podłodze i rozdeptać, rozłupać jak orzech, rozgnieść w palcach. Tam, w środku, w przezroczystym pergaminie, jest człowiek.

Ale ty tego nie wiesz, bo z tego wszystkiego, co próbuję ci powiedzieć, zostaje tylko zdławiony krzyk i „nie, nie, nie”, jak uderzenia dłonią o podłogę, tylko rozmiękłe w ślinie i we łzach „ie, ie, ie,” W końcu ustaje głos i oddech i świat zapada się w lepki miąższ.

Komentarze
Gdy słowa innych sprawiają, że tracisz siebie. Fragmenty książki „Pestki” Anny Ciarkowskiej
Oceń artykuł