Metza sprzęt

Od kilkunastu miesięcy najlepszym podobno dostępnym w powiedzmy, „domowych” warunkach audiofilskich źródłem dźwięku jest… analogowa taśma magnetofonowa. Tyle że skopiowana „jeden–do-jeden” z tak zwanej taśmy-matki, czyli studyjnego oryginału, z którego wytwarzane są winyle, kompakty i wszystko inne

Ilość dostępnych tytułów na razie śladowa, cena – zaporowa (kilkaset dolarów). Ale brak jakiejkolwiek kompresji i processingu zapewnia przy wystarczająco klasowym i, co ważniejsze, dobrze skalibrowanym i wysterowanym magnetofonie wrażenia jak z reżyserki Abbey Road. Mało kto wie, że w latach 60.i 70. analogowa taśma była komercyjnie rozprowadzanym nośnikiem wydawanym równolegle z płytą winylową i kasetą (plus w USA tzw. 8-trackiem) w pudełku odzwierciedlającym oryginalną okładkę i z bardzo dobrej jakości taśmą kopiowaną w niskiej prędkości, często też 1:1. Wydawano je w bardzo ograniczonych nakładach w Wielkiej Brytanii, USA i Japonii, łącznie ukazało się kilkadziesiąt tysięcy pozycji, w tym np. pełna dyskografia The Beatles, a w Japonii „Meddle” i „Atom Heart Mother” Pink Floyd.

Edycje brytyjskie wydawano w plastikowym pudełku do złudzenia przypominającym opakowanie płyty kompaktowej, amerykańskie i japońskie – w eleganckim kartonie. Dziś są absolutnym rarytasem. Wyprodukowany pod koniec lat 70. magnetofon szpulowy Technicsa RS-1500 plus jego odmiany jest do dziś uważany obok Otari za najsolidniejszy mechanizm do współczesnego podrasowania. Jego wybujała militarna stylistyka do dziś robi wrażenie nawet na kulturystach. Kiedy taśma powoli zdychała wraz z nadejściem kompaktu, rzutem na, nomen omen, taśmę wyprodukowano też nowoczesne stylistycznie magnetofony mieszczące wyłącznie małe, o 19-centymetrowej średnicy szpule, akurat takie jak katalogowe odpowiedniki znanych płyt. Osłonięty stylową klapka Akai GX-77 i imponujący przemyślną konstrukcją pozwalającą na montaż w racku (!) Pioneer RT-707 wyposażone były w auto reverse, czyli odtwarzanie całej taśmy bez konieczności jej odwracania. Wisienką na torcie były metalowe szpulki, których można by zebrać też całą kolekcję, w zależności od fantazji producenta.

Tekst: PIOTR METZ
Zdjęcia: MATERIAŁY PROMOCYJNE

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera