Ufamy AI bardziej niż influencerom

Ufamy AI bardziej niż influencerom
Fot. Pexels

Czy to już koniec ery influencerów? Przez lata byli gwiazdami internetu. Wystarczyło, że pokazali coś na Insta, i sprzedaż rosła. Ale coś się popsuło. Z najnowszego raportu „Retail Rewired 2025” wynika, że coraz więcej osób woli zaufać rekomendacjom sztucznej inteligencji niż poleceniom celebrytów z sieci. Czy to już początek końca ery influencerów?

Algorytm zamiast influencera

Według badania opublikowanego przez Walmart, 27% konsumentów ufa rekomendacjom AI, podczas gdy zaledwie 24% wciąż wierzy influencerom. To niby niewielka różnica, ale symbolicznie mówi wiele. Jeszcze kilka lat temu nikt nie wyobrażał sobie zakupów bez „sprawdzenia, co poleca ten ziomek na YouTube czy TikToku”. Dziś coraz częściej pytamy Chat GPT, Perplexity czy Gemini. Tutaj link do raportu.

Co więcej, aż 45% respondentów zadeklarowało, że chętnie powierzyłoby agentowi AI kontrolę nad codziennymi zakupami. Oznacza to jedno: ludzie chcą wygody i konkretów. Nie mają już cierpliwości do kolejnych współprac, lukrowanych recenzji i „autentycznych” stories nagrywanych z filtrem.

Koniec influencera jako autorytetu?

Influencerzy przez lata kształtowali trendy, style życia i całe strategie zakupowe. Ale – nie oszukujmy się – nie byli obiektywni. Ich opinie były częścią mniej lub bardziej jawnych kampanii reklamowych. Promowali rzeczy, których nie testowali. Polecali produkty, których nie używali. Często nie wiedzieli nawet, co jest w składzie „cudownego suplementu”, który reklamowali pod #spons.

I właśnie to zmęczyło odbiorców. Ludzie mają dość. Wolą zimny, pozbawiony emocji algorytm, który nie „wciska” – tylko analizuje dane, historię zakupów, kalendarz i realne potrzeby. AI nie potrzebuje popularności, nie szuka lajków. Po prostu robi swoją robotę. Skutecznie.

Zakupy, które „same się robią”

Nowa fala konsumentów – szczególnie młodych rodziców i zapracowanych mieszkańców miast – nie chce już klikać, scrollować i porównywać. Chce, żeby wszystko „działo się samo”. Asystent AI, który wie, kiedy kończy się mleko, przypomina o prezentach, zamawia pastę do zębów i sugeruje nowe produkty – to nie science fiction. To potrzeba.

Z raportu wynika, że aż 62% rodziców oddałoby ten proces w ręce algorytmu. I trudno się dziwić. Kiedy nie masz czasu ani przestrzeni na poranne medytacje zakupowe z telefonem w dłoni, chcesz, żeby ktoś – lub coś – zrobiło to za ciebie.

Czas który zaoszczędzimy na zakupach wspomaganych przez robota możemy zająć się tym co przyjemne i czego AI raczej nie zastąpi. Chcesz wyglądać fajnie i wzorować się na ludziach których styl jest poparty wiedzą i doświadczeniem, więc oglądasz na przykład stylowych Włochów i uczysz się czym jest Sprezzatura.

Influencerzy muszą się ogarnąć

To nie znaczy, że influencerzy znikną. Po prostu będą musieli… ewoluować. Przetrwają ci, którzy odpuszczą pozowanie i skupią się na realnej wartości. Tym samym wracamy do rzetelnego przekazu – dziennikarstwa, gdzie ściema sponsorowanych recenzji przestaje sprzedawać. Liczy się człowiek i jego autorytet. Szansą dla twórców jest też współpraca z AI, a nie konkurowanie z nią. Twórca, który pokaże, że jego rekomendacje są wynikiem danych, nie kaprysu czy kontraktu utrzyma wiarygodność.

Influ marketing jeszcze rośnie, ale…

Według raportu „Influencer Marketing Benchmark Report”, wartość globalnego rynku influencerów wyniosła w 2024 roku aż 24 miliardy dolarów. W 2025 ma wzrosnąć do 32,5 miliarda. Więc nie, nie mówimy o śmierci branży. Ale o jej przemianie – i to brutalnej.

W Polsce ten segment wciąż raczkuje w porównaniu do Zachodu, ale i u nas marketerzy zaczynają omijać agencje, robiąc kampanie we własnym zakresie, często bardziej analityczne niż emocjonalne. Influencer zniknie z piedestału. Zostanie – może – jako narzędzie.

Między wygodą a kontrolą

Są jednak też obawy. Wiele osób martwi się, że AI przejmie za dużo. Że będzie polecać rzeczy, których nie chcemy. Że zniknie prywatność, a rekomendacje staną się tylko kolejnym kanałem reklamowym. Według raportu, aż 37% badanych obawia się o bezpieczeństwo swoich danych, a 33% boi się nietrafionych sugestii.

Dlatego przyszłość to nie AI albo człowiek, tylko AI w służbie człowieka – konfigurowalne, transparentne, z opcją kontroli. Jeśli to się uda, influencerzy mogą zostać… co najwyżej ambasadorami danych. A może po prostu – użytkownikami jak wszyscy.

A co z wiadomościami typu: „Wyślijcie mi swoje produkty”?

Zabawne jest to jak niektórzy influencerzy wysyłają takie wiadomości do naszej redakcji. To świadczy o poziomie tych osób. Wysyłają takie zapytania na pałę licząc, że ktoś się odezwie, a oni zrobią reklamę każdemu kto coś wyśle. Jakie to płytkie! Nie wiemy, kto pierwszy powiedział, że bycie influencerem to zawód, ale AI pewnie już to analizuje. I coś nam mówi, że nie ma z tym problemu. W końcu nie potrzebuje darmowej paczki, żeby wiedzieć, co działa. Dla nierzetelnych patoinfuencerów algorytm będzie konkurentem nie do pokonania. I w sumie dobrze.


Lubisz nas? Obserwuj HIRO na Google News