To początek nowej epoki. Rozmawiamy ze snowboardzistą Iourim Podladchikovem

Akrobacje na desce

Kilka tygodni temu w Aspen, Colorado, odbyło się Winter X Games 2015. Przy niemalże ujemnych temperaturach Iouri Podladtchikov, złoty medalista z olimpiady w Soczi, zdobył brąz w Men’s Snowboard Superpipe. Zrobił to niecałe dwa miesiące po operacji kostki, którą złamał podczas treningów.

Sędziowie szukali różnorodności. Zapewnił im ją właśnie Podlatchikov i to już swoim pierwszym przejazdem! Swoim wyni­kiem Podlatchikov pobił Shauna White’a, spychając go z podium. Zapytany o wrażenia, I-Pod opisał swoją satysfakcję:

To świetne uczucie. Jeśli możesz wrócić tak szybko, możesz też wło­żyć więcej energii w nowe sztuczki i większą wysokość. Cała energia, jaką wkładasz w wyzdrowienie, może zostać spożytkowana w jeź­dzie. Gdy próbujesz nadążyć i wrócić do formy, zdobycie trzeciego miejsca jest niesamowite. To początek nowej epoki!

W tym roku w Soczi zdobyłeś złoto. Jakie masz plany na przyszłość?

Mam zamiar obronić złoto w Korei w 2018 roku. Poza tym chcę pona­grywać trochę streetu. Wychowałem się w mieście, w którym króluje deskorolka i uwielbiam przenosić snowboard na ulice.

Co możesz powiedzieć o swojej rywalizacji z Shaunem Whitem w Soczi? O ile wiemy, udało mu się dokręcić yolo flip podczas tre­ningu, czego nie powtórzył na superpipie.

To były świetne zawody. Mam dużo szacunku do jego jazdy. Wydaje mi się, że tego dnia bardzo trudno było wylądować przy robieniu yolo flip.

Gdzie dorastałeś? Jak wyglądały Twoje snowboardowe początki?

Dorastałem w Zurychu. Byłem skejtem, więc przejście z deskorolki na snowboard było czymś naturalnym. Zimą katowanie deskorolki nie ma większego sensu.

Jak wpadłeś na pomysł yolo flip? Miałeś jego konkretny obraz, czy był to raczej przypadek?

Zainspirowali mnie riderzy, robiący podobne sztuczki na skoczniach. Przełożenie tego na pipe’a było bardzo interesujące.

Czy kiedykolwiek pokonał Cię jakiś trik? Sprawił, że poddałeś się i w tym jednym przypadku odpuściłeś?

Właściwie na jakiś czas odpuściłem samo yolo flip. Nie mogłem wylądować z grabem, który oryginalnie miał być jego częścią. Zmieniłem jednak graba i dwa lata później się udało!

Czy jakiś trik, upadek kiedykolwiek Cię psychicznie zablokował?

Jasne. To często się zdarza. Jednak jeżeli chcesz coś osiągnąć w snow­boardzie, musisz kierować się jedną podstawową zasadą: jeśli tylko możesz, podnieś się i spróbuj jeszcze raz, bez względu na wszystko.

Jeździsz też na deskorolce, która nie odrywa się od ziemi tak łatwo. Nie brakuje ci latania podczas jazdy na kółkach?

To dobre pytanie, z pewnością tak! Chyba wszyscy marzymy o pra­wach fizycznych rodem z Księżyca, żeby na dzień lub dwa spróbować wszelkiego rodzaju rzeczy na deskorolce.

Gdzie najczęściej jeździsz? Masz jakieś ulubione skate albo snowparki?

Mój ulubiony skatepark jest w Arvada, Colorado. Jeśli chodzi o sno­wparki, Mammoths Park jest dość niesamowity, ale najczęściej jeż­dżę w Laaz w Szwajcarii.

Poza deskami pasjonujesz się też fotografią. Czy pogodzenie tego ze sobą sprawiło ci kiedykolwiek problem?

Właściwie trudno jest połączyć oba te światy ze sobą. Znam dużo ludzi zajmujących się fotografią, którzy w ogóle nie interesują się sportem i na odwrót. Sam też staram się nie łączyć tego na siłę, to dla mnie dwie zupełnie różne rzeczy.

Najwięcej uwagi jako fotograf poświęcasz kobietom i modzie. Czy fotografujesz również sport?

Tak, nie jest to główny obiekt mojej uwagi, np. w snowboardzie nigdy mnie nie interesowały wyścigi. Podobnie jest z fotografowa­niem sportu – robię to, ale bez specjalnych ambicji.

Tak snowboard, jak i fotografia wymagają niesamowitej uwagi. Czy dostrzegasz jeszcze jakieś podobieństwa między nimi?

Oczywiście, oba te zajęcia wymagają zwinności i pewnego wyczucia dla podobnych rzeczy.

Tekst: Dorota Iskrzyńska

Komentarze
To początek nowej epoki. Rozmawiamy ze snowboardzistą Iourim Podladchikovem
Oceń artykuł