Życiorysy bez pułapek

#1 „Jak zostać królem” reż. Tom Hooper 2010

http://bit.ly/1xfNprx
http://bit.ly/1xfNprx

Obsypany nagrodami (m.in. 12 Oskarów) obraz to historia króla Jerzego VI – postaci trochę tragicznej, a trochę komicznej. Niespodziewany awans z jąkającego się księcia Alberta na głowę państwa to zaszczyt, którego rozmiar początkowo przytłacza zazwyczaj trzymającego się z boku następcę tronu. Piękne zdjęcia, stylistyka retro, błyskotliwe dialogi i doskonała gra aktorska sprawiają, że bez trudu wchodzimy w świat tej perfekcyjnie poprowadzonej opowieści. Niezaprzeczalnym atutem filmu jest dodające otuchy (i co ważne!) podane w formie dalekiej od naiwności, przesłanie o tym, że pokonanie własnych słabości jest możliwe, jeśli włoży się wystarczająco dużo pracy.

 

#2 „Social Network” reż. David Fincher 2010

http://bit.ly/1x9Lhn2
http://bit.ly/1x9Lhn2

Film o genialnym outsiderze, który znalazł sposób na zarabianie wielkich pieniędzy, dzięki doskonałemu wyczuciu, czego potrzebują przeciętni członkowie społeczeństwa. Ironia losu tak pięknie zaprojektowana, że nikt by w nią nie uwierzył, gdyby nie to, że Mark Zuckerberg istnieje naprawdę, a Wy czytacie ten tekst, bo kliknęliście w link na fejsie. Cham, ignorant i neurotyk, człowiek bez zasad, który jest zdolny poświęcić przyjaźń w imię postawionego sobie celu – tak chciałoby się myśleć o bohaterze „Social Network”, ale zamiast tego zastanawiamy się po prostu, w co daliśmy się wciągnąć temu mało urodziwemu kolesiowi w klapkach.

 

#3 „Niczego nie żałuję” reż. Olivier Dahan 2007

http://bit.ly/1vL8qYK
http://bit.ly/1vL8qYK

Długi, ponad dwugodzinny film, o wyjątkowej postaci pomija wiele wątków z życia Edith Piaf, inne wygładza, a niektórym nadaje nieco inny wydźwięk. Mimo tego od pierwszej do ostatniej minuty tkwimy w tej opowieści, ani przez sekundę nie zerkając na zegarek. Wielka w tym zasługa Marion Cotillard, która choć do Piaf fizycznie w ogóle niepodobna, kreśli postać tak, że trudno nie poddać się temu szaleństwu. Kto nie widział, powinien nadrobić chociażby po to, żeby z uznaniem pokiwać głową nad zdumiewającą umiejętnością aktorki do „bycia” Piaf na scenie. Warstwa muzyczna to zdecydowanie jeden z mocniejszych elementów filmu.

 

#4 „Yves Saint – Laurent” reż. Jalil Lespert 2014

http://bit.ly/1x7ptYn
http://bit.ly/1x7ptYn

Nieco kontrowersyjna pozycja w zestawieniu. Film ma bowiem zarówno fanatycznych wielbicieli, jak i zagorzałych przeciwników. Niektórzy zarzucają obrazowi, że jest nijaki, a przesadne nasycenie fabuły faktami z życia projektanta to błąd kompozycyjny. Nam wydaje się jednak, że film jest taki jak garnitur jego bohatera: dobrze skrojony.

 

#5 „Obywatel Milk” reż.Gus Van Sant 2008

http://bit.ly/1zx0uB9
http://bit.ly/1zx0uB9

Film, który od pierwszej sceny aż po napisy końcowe należy do Seana Penna. Nie ma tu nieudanych ujęć czy słabszych momentów. Ba, nie ma nawet przeciętnych. Całość jest podporządkowana fenomenalnemu warsztatowi aktorskiemu i zachwycającej umiejętności wyczucia charakteru i aury postaci w którą się wciela. „Obywatel” to także świetna opowieść o początkach ruchu LGBT z precyzyjnie rozrysowanymi trudnościami, przeszkodami, a nawet – co pokazuje przypadek głównego bohatera – śmiertelnymi zagrożeniami. Kino chwytające za gardło.

 

tekst | Dominika Charytoniuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera