Wykładzina w odcieniu „1987 rok po zalaniu” i panele na ścianie, które przyklejał ktoś, kto nigdy nie słyszał o poziomicy. Tak wygląda standard większości wynajmowanych mieszkań w polskich miastach. Mimo to, scrollując Instagrama czy Pinteresta, widzisz wnętrza, które są jasne, przestronne i z podłogą, która wygląda jak spod ręki najlepszego stolarza. Pewnie podobnie jak większość z nas myślisz – to musi być własnościowe. Okazuje się że niekoniecznie.
Mentalny blok na zmiany
Ponad 60 procent najemców prywatnych w Polsce to osoby poniżej 34. roku życia. Millenialsi rzadko mają coś wspólnego z boomerami, ale tutaj chyba wszycy się zgodzimy: nie warto inwestować w nie swoje mieszkanie. Nie maluję. Nie wymieniam. Siedzę na tym, co zastałem, bo i tak za rok pewnie się stąd wynoszę.
Nikogo tym raczej nie zaskoczę, w obecnej ekonomii mało kogo stać i mało kto ma ochotę de facto dokładać się deweloperom i landlordom, żeby od następnego najemcy mogli sobie zażyczyć jeszcze większy czynsz.
Ale co jeśli następny najemca pojawi się dopiero za 10 lat? Blisko 13 procent polaków wynajmuje mieszkania, coraz częściej odchodzimy od kupowania własnego K4. Rynek nieruchomości współcześnie nikogo nie rozpieszcza, więc jeśli jesteśmy zdani na wynajem, moja sugestia jest prosta. Przestańmy czekać, jakby idealne mieszkanie miało zapukać do naszych drzwi. Współczesne rozwiązania pozwalają na renowację tanim kosztem i ławy ewentualny demontaż, a jeśli planujesz w wynajmowanym mieszkaniu spędzić następne 10, 5 czy nawet 3 lata, to dobrze przemyśl, czy chcesz każdego dnia patrzeć na linoleum, które pamięta jeszcze czasy świetności Backstreet Boys.
Remont “renter friendly”
Tagi i hashtagi “renter friendly” to nic innego jak rozwiązania remontowe dla osób, którym zależy na odzyskaniu kaucji po wynajmowaniu.To określenie zrobiło karierę na anglojęzycznym TikToku i Instagramie, twórcy pod tą etykietką pokazują proste sposoby na transformację w zasadzie każdego pomieszczenia w domu, ale w sposób, który nie pozostawi żadnych śladów przy demontażu.
Dekoracja ścian
W przypadku ścian postaw na taśmy montażowe zamiast gwoździ, tapety samoprzylepne na bazie skrobi zamiast klejonych, a wszelkie wieszaki i haki kupuj z adnotacją „removable” lub „damage free”. Jeśli ściany w Twoim mieszkaniu są białe, nie będziesz mieć aż tak dużego problemu z ewentualnym odmalowaniem uszkodzeń, ale jeśli kolor przewodni sypialni to “nikotynowy mat”, kuchni “świetlica szkolna 98”, a w przedpokoju masz tapetę “późny gierek”, to o znalezieniu pasującego odcienia w sklepie budowlanym, możesz pomarzyć.
Nowa stara podłoga
Podłogi to osobna historia, bo tu przez lata nie było dobrego wyjścia. Nawet jeśli kiedyś był tam piękny parkiet w jodełkę, to w guście klasycznego “landlord special” teraz jest pewnie przykryty kanapką z dwóch warstw gumolitu i klajstru albo kleju Guma Arabska. Jeśli tęsknisz za jodełką, możesz ją do mieszkania przywrócić za pomocą paneli winylowych. Większość paneli można obecnie zamontować “na klik” to oznacza, że tworzymy tzw. podłogę pływającą. Bez zdejmowania poprzednich warstw, panele kładziesz bezpośrednio na gumolit, który może nawet zastąpić podkład, a kiedy przyjdzie pora na demontaż, po twoim projekcie DIY nie zostanie ślad. Jeśli będziesz wystarczająco ostrożny/a, to panele z nieuszkodzonymi zamkami zabierzesz nawet do następnego mieszkania.
Kafelki bez skuwania
Kolejny często widywany w internecie sposób, na odświeżenie łazienki lub kuchni to “peel and stick tiles” czyli nic innego, jak samoprzylepne panele, które możemy znaleźć za grosze w wielu naprawdę modnych wzorach. Wiąże się z nimi pewne ryzyko, najczęściej nie są zbyt wysoko odporne na wilgoć, przez co osobiście obawiałabym się, że mogą zacząć odchodzić, ale jednocześnie na TikToku jest wiele filmików z prezentacjami jak dobrze panele wytrzymują po latach, nawet w okolicy wanny i prysznica. Drugie niebezpieczeństwo to zbyt mocny klej. Przy demontażu oznacza to użycie rozpuszczalnika lub żmudne skrobanie. Influencerki wymyśliły całe szczęście radę też na to: wystarczy najpierw zakleić powierzchnię taśmą malarską i et voilà!
Co zmieniło się w ostatnich latach
Jeszcze dekadę temu „lepsza podłoga w wynajmowanym mieszkaniu” oznaczała kłopot. Trzeba było uzgodnić z właścicielem, zapłacić ekipę, wbić gwoździe, przykleić coś nie do odklejenia i przygotować się na ryzyko, że pożegnamy się z kaucją. Dziś coraz więcej systemów podłogowych działa na zasadzie click, układa się je jak puzzle, bez kleju, bez wierceń, bez pytania o pozwolenie.
Jednocześnie wybór wzorów na rynku jest coraz większy. Panele w jodełkę, który jeszcze kilka lat temu widzieliśmy na zwiedzaniu barokowych dworków i produkcjach hollywood, dziś jest dostępny w wersji na portfel przeciętnego polaka i wygląda na tyle dobrze, że trudno odróżnić go od oryginału.
Jak stworzyć własne mieszkanie?
Wynajem w Polsce od lat obrośnięty jest przekonaniem, że to forma tymczasowości, na którą nie warto wydawać. To podejście, które ma swoje źródła w kulturze własności, posiadanie mieszkania długo było realistycznym standardem do osiągnięcia, a raz kupione mieszkanie przechodziło z pokolenia na pokolenie w rodzinie. Obecnie mieszkanie własnościowe to dobro luksusowe i nieopłacalne szczególnie dla młodszych pokoleń, które ma większą lekkość w przeprowadzaniu się za pracą i edukacją.
Tyle że ta filozofia ma swoją cenę. Ludzie mieszkają latami w przestrzeniach, które ich nie reprezentują, w których nie czują się dobrze, tylko dlatego, że gdzieś w głowie siedzi przekonanie, że nadejdą jeszcze lepsze czasy na własne cztery kąty.
Jeśli wynajmujesz mieszkanie już ponad rok, przedłużasz umowę na kolejne trzy, to może pora pomyśleć nad tym, żeby mieszkanie było wreszcie Twoje. Nie potrzebujesz do tego aktu notarialnego, potrzebujesz możliwości na stworzenie w nim przestrzeni, którą traktujesz jak dom i która oddaje to kim jesteś.
Materiał partnerski








