Squaty, czyli trudno jest być wolnym

Opuszczone miejsca, które dzięki ludziom poszukującym “swojego miejsca”, zyskują nowe życie. Jak wygląda życie squattersów i czy odnajdują w nich upragnioną wolność?

Fonden Fristaden Christiania

To chyba jedno z najbardziej znanych tego typu miejsc. A wszystko za sprawą konfliktu między lokalnymi hipisami, a władzami Kopenhagi. Przez lata squat posiadało specjalny status, w ramach którego mieszkańcy mogli całkowicie zarządzać dzielnicą.

Christiania przez długie lata uchodziła za prawdziwą utopię dla squottersów. Było tak póki nie doszło do zmiany władzy w ratuszu. Lewicowa partia postanowiła odebrać władzę mieszkańcom, a to oznaczał złamanie zasad które zostały wcześniej ustalone. Po latach walki mieszkańców z władzami państwa, finalnie udało się dojść do kompromisu. Squattersi postanowili wykupić dzielnicę, aby odzyskać wolność.

Chociaż przez najbliższe 30 lat będą spłacać kredyt, to teraz mogą poczuć się naprawdę wolni. Żyć według własnych zasad. Jedną z nich jest zakaz biegania – jeśli ktoś biegnie to znaczy że jest złodziejem. Dziś przechadzając się tą dzielnicą możemy ujrzeć szeroką paletę kolorów, która zdobi ściany budynków. To chyba największy dowód radości jaką posiadają mieszkańcy.

sq4

sq1

sq2

sq

sq5Wieża Dawida

To prawdopodobnie najwyższy squat na świecie. Wieżowiec znajduje się w samym centrum Caracas i swego czasu był zamieszkiwany przez prawie trzy tysiące osób. Ten drapacza chmur posiada jednak swoją własną historię. Znacznie mniej kolorową, niż historia samego squatu. Budynek nigdy nie został dokończony z powodu śmierci głównego inwestora i kryzysu finansowego w 1993 roku. Mówi się, że to najwyższa tego typu budowla, ponieważ ma aż 43 piętra. Brak windy i instalacji wodnej nie odstraszył w żaden sposób ‘lokatorów’. Dziś jest on już podobno całkowicie pusty, ponieważ mieszkańcy otrzymali od miasta prawdziwe mieszkania. Zapraszam was w podróż po zimnym i szarym miejscu, które kiedyś tętniło życiem.

qs
qs1
qs2
qs3
qs5
qs4Zdjęcia: www.alecegarra.com
Tekst: Paweł Taranowski

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera