10 najbardziej charyzmatycznych kobiet dużego i małego ekranu

Blondynka z siniakami na twarzy

Dzikie i dziwne. Szalone morderczynie, wyluzowane groupie, młode buntowniczki. Więźniarki z bystrym umysłem, żony mafii z grzywką. Zwolenniczki sportów ekstremalnych, uciekinierki ze szkół katolickich. Życiowo poobijane, zawsze waleczne, czasami irytujące.

Z jednej strony boginie i inspiracje. Z drugiej przerażające socjopatki. Z gitarami albo pistoletami/katanami w rękach. Jakie są i dlaczego zostały pamięci? Ktoś kiedyś rzekł Nie ważne czy dobrze, czy źle. Ważne, że mnie na zawsze zapamiętasz… Zapraszamy na jesienny spacer z dziesiątką najbardziej charyzmatycznych kobiet dużego, jak i tego mniejszego ekranu.

1. Lorraine Broughton (Atomic Blonde)

Charlize Theron odgrywająca rolę tajnej agentki. Zapowiedź takiej postaci zabrzmi zbyt dyplomatycznie. Bo Charlize, a dokładniej Lorraine, wyrżnie totalnie każdego, kto wpadnie jej pod rękę. Zasadniczo istnieje wiele opinii, że AT to młodsza siostra Johna Wicka. Ten sam reżyser, to dostatecznie wspólny mianownik.

Jako ciekawostka Keanu Reeves trenował z Charlize Theron i był jej 9. trenerem personalnym na potrzeby filmu. Jest dobra muzyka w tle, która gdzieś wraz ze scenami ciszy i pomiędzy ujęciami daje wrażenie dobrego teledysku ze starych lat (a soundtrack swoją drogą kapitalny… Bowie, the Cash, New Order i wiele więcej…). Trochę czuć przez ten motyw inspiracje Guy’em Richie. Jest Berlin ’89. Porównanie Johna W do Lorraine nie jest do końca prawidłowe. Oboje zabójczy i charyzmatyczni… Ale z tej dwójki to od niej bije TEN rodzaj mroku… Coś w stylu kulka i po sprawie, ok? Świetne zdjęcia, mega postacie, cudowny Berlin. Co tu dużo mówić. Wiem, że już sporo wylano jadu na ten film. Z jednej widzisz Lorreine, która pali ostatnią fotografię, swojego zamordowanego kochanka i roni tylko jedną łzę. Z drugiej bez mrugnięcia okiem przyznaje, że nigdy go nie znała, tylko po to, by się chronić. Po czym dokona słodkiej zemsty.

Walcząca kobieta w mieszkaniu

A każdy wie, że nie ma nic gorszego niż zdenerwowana kobieta, której dali pistolet. I która chętnie pomści swojego ukochanego. Która z nas, po seansie Atomic nie poczuła: też tak chce. Może bez krwi, pistoletu i mordowania NRD-owskich milicjantów. Jednak z tym hartem ducha. Dokładnie tym samym i tą samą miną, która miała bohaterka, zanurzając się w wannie pełnej lodu. Ktoś w czeluściach internetu idealnie podsumował: Ale Charlize pałująca NRD-owskich milicjantów w rytm Father Figure George’a Michaela! – zaiste piękny widok! Do tajemniczości i charakteru dodaj teraz absolutną charyzmę, pistolet i płaszcze od Galliano i Max Mary. Jednak socjopaci (socjopatki) mają ten niewytłumaczalny blask, w swoim szaleństwie…

2. Bliss Cavendar (Whip it)

Każdy z nas tak miał. A przede wszystkim każda z nas czuła presję – mniejszą lub w większą w związku ze spełnianiem oczekiwań, jednej z najważniejszych kobiet w naszym życiu. Matki. I stajesz na środku drogi i myślisz: Co zrobić mam z życiem swym…? I wtedy pojawia się Bliss z debiutanckiego filmu Drew Barrymore. W doborowym towarzystwie bardzo wyzwolonych dziewczyn, które piją, bawią się ostro i są mistrzyniami w roller derby. I masz odpowiedź – Dziewczyno! Rób swoje! To twoje życie. I taka jest Bliss. Rozczarowuje swoją rodzinę. Kłamie na potęgę matce, która widzi inaczej przyszłość młodej dorastającej dziewczyny. Zakochuje się w typowym wychudzonym kolesiu z kapeli, z którym włamuje się na cudze podwórka i kąpie w cudzych basenach. Traci prawie najlepszą przyjaciółkę. I stawia wszystko na jedną kartę.

Kobieta w czarnej koszulce

Dlaczego dałam jej osobę w tym zestawieniu? Przez jedną rzecz: Daje do zrozumienia rodzinie, że nie urodziła się, by spełniać czyjeś oczekiwania. Ostrym laskom z drużyny pokazuje, że wcale nie jest grzeczną dziewczynką, która nie potrafi przyłożyć. A przepięknego chłopca przegania jednym zdaniem, gdy ten jedzie w trasę i po miesiącu milczenia pojawia się w progu jej domu, a ona odpowiada: ja bym zadzwoniła. Dziewczyna wie, co robi. Jest młoda, ale doskonale wie, jak walczyć o swoje! I choć film nie osiągnął spektakularnego sukcesu, to chce się patrzeć na takie dziewczyny. I dobrze na serduchu się robi, oglądając jesienią, takie niszowe produkcje.

3. Black Mamba/ Beatrix Kido (Kill Bill)

Nie ma osoby, która nie oglądała Kill Billa. I jak to u Tarantino, którego plasuje na pierwszym absolutnie miejscu reżyserów swojego życia, dzieje się niemożliwe. I to w łagodnym tego słowa znaczeniu. Raczej streszczać nie ma potrzeby, każdy wie i zna zapewne na pamięć klatka po klatce, co stało się blond dzieciakowi.

Była suknia ślubna. Ucieczka od gangu płatnych morderców. Ciąża, chęć pracy w sklepie z płytami, a potem zemsta kochanka, śpiączka… I lista. Z której wykreślała po kolei swoich wrogów. A jak stary, dobry cytat mówi: miała trochę robactwa do wycięcia… I miała świetny sprzęt. Przecudną czarną katanę. Trzeba mieć chęć woli życia, żeby przetrwać takie rzeczy (choć oczywiście tylko bohaterki Quentina są w stanie odkopać się z trumny). Ale przede wszystkim, kiedy widzi człowiek taką Umę Turman, aka Czarną Mambę, w najgorszej chwili swojego życia to nasuwa się jedno: Dasz sobie radę.

W tym wszystkim nie chodzi o hektolitry krwi, pieniądze, skoki rozpędzonym harleyem na pociągi, wyrzynanie ofiar. O wrogów i przemoc. Chodzi o siłę osobowości. Przyznaj, trzeba mieć TO COŚ, by pozbywając się tego ostatniego i najgorszego wroga i miłości swojego życia usłyszeć, po tym, jak wykonało się na nim wyrok: byłaś najlepszą osobą, jaką w życiu spotkałem. Drogie Panie, jesteśmy w stanie przetrwać wszystko. I nie musimy latać z kataną, i ćwiczyć się u mistrza Mai Pei. Bo na co dzień i tak cholernie dajemy radę bez podręcznej szabli w torebce z H&M.

Kobieta stojąca obok ringu

4. Mia Wallace (Pulp Fiction)

Mia Wallace: Okropne, nie?
Vincent Vega: Co?
Mia Wallace: To krępujące milczenie. Czemu ględzenie o bzdetach uważamy za wyraz nieskrępowania?
Vincent Vega: Nie wiem. To dobre pytanie.
Mia Wallace: Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można zamknąć ryj i wspólnie sobie pomilczeć.
Vincent Vega: To jeszcze nie ten etap, ale nie martw się – dopiero się poznaliśmy.
Mia Wallace: Coś ci powiem: pójdę przypudrować nosek, a ty siedź i wymyślaj, co mi powiedzieć.
Vincent Vega: Załatwione.

Po takich dialogach nie trzeba nam nic więcej.

Tańcząca kobieta

5. Penny Lane (U progu sławy)

Absolutnie nie mam na myśli utworu The Beatles. Chodzi o przepiękną dziewczynę z filmu Camerona Crowna. To magiczny, nieco nostalgiczny obraz, w którym na pierwszym polu mamy młodego chłopaka, marzącego o karierze dziennikarza muzycznego. I dzieje się!

I wyrusza owy chłopak w tę trasę z niejakim zespołem Stillwater. Po czym poznaje przepiękną Penny Lane. Dziewczynę, która z jednej strony podróżuje z zespołem, ukazuje oblicze cynicznej groupie, która kocha dobrą zabawę, kocha rock’n‘rolla. A z drugiej strony nie kocha siebie. I wie, że cały cyrk i życie, jakie zbudowała, to przede wszystkim jeden wielki mur, by nie wrócić do rzeczywistości. Bo w niej kompletnie się nie odnajduje.

Pod maską szalonej dziewczyny lat osiemdziesiątych, chowa się przestraszone dziecko, które chce być akceptowane i kochane, przez kogoś, kto nigdy tego nie spełni. I kto na nią nie zasługuje. Z jednej strony długo zastanawiałam się nad tą postacią. Bo to jedna z dwóch bohaterek w tym zestawieniu, która na pierwszy rzut oka jest trudna. Jest smutna i cierpi. Ale kto by chciał całe życie oglądać waleczne bohaterki? Każdy chce zobaczyć człowieka. Jego słabości i walkę. I Penny Lane w kulminacyjnym momencie także pokaże jak to zawalczyć o siebie. I jak dobrze uświadomić sobie pewne sprawy, i pogodzić się z nimi, by po prostu zacząć ŻYĆ.

Dziewczyna i chłopak stojący w klubie

6. Summer (500 dni miłości)

Nie trafiłaby na okładkę pisma Pana Hefnera. Tak myślę. Ale miała magię. I to COŚ, przez duże C. Choć dla wielu osób to ona była oprawcą, wyzbytą uczuć żerującą na biednym Gordonie. Z własnej perspektywy jedno mogę powiedzieć – inaczej ten film ogląda się, mając lat naście. Inaczej gdy masz 26. Racjonalność wygrywa, a Summer wcale nie jest zła.

To dziewczyna, która zdecydowanie wie, CZEGO CHCE. Chce miło spędzać czas, słuchać The Smith i świetnie się bawić. Nie chce zobowiązań. Choć dla niejednego widza, przede wszystkim była złem życia Toma. To nie jest tak, że wszystkie kobiety wierzą w romantyczną miłość. I nie każda marzy o ślubnym kobiercu. Choć never say never. Nigdy nie dowiesz się, kiedy i Ciebie to spotka. Możesz być jak Ona. Po prostu czytać Doriana Greya, pijąc kawę i spotkać przypadkiem miłość życia. Albo spędzić 1,5 roku z chłopakiem i nie czuć do niego nic poza sympatią i niezobowiązującym seksem. I nikt Cię za to nie skarci. Po latach i ja zrozumiałam, że Summer, jak mało kto jest totalnym wyznacznikiem, bo to ona ukazała, że romantyzm nie jest przeznaczony tylko dla kobiet. Wiem, czego chcę i będę to robić. A ty mnie nie zatrzymuj! Bo nic Ci nie obiecywałam!

Dziewczyna i chłopak w sklepie z płytami

7. Jessa Johannson (Girls)

Jedyna Brytyjka w jednym z najbardziej przełomowych seriali tej dekady. Girls Leny Dunham było małą odtrutką i Seksem w wielkim mieście naszych czasów. Idealnie zobrazowane zostały potrzeby młodych kobiet XXI wieku. Jednak z całej czwórki serialu Dziewczyny już od samego początku moją faworytką została Jessa.

Obok przeróżnych charakterów i dziwacznych zachowań, pojawiła się ona z papierosem w ustach i brytyjskim akcentem w centrum NYC. Wyzwolona, korzystająca z życia pełnymi garściami o twarzy Bardotki i ciele Rihanny (dokładny cytat z serialu). Z każdym sezonem widzimy jej przemiany, czasami żałosne zachowania.

Pokuszę się o stwierdzenie, że jednego nawet nie jestem jej stanie wybaczyć. Kto oglądał, może się domyślić. Ale Jessa to kolorowy ptak, który, choć nie raz zawodzi przyjaciół, to przede wszystkim pokazuje totalnie środkowy palec schematom. To ktoś, kto mógłby być śmiało moim alter ego (choć nie na zbyt długi czas), by odpocząć od siebie. Od pędzącej rzeczywistości, obowiązków i problemów. By ubrać kwiecisty kombinezon, zapalić papierosa i na koturnach przejść 5 Aleję, z myślą nie chcę być pracownikiem korpo, nie chcę mieć dzieci, nie chce mieć męża. Cieszę się, że rok spędziłam na środku pustyni, piłam drinki w Saint Tropez, tatuowałam się u Kat von D.

Oczywiście to totalnie złożona osobowość, która mogłaby być taką Penny Lane, bo też gdzieś w głębi chowa małą dziewczynkę, cierpienie i tęsknotę za rodziną. A przede wszystkim to brak ojca jest jej największym bólem. Ale dobrze ją widzieć piękną, z burzą blond włosów, nonszalancką, nieidealną która mówi i don’t care. Nie potrafię tego wyjaśnić. Ale każdy chciałby mieć w sobie takie dziecko i być wolnym duchem. Choć raz tygodniu. Dla odprężenia. Minus odwyki oczywiście (Ale Jessa też ich nie lubiła, więc ok).

Dziewczyna siedząca na łóżku

8. Alice (Closer)

Dostatecznie skomplikowana osobowość, by sam Sigmund Freud chciał zrobić jej psychoanalizę. Można by o niej pisać i pisać. I tego, czym jest prawda. A ja dam tylko dialog między Alice i Danem. Niech on wyjaśni wszystko. A kto nie oglądał, niech zmotywuje się jesienny wieczór, by sięgać po ten niebanalny obraz.

Alice: Już cię nie kocham.
Dan: Od kiedy?
Alice: Od teraz.

Do widzenia.

Kobieta w różowej peruce

9. Faith (Californication)

Wyobraź teraz sobie dziewczynę wychowaną katolickim domu. Wręcz skrajnie katolickim, która postanawia zostać… groupie? Raczej takie marzenia mają nastolatki, podkochujące się w swoich idolach. Ale Faith stawia sprawę jasno – nie będzie domu, dzieci i białego płotka. Życie będzie on tour. I tak przyprawiając o zawał rodziców, zostaje Nadzieją na dostatnie życie dziewczyny wszystkich muzyków. I to totalnie inny typ niż Penny Lane.

Co prawda dziewczyna ma złamane serce, zachowuje się nieracjonalnie i żadne z niej przykład. Ale w tym zestawieniu tylko jej brakowało. A raczej kogoś, kto nie będzie się bił, walczył. Jej mantrą życia jest dobra zabawa i bycie muzą (nikt nigdy, włącznie z Hankiem nie nazwał jej grupie. Jest muzą. Tego się trzymajmy).

Nie jestem pewna czy ktokolwiek chciałby się nią zainspirować. Ale każdy przyzna, że jest w niej tyle wdzięku, dziewczęcości i naiwności, że aż człowiek sam czuje się zrelaksowany, gdy jej słucha. Dziewczyna jest totalnym wolnym duchem, nie obchodzi jej opinia, rodzice i cały świat. Robi to, na co ma ochotę. Jest piękna, stylowa i mieszka w apartamentach słynnych rock star. Nie ma adresu, stałego zarobku. Gdzieś kiedyś odrzuciła typowe życie i przede wszystkim robi to, na co ma ochotę. Słucha muzyki i bawi się świetnie. Nie jest inspiracją… ale kto by nie chciał mieć przez chwilę jej wyluzowanego życia i umysłu?

Kobieta w białej sukience i mężczyzna w garniutrze

10. Piper Kerman (Orange is the New Black)

Zamykająca ranking Blondi z kultowego dzieła Netflixa trafia i zamyka fantastyczną dziesiątkę za swoje absolutne zasługi! Oczywiście, jest egoistką, jest okrutna, z każdym sezonem z dziewczyny z brooklyńskich przedmieść, która piła smoothie na śniadanie zmienia się w potwora.

Niczym dzieciak po dobrze odrobionych lekcjach, które mógłby prowadzić sam Escobar ze Scarfacem. Ale dobrze się patrzy na silne kobiety, nawet w więzieniach. Nie użala się, nie płacze. Jak każdy przechodzi załamania, ale przede wszystkim totalnie daje sobie radę w więziennych murach. Jest bystra, cwana i przebiegła. Nie pozwoli się obrażać.

Mnie kupiła w momencie, kiedy pierwszy raz zasłużyła sobie na szacunek Red (swoją drogą, gdybym ranking miał miejsce na 11 person, Red byłaby numerem 11. I nie miało to absolutnie zabrzmieć jak jesienna grypserka). Piper w dość nietypowy sposób potrafi ukarać swoich wrogów spoza więziennych ścian. Każdy chce być jak Kerman. Nawet jak jej nienawidzicie i uważacie za podłą, to absolutnie każdy chcę mieć bystrość i urok tej blondynki. Trzeba mieć po raz kolejny charyzmę, żeby mieć tak brudne sumienie i tyle zwolenników.

Blondynka w brązowej kurtce

A teraz wyobraź sobie, że wszystkie spotykają się na jednym planie filmowym…

Tekst: Marta Duszyńska

Komentarze
10 najbardziej charyzmatycznych kobiet dużego i małego ekranu
Oceń artykuł