Subiektywny przewodnik po nowozelandzkich projektantach, których trzeba znać

Nie wiemy, dlaczego statystycznie najczęściej pożądamy nowozelandzkiej odzieży. Coś fruwa w powietrzu? Magiczne bąbelki? Czy przenoszą to owady? Trudno powiedzieć. Podejrzewamy, że ma to związek z kiwi – pocieszne nieloty występują wyłącznie w tym kraju. Są zresztą symbolem narodowym. Za chwilę równie prestiżowym statusem będzie się pewnie cieszyć tamtejsza moda. Niżej subiektywny przewodnik po nowozelandzkich projektantach.

STOLEN GIRLFRIENDS CLUB

W 2005 roku trzech artystów: Dan, Marc i Luke, założyło Stolen Girlfriends Club. Początkowo zajmowali się tylko T-shirtami i linią dżinsową (z naciskiem na dewastację, skórzane wstawki, przesuwanie granicy co można, a czego nie da się nosić). Szybko jednak zaczęli poszerzać swoją twórczą perspektywę. Obecnie powstają dwie linie: damska i męska, a także bielizna i biżuteria. Nacisk położony jest na nowoczesność wzornictwa, wysokiej jakości materiały i młodość, młodość, młodość. Kolekcja przeznaczona jest dla osób, które szukają niepowtarzalnego stylu i których nie zadowala to, co powszechnie dostępne i popularne. Grunge to wyraźny, acz nie jedyny punkt odniesienia. Widać to w surowej formie biżuterii, odważnym kroju ubrań, nietypowych zestawieniach form i faktur.

View this post on Instagram

Broken Glamour 🖤 Our Latest drop is inspired by the 90’s cult film ‘Natural born Killers' 🐍 Come join us in-store this Saturday & browse our latest arrivals. We will have 20 awesome goodie bags to give away to customers who spend $200 or more on the day! Event info in our bio #stolenromantics

A post shared by STOLEN GIRLFRIENDS CLUB (@stolengirlfriendsclub) on

KAREN WALKER

Wymieniana przez Phaidon i magazyn i-D jako jedna z najbardziej istotnych i wpływowych projektantek. Karen Walker to modowa pierwsza liga. Od lat prezentująca swoje kolekcje na wybiegach – początkowo Londynu, obecnie Nowego Jorku. Cieszy się szacunkiem znawców i uznaniem odbiorców. Jeden z krytyków powiedział niedawno, że Karen jest jak muzyk jazzowy. Swoje kolekcje opiera na powracającym motywie, który rozwija się i narasta z każdą kolejną kreacją. Widać, że wszystkie elementy są dokładnie przemyślane i budują spójną, porywającą całość. Oprócz ubrań na rynku dostępna jest także kolekcja biżuterii i okularów przeciwsłonecznych. Mimo międzynarodowego rozgłosu i butików w każdym liczącym się mieście świata, projektantka wciąż mieszka w rodzinnym Auckland.

ZAMBESI

Działają od 1979 roku, podbijając po kolei większość światowych rynków. Ich ubrania można dostać w Wielkiej Brytanii, USA, Singapurze, Japonii i Rosji. Za marką stoi małżeństwo Liz i Neville’a Findlayów. Gdy zaczynali, byli pionierami. Obecnie tworzą jedną z najważniejszych eksportowych marek swojego kraju. W 2003 roku do kolekcji damskiej dołączyła męska. W obu znaleźć można identyczną myśl przewodnią: codzienne, ale wyjątkowe ubrania, wyrafinowanie płynące z prostoty. Mówi się o nich, że redefiniują konwencję z ironiczną praktycznością – to górnolotne, ale trafiające w sedno słowa. Zambesi to zabawa ubiorem i ciągłe eksperymentowanie. Każdy, nawet najprostszy element jest w nieskończoność przetwarzany i odświeżany. Poza tym wszystkie kolekcje są oparte na danym motywie, który stanowi niejako filtr dla postrzegania.

LONELY HEARTS

Każda kolekcja marki Lonely Hearts to opowieść. Wspominając sezon wiosna/lato 2010, była to opowieść o dziewczynie, która wchodzi w okres dojrzewania. Wciąż kocha dziewczęce sukienki, ale widać też, jak budzi się w niej nastoletni bunt. W szkole zawsze dostawała najlepsze oceny, ale coraz częściej widuje się ją z papierosem, a jej ramiona okrywa skórzana kurtka dużo starszego chłopaka. Lonely Hearts to Helene Morris, Aimee Macfarlane i Steve Ferguson, działający pod tym szyldem od 2003 roku. Projektują oni na pozór proste ubrania. Ich ducha dobrze oddaje jednak przesłanie marki: ciuchy mogą mieć poczucie humoru i nasze je mają. To w detalach kryją się niespodzianki. Kultowa marka poszerzyła asortyment o bieliznę, nazwaną Lonely. Produkty natychmiast stały się obiektem westchnień dziewcząt z całego świata.

TWENTY-SEVEN NAMES

Najmłodsza marka na rynku. Twenty-Seven Names powstała w 2006 roku. Szybko jednak zdobyła rzesze wiernych sobie odbiorców i uznanie porównywalne z kultem. Projektanci, Rachel Easting i Anjali Stewart, starają się wplatać w swoje kolekcje sztukę współczesną. Ich ubrania kierowane są do młodych, niepokornych dziewcząt. Frywolnie żonglują stereotypami, łącząc chociażby słodkie sukieneczki z ciężkimi butami. Ubrania grają proporcjami między tym, co męskie, a tym, co dziewczęce. Neutralne, pastelowe kolory zestawione są z czarnymi dodatkami. Właśnie to ciągłe ścieranie się opozycji jest kluczem do zrozumienia wizerunku marki. Falbanki nie oszukają nikogo – klientka Twenty-Seven Names dobrze wie, czego chce od życia.

Tekst: Jagoda Gawliczek

Komentarze
Subiektywny przewodnik po nowozelandzkich projektantach, których trzeba znać
Oceń artykuł