Nie taki wilk straszny, jak go malują [RECENZJA]

Dwóch mężczyzn w sportowych bluzach na tle białej ściany

Mówią, że nie taki wilk straszny jak go malują. A co z wilczym humorem? Jest na bardzo wysokim poziomie. Bydgoski raper Bisz wspólnie z Radosławem Łukasiewiczem udowadniają wszystkim, że polski hip-hop mimo że zmierza w nieznanym kierunku, nie traci swojego charakteru. Interesujące, alternatywne brzmienie opatrzone przemyślaną grą słów przekona do siebie każdego, kto jest na bakier z tym gatunkiem.

Kiedy autor “Wilka chodnikowego” ogłosił, że nad swoim najnowszym albumem będzie współpracował z Radexem, wiele osób nie dowierzało i łapało się za głowę. Co chłopaki, którzy reprezentują dwa zupełnie różne od siebie światy, mogą razem stworzyć? Okazało się, że mogą wszystko. Te artystyczne bratnie dusze łączą ze sobą to co nieoczekiwane i  wprowadzają wszystkich w nieznane oblicze polskiego hip-hopu.

Na „Wilczym humorze” zgodnie z zapowiedziami wszelkie rapowe stereotypy zostały przełamane. Jak reżyser nie chce kręcić ciągle takich samych filmów, tak samo Bisz postanowił wyznaczyć sobie nową, pełną znaków zapytania ścieżkę. Wspólnie z Radexem stworzył niesztampowy krążek, który swoją muzyczną formą powala na kolana. Przez jedenaście utworów duet zabiera nas w podróż po gatunkach muzycznych, których w polskim hip-hopie na próżno szukać. I tak jak możemy w “Dorosłych” usłyszeć elektroniczne, porywające brzmienie, które przepięknie rozchodzi się na głośnikach, tak w „Nie mam głowy” nasze uszy uraczą jazzowe elementy dopełnione zmieniającym się bitem. W spokojnym kawałku „Nie obrażaj się” główną rolę odgrywa gitara akustyczna w akompaniamencie syntezatora przywołując na myśl prędzej taneczne produkcje niż te zarezerwowane dla hip-hopu.

Kompozycje z “Wilczego Humoru” są niebanalne i nieprzewidywalne – często rozwijają się w zupełnie innym kierunku niż przewidujemy (“Niesława”) i Bogu dzięki, bo materiał pod względem muzycznym na każdym kroku zaskakuje. Radex odbiega od sztampowych bitów wykorzystując na płycie niezliczoną liczbę instrumentów i chociaż nieco taneczne brzmienie w pierwszej chwili może zaskoczyć, tak finalnie okazuje się, że mamy do czynienia z prawdziwym majstersztykiem, który zrozumie każdy kto wyszedł kiedykolwiek poza ramy hip-hopu.

„Nie ma mowy, żebym robił szajs” mówi Bisz i trudno się z nim nie zgodzić. Płyta pod względem lirycznym jest jak zwykle niesamowicie precyzyjna. Wydaje się, że mamy do czynienia bardziej ze sztuką niż ze zwykłymi tekstami. Zresztą to nic nowego, bo raper zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że z każdym słowem trzeba obchodzić się jak z dzieckiem. Ostrożnie, delikatnie, ale jednocześnie trzeba się z nim bawić i poświęcać mu dużo uwagi. Teksty przekazują proste prawdy życiowe i opisują to, o czym często zapominamy. Opatrzone przemyślanymi metaforami, wyszukanymi epitetami i budującymi nastrój powtórzeniami, stają się czystą poezją w wykonaniu Bisza, który niczym współczesny mędrzec daje swoim słuchaczom dobrą lekcję życia.

Najnowszy album rapera to potwierdzenie tego, że hip-hop nie musi być wypełniony utartymi bitami oraz prostymi tekstami. Bisz i Radex wyznaczają nową ścieżkę przepełnioną pomysłowym brzmieniem i opatrzoną przemyślaną grą słów. „Wilczy Humor” choć w pierwszej chwili nietypowy dla słuchacza, staje się dla niego z każdym kawałkiem bardziej interesujący, potwierdzając tym samym, że wilk zmienia sierść, ale nie zmienia natury.

Mamy dla Was 2 płyty “Wilczy humor” Bisza i Radexa. Co zrobić, by je zgarnąć?

Napisz, jaki jest Twój ulubiony numer z płyty i dlaczego. 

Odpowiedzi udzielajcie tutaj w komentarzach i pamiętajcie o podaniu imienia i nazwiska, żebyśmy mogli przekazać je organizatorom w razie wygranej ?

Rozwiązanie konkursu w poniedziałek.

Tekst: Olga Retko

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera