WANTED: BYŁA PRZYJACIÓŁKA

hejt - Copy

Poznałyście się w podstawówce i przez następnych 10 lat pokonywałyście wspólnie kolejne życiowe etapy. Wymieniałyście się kolorowymi kartkami z księżniczkami (team Arielka), marzyłyście o piętrowym piórniku i zgodnie uważałyście, że Michał z 5b jest fajniejszy niż Maciek. Może nawet zmoczyłyście kiedyś kredę, żeby pani wychowawczyni nie zapisała na tablicy pracy domowej. I oczywiście nie pisnęłyście słowa. To był Wasz przekręt. I sekret.

W liceum Waszą przyjaźń umacniały ucieczki z matmy i podrabianie zwolnień z wf-u. Scementował ją z kolei wieczór, kiedy to przysięgłyście sobie, że nigdy więcej żaden frajer nie złamie Wam serca, a pić będziecie tylko z radości. Nie zachwiała jej nawet ta ruda intrygantka, która planowała Was skłócić. Niedoczekanie, byłyście niezniszczalne.

Albo inaczej: poznałyście się na studiach, a po przypadkowej integracyjnej popijawie uznałyście, że macie trochę wspólnej duszy. To, że mieszkacie na dwóch końcach miasta nie było żadną przeszkodą, bo przecież miałyście bezpośredni autobus. To nic, że jechał godzinę. Przecież mogłyście u siebie nocować, ile razy chciałyście. A tak w ogóle, to można było spotkać się w pół drogi. Zdzwonić, napisać sms. I tak cały czas. To z tego okresu masz najwięcej kompromitujących zdjęć. Takich, których nigdy nie chciałabyś zobaczyć w innym miejscu niż Twój prywatny i tajny folder. Kiedy próbujesz sobie przypomnieć największego kaca w życiu, mózg podpowiada Ci jakiś piątek trzy lata temu. Tak, ona też tam była.  Aż trudno uwierzyć, że wszystko to się skończyło.

Dramatycznym zwrotem akcji był oczywiście facet. Były, obecny albo potencjalny. Niezależnie od konfiguracji – czyli, czy związała się z Twoim ex, zbyt dobrze dogadywała z aktualnym, czy po prostu sprzątnęła Ci sprzed nosa kogoś, kto był  pieśnią przyszłości – zawsze chodzi o to samo. O brak solidarności jajników. Jeśli w życiu warto kierować się jakimikolwiek zasadami, to jedną z tych bardziej szlachetnych jest wiara w dziewczyńskie pakty o nieagresji. Świadomie i dobrowolnie złamałaś niepisane ustalenia? Nie  licz na rozgrzeszenie. Kobiety raczej nie urządzają honorowych bójek i nie strzelają z liścia bez powodu. Prawdziwa nienawiść jest niema, przeszywająca i definitywna.

Ostentacyjne odwracanie głowy na wzajemny widok, traktowanie jak powietrze w towarzystwie wspólnych znajomych  (jak wyście się znalazły na jednej imprezie?!), wywalanie z fejsa czy blokowanie profilu – to oczywiste przejawy zamrożenia relacji. Zastanawiałaś się ostatnio, czemu niektórzy dziwnie na Ciebie patrzą? Sprawdź, kto z tych niektórych zna Twoją byłą już przyjaciółkę. Nie weszłaś do klubu, w którym bawiłaś się co piątek? Pewnie zapomniałaś, że pracuje w nim znajoma znajomej wiesz kogo. Nigdy jej nie lubiła, ale przecież nie ma takich kontaktów, których nie można błyskawicznie naprawić, prawda?

To po której stronie jesteś (tej „dobrej” czy tej „złej”) nie ma większego znaczenia. Po pierwsze dlatego, że Twoje położenie zależy od tego, kto patrzy i ocenia. Po drugie: bo to naprawdę nieistotne. Wbijanie szpilek jest na tyle żałosne, że nawet jeśli to rzeczywiście Ty jesteś pokrzywdzona, Twoja drużyna wsparcia  i tak szybko da sobie spokój. Lepiej nie wdawać się w mentalne ciąganie za włosy, bo mało komu z tym do twarzy. Poza tym –spokojnie, karma is a bitch. I być może właśnie zasila odpowiedni czakram w tej sprawie.

1 - Copy

Tekst | Dominika Charytoniuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera