Wielki powrót Pokemonów, czyli Pokemon Go

Zwiastun pokemon go, granatowo-żółty

Spekuluje się, że niedługo przebije swoją popularnością Twittera, dawno zostawiła w tyle Tindera, a według narzędzia Google Trends w USA jest popularniejsza nawet od pornografii. Pokemon GO robi furorę na całym świecie. Dostępna w Japonii, Australii, Nowej Zelandii i USA, ale co zaradniejsi mają ją też w Europie.

Pokemony, czyli “kieszonkowe potwory” mają już ponad 20 lat, a większości z nas kojarzą się z dzieciństwem. Dzięki nowym technologiom znów podbijają świat. Co ciekawe, gra Pokemon Go nie jest pierwszą grą tego typu. Wcześniej powstała Igress stworzona przez to samo studio. Gra nie była niewypałem, pobrano ją ponad 10 mln razy. Czemu nie osiągnęła tak dużego sukcesu jak Pokemon Go? Odpowiedź jest prosta: nie było w niej znanych przez wszystkich pokemonów. Sentymenty z dzieciństwa to od zawsze największa motywacja do podobnych powrotów.

Pokemon Go to gra bardzo interaktywna. Jedyne co trzeba mieć to włączony moduł GPS, który ustali nasze położenie. Następnie należy udać się na “łowy” i szukać Pokemonów, a gdy już takiego znajdziemy musimy złapać  go, rzucając w niego charakterystyczną białoczerwoną kulą. Co ważniejsze, przemieszczanie zwiększa szanse znalezienia nowych pokemonów, co skłania ludzi do wychodzenia z domu.

Chłopak z telefonem w czapce i jasnej koszuli gra w pokemon go

W realnym świecie oznaczone są również specjalne punkty PokeStops, przy których możemy zdobyć potrzebne do gry dodatki i surowce. Często za te punkty służą realne pomniki, restauracje, zabytki, szpitale czy nawet kościoły. W grze możemy również znaleźć specjalne jajka, które trzeba “wychodzić”, żeby wykluł się z nich mały stworek. By się to stało wystarczy przejść od 2 do 5km, w zależności od mocy, jaką dysponuje potencjalny pokemon.

Ostatecznym wyzwaniem są walki, w których możemy brać udział dopiero po dojściu do 5. poziomu. W grze istnieją trzy frakcje i wiele aren, czyli Poke Gymów. Każda z grup musi przejąć jak najwięcej z tych miejsc. Polega to na zostawieniu w nich naszego znalezionego i wytrenowanego wcześniej pokemona.

 

Skoro żyjemy na świecie, w którym coraz więcej spraw dzieli ludzi, wszystko, co  jest w stanie ich połączyć jest na wagę złota. Gra Pokemon GO kłóci się z wizją nowych technologii, które niszczą więzi społeczne i kondycję fizyczną gracza. Każdy medal ma jednak dwie strony. Coraz częściej możemy usłyszeć informacje o wypadkach podczas grania w Pokemon Go. 21-latek z USA przeciął sobie rękę jadąc na deskorolce – oczywiście był wpatrzony w telefon i szukał pokemonów. Skręcone kostki, wpadanie na drzwi czy drzewa – to jak się okazuje codzienność amerykańskich graczy. 22-letni Kyrie Tompkins spadł z chodnika i skręcił sobie kostkę, 23 letnia Lindsay Plunkett poślizgnęła się w deszczu na schodku w muzeum.

Trójka nastolatków gra w Pokemon Go na tle gór

Gra niestety stwarza również inne nieprzyjemne sytuacje. Amerykańska nastolatka z Riverton w stanie Wyoning zamiast pokemona do swojej kolekcji znalazła zwłoki mężczyzny. Coraz głośniej robi się również o złodziejach, którzy wabią swoje ofiary w opuszczone miejsca kusząc graczy nowymi okazami do kolekcji. Niestety, ściągając grę na androida, nie jesteśmy do końca bezpieczni. W sieci pojawiły się już informacje o wykorzystywaniu przez przestępców wersji zmodyfikowanej, gdzie w gratisie możemy dostać wirusa, który pobiera z naszych telefonów ważne dane. Wnioski? Szukając Pokemonów, nie traćmy głowy.

Tekst: Joanna Pawlińska

 

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera