Wschodnia Kanada – nowe centrum niezależnego kina

Wschodnia Kanada przyciąga kino niezależne
Fot. Chewool Kim Unsplash

We wschodniej części Kanady musi być coś, co przyciąga filmowców i kinomanów z całego świata. Między Toronto, Montrealem i Halifax skupia się jedno z najaktywniejszych środowisk niezależnego kina na świecie. Jest tu rozbudowana infrastruktura festiwalowa, instytucje kultury działają bardzo prężnie, a sam region jest coraz bardziej rozpoznawalny na globalnej mapie branży filmowej.

Wschodnia Kanada przyciąga uznanych twórców i debiutantów szukających pierwszej poważnej publiczności. Każde z tych trzech miast oferuje coś innego: inną skalę, inny klimat kulturowy, inne możliwości poznania nowych ludzi. Razem tworzą szlak, który warto przemierzyć w całości. Jeśli jesteś kinomanem z ambicjami – ten region powinien znaleźć się na szczycie Twojej listy.

Toronto: miks kina niezależnego i oskarowego

Wrzesień w Toronto to czas, gdy miasto całkowicie zmienia rytm. Toronto International Film Festival (TIFF) to jeden z największych i najważniejszych festiwali filmowych na świecie, a jednocześnie jeden z niewielu, który pozostaje autentycznie dostępny dla zwykłych widzów. Pierwsza edycja festiwalu odbyła się w 1976 roku, obecnie trwa jedenaście dni i przyciąga tysiące dziennikarzy, dystrybutorów i reżyserów z całego globu.

TIFF to nie tylko czerwone dywany i gale. To miejsce, gdzie filmy niezależne zdobywają swoją pierwszą poważną publiczność oraz gdzie wybory widzów (People’s Choice Award) potrafią wystrzelić produkcję prosto do międzynarodowej sławy i rozpoznawalności.

Poza festiwalem Toronto żyje kinem przez cały rok. TIFF Lightbox, czyli siedziba organizacji przy King Street West, to pięciosalowe centrum kultury filmowej z regularnym repertuarem, wystawami i spotkaniami branżowymi. To tu można trafić na retrospektywę Akiry Kurosawy o godzinie 14, a wieczorem zdążyć na premierę debiutanckiego dokumentu młodego twórcy z Ghany.

Montreal: miasto, które stworzyło własny gatunek

W całkowicie innym klimacie kulturowym leży Montreal. Miasto, które potrafi być jednocześnie europejskie i północnoamerykańskie, które ma własną kinematografię i własny festiwal o zasięgu globalnym.

Fantasia International Film Festival, odbywający się co roku w lipcu przez 18 dni, to największy i najbardziej wpływowy festiwal kina gatunkowego w Ameryce Północnej. Pierwsza edycja odbyła się w 1996 roku, a obecnie ściąga ponad 100 000 widzów rocznie i jest porównywany z festiwalami Sitges i Fantastic Fest jako jeden z trzech najważniejszych tego typu wydarzeń na świecie.

Nie jest to jednak zwykły festiwal horrorów i filmów fantasy. Fantasia to przestrzeń dla kina radykalnie niezależnego, eksperymentalnego, dla filmów, które nie zmieszczą się w żadnej innej kategorii. Tu odbyła się pierwsza północnoamerykańska premiera niejednego tytułu, który kilka lat później stał się kultowy.

Montreal oferuje też bogatą infrastrukturę dla kinomanów poza sezonem festiwalowym. Ex-Centris, Cinéma du Musée, a przede wszystkim Cinémathèque québécoise (archiwum i instytucja kultury z jedną z największych kolekcji materiałów filmowych w Kanadzie) tworzą miejsce, w którym kino traktuje się serio przez 365 dni w roku.

Halifax: atlantycka scena, o której zaczyna być głośno

Halifax to miasto, o którym wielu europejskich kinomanów jeszcze nie słyszało. To może być jeden z powodów, dla którego warto je odwiedzić teraz, zanim stanie się kolejnym turystycznym punktem na mapie.

Atlantic International Film Festival (AIFF), organizowany każdego września w Park Lane Cinema, to impreza, która cieszy się coraz większą popularnością wśród twórców kina niezależnego. Festiwal promuje filmy często prosto z TIFF, tworząc trasę wschodniokanadyjską dla filmów z ambicjami artystycznymi.

Halifax ma coś, czego brakuje większym miastom: skalę, która sprzyja spotkaniom. Tu reżyser, krytyk i widz siedzą obok siebie w sali, wychodzą razem na kawę i rozmawiają przez godzinę o tym, co właśnie widzieli. To środowisko o niskiej barierze wejścia – idealne dla młodych twórców szukających pierwszych kontaktów branżowych.

Podróżowanie między festiwalami: praktyczny przewodnik

Wrzesień jest najważniejszym miesiącem dla kinomana w tej części Kanady – TIFF w Toronto i AIFF w Halifax nakładają się terminem, co oznacza, że przy odrobinie planowania można złapać premiery w obu miastach. Lipiec to z kolei czas Fantasia w Montrealu.

Najważniejsze w sprawnym poruszaniu się po kanadyjskich festiwalach jest zachowanie łączności. W Kanadzie sieć komórkowa jest dobrze rozwinięta, ale koszty roamingu dla polskich turystów mogą być wysokie. Dużo wygodniejszym rozwiązaniem jest zakup karty esim Kanada. To wirtualna karta SIM aktywowana przed wylotem za ocean, działająca w kanadyjskich sieciach bez dodatkowych opłat.

Podczas festiwalu tempo jest intensywne: repertuar zmienia się codziennie, bilety na pokazy rozchodzą się w kilka minut, a informacje o zmianach pojawiają się w mediach społecznościowych w czasie rzeczywistym. Stały dostęp do internetu to nie tylko wygoda, ale konieczność.

Bilety na większe festiwalowe pokazy, szczególnie przedpremierowe gale i filmy otwarcia TIFF, warto kupować z wyprzedzeniem przez oficjalne strony. Na mniejsze seanse często można wejść z marszu, szczególnie przy wieczornych pokazach w drugiej połowie festiwalu.

Kiedy jechać do Kanady i jak się przygotować

Wrzesień to najlepszy moment na wizytę w Toronto i Halifax. Pogoda sprzyja spacerom, ponieważ jesień w tej części Kanady jest łagodna i malownicza. Montreal warto odwiedzić w lipcu na Fantasię lub wcześniej wiosną, gdy miasto budzi się do życia po długiej zimie.

Zakwaterowanie w czasie TIFF w Toronto zarezerwuj kilka miesięcy wcześniej, ponieważ ceny rosną szybko, a dobrze położone hotele w najbardziej dogodnych dzielnicach wypełniają się akredytowanymi gośćmi. W Montrealu i Halifax jest znacznie więcej przestrzeni, choć i tam w szczycie festiwalu warto zadbać o nocleg z wyprzedzeniem.

Wschodnia Kanada skupia trzy miasta z rozbudowaną infrastrukturą festiwalową, stałymi instytucjami kultury filmowej i aktywną sceną branżową. Toronto, Montreal i Halifax oferują łącznie kilkaset premier rocznie. Jeśli szukasz miejsca, gdzie w ciągu jednego wyjazdu możesz obejrzeć kilkanaście filmów, spotkać ich twórców i śledzić na żywo rozmowę o kierunkach współczesnego kina – ten region daje taką możliwość jak mało który inny na świecie.

Zobacz też: Zuzanna Rabiega: Foty z Toronto

Zuzanna Rabiega: Foty z Toronto

 


Lubisz nas? Obserwuj HIRO na Google News