Tinder dla przyjaciółek

Na fali popularności zawieranych przez różne aplikacje znajomości, dwie dziewczyny z Kalifornii stworzyły coś, czego jeszcze nie było. Tinder dla przyjaciółek? Hey! VINA to nowa aplikacja Olivii i Jen, w której “przesuwając w prawo” umówisz się na plotki!

Hey! VINA istotnie działa bardzo podobnie do Tindera. Tworzy twoje konto przy pomocy profilu z Facebooka, w aplikacji dzielisz się informacjami o sobie, tak, by proponowane ci osoby miały szansę być tymi, których szukasz. Cały proces ma być nastawiony na to kim jesteś, nie na to jak wyglądasz.

Hey-VINA-w-iPhone-6

Plotki to oczywiście spore uproszczenie, jest mnóstwo rzeczy, które dziewczyny mogą robić razem, a każda z nich to potencjalna szansa na poznanie nowej kumpeli –  zaczynając od wspólnej jogi czy obiadu możesz znaleźć przyjaciółkę na lata. Co ciekawe, VINA to według autorek również świetny sposób na to, by poznawać lokalne kultury. Nowe przyjaźnie za granicą dadzą ci inne spojrzenie na miejsce, w którym się znajdujesz.

Daleko tej aplikacji od bycia narzędziem rozpaczliwego „szukania przyjaciół”, co jest często cieniem podobnych internetowych portali. Kolejny raz jednak pod hasłem tworzenia międzyludzkich relacji przenosimy do sieci coś, co nie powinno stanowić problemu w „realu”. Faktem jest, że w miarę jak przybywa nam obowiązków, ubywa czasu na to, by znajdować lub wykorzystywać stosowne do nawiązywania znajomości okoliczności. A szkoda, by szkolne lata były ostatnią szansą na wartościowe relacje.

Jeśli więc zadbamy o to, by kontakty z aplikacji przenosić, zgodnie z sugestią Jen i Olivii, do prawdziwego życia, Hey! VINA może być dobrą zabawą. O swojej aplikacji mówią, że to świetne stworzyć coś, z czego same chcą skorzystać. Na razie dostępna w San Francisco, Nowym Jorku i Los Angeles, gdy dotrze do Polski, moja odpowiedź to „swipe right”!

ekrany-aplikacji-Hey-VINA

tekst | Zuza Raubo

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera