Weganizm na modę

Trend na weganizm ze stołów przenosi się do szaf i wchodzi tam wielkimi krokami. Ale czy każda taka torebka bądź bluzka dostałaby wyróżnienie Vegan Fashion Award? Z wegańską modą w końcu jest czasem jak z wegańskimi frytkami – tłuszcz ten sam, tylko tu ziemniak, tam marchewka. Jak znaleźć dobrą wegańską modę? I dlaczego ubrania są takie drogie?

Zasady są proste, ale restrykcyjne – brak futer, skór i czegokolwiek, co mogłoby pochodzić od zwierząt lub przyczynić się do ich cierpienia. Guziki mogą być z kości, kleje również i do tego bywają testowane na zwierzętach. Okrucieństw, jakie je spotykają, nie ma co wymieniać. Wszystko można zobaczyć w internecie. Jeśli masz mocne nerwy – masowe hodowle, kastracje, wyrywanie pierza na żywca czy brutalne usuwanie nóg, aby upchnąć zwierzęta bliżej siebie. Żyć szybko, umierać dla kurtki.

Bycie dobrym dla zwierząt to nowy trend

W 2013 roku na nowojorskim Fashion Weeku odbył się wegański pokaz mody. Chwilę przed jego rozpoczęciem niektórzy szydzili, że na wybieg wejdą modelki w spódniczkach z trawy. Tymczasem Leanne Mai-ly Hilgart, założycielka Vaute Couture, pokazała kolekcję piękną, spójną i jakościową. Ci sami ludzie, którzy wcześniej drwili z wegańskiego pokazu mody, zastanawiali się potem jak to możliwe, że zaprezentowane ubrania rzeczywiście powstały bez cierpienia zwierząt, przecież są takie ładne. Publiczność piała z zachwytu. Wpadła w jeszcze większą euforię, gdy modele wnieśli na rękach psy czekające na adopcję. Minęły dwa lata, wegańskich marek jest coraz więcej, a konsument zaczął interesować się tym, co ma na sobie. Bycie dobrym dla zwierząt to nowy trend.

vute1

Tak bardzo, że nawet PETA od jakiegoś czasu organizuje konkurs Vegan Fashion Awards, w którym przyznaje wyróżnienia wegańskim markom za najbardziej stylowe projekty. Najbardziej zadziwia to, że ubrania z wyglądu nie wypadają wcale blado na tle całej reszty modowego przemysłu. A samych kategorii jest wiele. Mamy więc kobiece i męskie buty, garnitury, kombinezony, swetry, torby, dodatki, nakrycia głowy. Docenione projekty stworzyły marki takie jak Fred Perry, Scotch & Soda, rag & bone, OBEY, TOMS, PUMA, Vivienne Westwood, New Look, H&M, TopShop, All Saints, River Island czy Ted Baker. Nazwy jak najbardziej znajome, ale czy ktoś doszywał im w głowie metkę z napisem vegan? Największe emocje wzbudzają jednak zawsze kategorie „Najbardziej utalentowany nowy projektant” i „Najbardziej wpływowy projektant”. W edycji 2014 zaszczytne miejsca zajęły kolejno Stephanie Nicora z Nicora Johns i właśnie Leanne Mai-ly Hilgart z Vaute.

Chociaż nie każda marka decyduje się od razu na „wegańskość”, to jednak zmiany powoli następują. Na początku roku Indtitex wycofał angorę ze swoich sklepów, dołączając tym samym do H&M, Topshopu, Forever21 i wielu innych. Do listy Sklepów Wolnych od Futer z kolei należy już ponad 320 międzynarodowych firm, w tym między innymi Cheap Monday, Cubus, Esprit, KappAhl, C&A, COS, Bershka czy Marks&Spencer. Polskich marek też jest kilka, chociażby risk, est by eS., mint and pepper, Veganise, Wisłaki, Piekuo czy Ninety Eight Clothing. Trzeba jednak pamiętać, że akcja dotyczy tylko futer i w Zarze na przykład spokojnie można kupić ramoneskę z owczej skóry.

Sieciówki kontra wegańskie marki

Wegańskie ubrania można kupować w sieciówkach. Trzeba trochę poczytać metki, ale można. Większość dżinsów, które są tańsze, jest wegańska – problemem mogą być tu jedynie naszywki, które w markach z wyższej półki są skórzane. Trudniej jest ze swetrami, bo te często mają domieszki naturalnych materiałów. Dlatego warto się rozglądać za bawełną, wiskozą, nylonem, akrylem, poliakrylem i poliestrem, chociaż noszenie takich rzeczy nie zawsze będzie przyjemne czy praktyczne. Bawełna, wiskoza, elastan i len okupują z kolei sieciówkowy rynek bluzkowy, a drogie skórzane ramoneski, kurtki czy buty można zastąpić tańszymi odpowiednikami ze skóry ekologicznej. Co do okryć wierzchnich, są przecież puchówki wypełnione tworzywem sztucznym, a przy odrobinie cierpliwości da się znaleźć grube płaszcze, które nie zostały wykonane z wełny. Najtrudniej może być z dodatkami na zimę w rodzaju czapek czy szalików, które w większości przypadków mają w składzie jakiś procent wełny, jednak znalezienie ich wegańskich wersji nie jest wcale czymś niemożliwym.

stella1

Rzeczy te nie są koszmarnie drogie, ale zdarzają się takie, które nie są zbyt dobrej jakości. Każdy, kto kupił chociaż raz sweter za kilkanaście złotych w sieciówce wie, że przeważnie po dwóch praniach do niczego się już nie nadawał. Oczywiście powstają linie ekologiczne, które przykładają większą wagę do jakości rzeczy i tam właśnie najlepiej się kierować. Póki co alternatywą są też marki i projektanci, którzy robią ubrania tylko wegańskie. Tam nie musisz się zastanawiać, czy wkładka w twoich butach nie jest przypadkiem skórzana.

Stella McCartney już od dziecka blisko trzymała się ekologicznych idei. Gdy rozpoczęła karierę projektantki, nie musiała się zastanawiać, jaki kierunek obrać. Nawet gdy inni w branży na wybieg wypuszczali kolekcje z prawdziwymi futrami, ona dbała o to, aby nawet klej przy pasku nie był zwierzęcy. Pełna konsekwencja. Podobnie jak Matt&Nat – marka, która powstała dwadzieścia lat temu. Tworzy gustowne torby, portfele i akcesoria. Chociaż na pierwszy rzut oka wydają się skórzane, to skórzane nie są. Swoje rzeczy robią z materiałów uzyskanych z recyklingu, a wymienić można tu na przykład nylon, tekturę, gumę, korek, plastikowe butelki i zużyte opony rowerowe. Vegetarian Shoes mają buty toporne, ciemne i nieładne, ale za to w przystępnej cenie.

Całkiem niezłe ma też Wills. Z kolei na projekty Beyond Skin chciałoby się wydać całą posiadaną kasę. Niestety na jedną parę trzeba by naprawdę długo zbierać. W Polsce do wegańskich ubrań przyznaje się między innymi Nenukko. Ciekawe koszulki tworzyła Veganise. Takie plecaki mają w swojej ofercie Thisispaper i Try.It.On, a także wyróżniona przez PETA Alexandra K, marka z klasycznymi torbami ze skór syntetycznych. W kategorii takich marek z cenami bywa różnie. Chociaż właściwie bardziej drogo niż różnie

Patrzcie, jestem weganką!

Zdaje się, że wegańska moda jest modą idealną, ale zawsze musi być jakiś haczyk. Tutaj jest nim cena i w większości przyjazna zwierzętom moda jest zwyczajnie droga. Dlaczego tak się dzieje? Porównać to można na przykładzie Mac Burgera i kanapki z burgerowni – jedni kotleta wyjmują z pełnego zamrażalnika i wrzucają na patelnię obok innych, drudzy robią go sami i smażą na twoich oczach (dajmy na to, że oba są z tofu albo cieciorki). Ubrania zamawiane z firmy, w której pracownicy są odpowiednio traktowani i nie harują za miskę ryżu, naturalnie będą droższe. Koszt wyprodukowania nawet stu sukienek będzie zatem większy niż wykonanie tej samej liczby ciuchów w chińskiej fabryce. Poza tym dobrej jakości tkaniny są kosztowne, zwłaszcza te, które mają zastąpić odzwierzęce produkty. Także ilość kupowanego surowca ma znaczenie. Im więcej, tym taniej, więc niewielkie zamówienie wiąże się z wyższymi kosztami. Do tego warto doliczyć jeszcze pośredników w sprzedaży, jeśli projektanci nie zajmują się zbytem sami we własnych sklepach.

Matt-Nat_-scritta

To wszystko zrozumiałe, ale niestety niektóre projekty wcale nie powalają jakością i wyglądem. Nie każda marka wegańska, a powstają co chwilę nowe i lista jest coraz dłuższa, zasługiwałaby na Vegan Fashion Award. Niestety, choćby na najmniejszą rzecz trzeba wydać duży pieniądz. Weganizm to teraz mocny trend, więc coraz więcej osób będzie chciało kupować takie ubrania i dodatki, nawet jeśli za chwilę pójdą do drugiego sklepu po sweter z merynosa. W końcu fajnie się pochwalić zakochanemu w falafelu towarzystwie, że kupiło się „wegańskie buty marki XYZ”, mimo że podobnie wykonanych butów ma się w domu już kilka par i to nie od wczoraj. Marki to wiedzą i chętnie mówią o sobie: „wegańskie”, „porządne”, „przyjazne zwierzętom”. Jednak w pewnym momencie zaczyna się już płacenie za logo i historię. Do mody zawsze trzeba podchodzić ostrożnie, bo jest kapryśna i lubi pokłamać. Także ta przyjazna zwierzętom. W tym całym szaleństwie każdy chciałby mieć swój kawałek wegańskiego tortu, ale nie dajcie sobie w kaszę dmuchać.

tekst | Aleksandra Zawadzka

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera