Rzeczywistość oczami Igora Morskiego

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, naga kobieta leżąca na koniu-fotelu, biały kot egipski przyglądający się kobiecie, czarne kruki, w tle drzewa, dookoła żelazne kule

Jeden z najbardziej znanych polskich grafików. W swoich surrealistycznych obrazach obnaża gorzką prawdę o dzisiejszym społeczeństwie, zmuszając tym samym odbiorcę do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia nad sprawami często dla nas niewygodnymi i omijanymi szerokim łukiem. Poznajcie Igora Morskiego i jego twórczość!

Plastyk potrzebny od zaraz

W 1985 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu, dzisiejszy Uniwersytet Artystyczny. Chwilę po otrzymaniu dyplomu dostał pracę w poznańskiej TVP, gdzie pracował jako scenograf.

–Często opowiadam anegdotę, jak wracając z pierwszej rozmowy o pracę w telewizji, gdzie ambicją moją było robienie grafiki ekranowej, czyli w praktyce plansz do podkładania pod kamerę, a w trakcie której to rozmowy zatrudniono mnie jako scenografa, zostałem dosłownie zgarnięty z ulicy, koło Centrum Targowego, bo potrzebny „na już” był plastyk. Ktoś mnie znał, skojarzył. I tak w dwa miesiące po zrobieniu dyplomu miałem dwie niezłe i rozwojowe prace – opowiada.

I tak rozpoczęła się współpraca z MTP, dzięki której zapoczątkowała się jego przygoda z grafiką. Na przełomie lat 80. i 90. był autorem aż ponad setki plakatów. Nazwisko Morskiego zaczęło być rozpoznawalne w środowisku, co później przyczyniło się do pracy z magazynem Wprost. W 1995 roku, w swoim rodzinnym mieście, założył Morski Studio Graficzne.

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, ewolucja przedstawiona na pięciu mężczyznach, ostatni - wolność, statua wolności

Złote lata PRL-u

Odkąd Igor Morski zaczął na dobre zajmować się ilustracjami, minęło już blisko 30 lat.

–Jak zmieniła się grafika? Bardzo. Ta zmiana była dwojaka. Bo z jednej strony zmieniał się system w Polsce, a co za tym idzie: rodzaj i charakter rynku. Państwo przestawało być klientem i mecenasem. O ile zawsze byłem niezwykle krytyczny wobec PRL-u, to muszę oddać, z czym zgadza się zresztą wielu twórców, że tamte czasy owocowały nieporównanie wyższym poziomem w wielu obszarach sztuki, niż dzieje się to obecnie. To nie była oczywiście zasługa PRL-u, raczej efekt uboczny kilku czynników. Nie istniała na przykład reklama, więc dajmy na to plakat nie musiał tak naprawdę niczego sprzedawać. Nie musiał, więc powstawało dzieło sztuki. Dzisiaj z punktu widzenia marketingowców, w swojej funkcji sprzedażowej, tamte prace nazwano by nieprofesjonalnymi. Ale to właśnie dla kultury było dobre.

Lecz nie należy zapominać o rozwoju i popularyzacji internetu i komputerów, a co za tym idzie – grafiki komputerowej i możliwościach cyfrowej obróbki. Jednak miało to też swoje gorsze strony.

–Dawne umiejętności warsztatowe zaczęły przegrywać wobec precyzji, sprawności i wielofunkcyjności komputerów. Grafika stała się ogólnie tańsza. Zaczęło się też nią zajmować wielu amatorów, z lepszym lub gorszym skutkiem. Unikalny i wyjątkowy smak polskiej grafiki okresu powojennego odszedł do historii.

A co z dużą dostępnością programów? Zdaniem Igora Morskiego, świetne jest to, że dzięki nim każdy rodzaj kreacji jest możliwy. Jednak biegłe opanowanie programu 3D, np. programu Modo, którego używa on sam, to lata praktyki i dwa tysiące stron instrukcji obsługi.

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, ludzka głowa jako maszyna latająca, w miejscu mózgu siedzi człowiek sterujący całym mechanizmem

Dziecko szczęścia

Surrealistyczne obrazy, wahające się pomiędzy granicą jawy a snu, poruszające tematy, których wolelibyśmy jednak unikać, są wypadkową różnorodnych zainteresowań ilustratora. Kosmologia, podróże, ewolucjonizm, fizyka teoretyczna to niektóre z nich. Pomaga mu też niezwykły zmysł obserwacji i pamięć fotograficzna. Aparat jest niepotrzebny – to, co najważniejsze, zostaje w jego wyobraźni.

Jak przyznaje Igor Morski, najbardziej pociągające dla niego w pracy jest wyzwanie, walczenie z trudnościami, by dojść do zamierzonego efektu. I pomimo tak długiego stażu, praca od zawsze sprawiała mu olbrzymią przyjemność.

–W tym sensie mogę mówić o sobie jako o dziecku szczęścia. Człowiek pracuje najlepiej, najbardziej twórczo i wydajnie, gdy to, co robi pasjonuje go i cieszy. Ważny też jest w pracy element łamania rutyny. Rutyna zabija. Jest powtarzalnością sprawiającą, że przestajemy odczuwać, co robimy, jakby wprowadzamy się w rodzaj letargu. Bywa, że taki trwający długo letarg skraca nam zwyczajnie życie w takim sensie, że dziesiątki lat zlewają się jakby w bardzo krótki odcinek czasu. Ci, co tego doświadczyli, wiedzą o czym mówię. Powtarzalność to nuda.

 surrealistyczna grafika Igora Morskiego, kula ziemska wisząca nad ogniskiem rozpalanym przez ludzi

Pasja

Prace Igora Morskiego najczęściej można spotkać na rynku polskim, australijskim i amerykańskim. Tworzył ilustracje do takich magazynów polskich, jak: Wprost, Newsweek, Businesweek, Businessman Magazine, Manager Magazine, Charaktery czy Psychologia dziś, oraz zagranicznych: Deloitte Review, Prevention, Money, ITB i Men’s Health. Był wielokrotnie nagradzany w Polsce i zagranicą. Jest także laureatem najważniejszych nagród w branży graficznej, wręczanych przez Communication Arts (rok 2008 i 2010) oraz Applied Arts (rok 2010 i 2011).

W ostatnich latach został ilustratorem serii książek pod tytułem Magiczne drzewo autorstwa Andrzeja Maleszki. Ponadto dla Karkonoskich tajemnic stworzył, na podstawie starszych opisów, projekt Ducha Gór, wykonany potem w postaci siedmiometrowej rzeźby przez Grzegorza Pawłowskiego; a dla brytyjskiego zespołu Uriah Heep użyczył swojej grafiki na okładkę płyty Outsider z 2014 roku.

Po skontaktowaniu się z Igorem Morskim, okazało się, że obecnie przebywa na Ibizie. Pojechał tam dzięki Jullowi Dziamskiemu – swojemu przyjacielowi, polskiemu grafikowi i malarzowi, który z kraju wyjechał w połowie lat 80. Jednak dlaczego Ibiza?

–W tym roku mam przed sobą dwa duże projekty. Obydwa związane z Ibizą. Jeden to seria portretów ikonicznych postaci Ibizy, wyspy, która jest wyjątkowym miejscem gromadzącym zupełnie niezwykłych ludzi – od ekscentryków, byłych hippisów, po najważniejsze światowe postaci. Tu mają swoje domy choćby Guy Laliberté czy Naomi Campbel. Na ulicach w porze letniej można spotkać Armaniego, gwiazdy muzyki czy filmu, rosyjskich magnatów, arabskich szejków – opowiada. – Na przełomie lipca i sierpnia są wszyscy. Drugi projekt jest dla Armina Heinemanna, jednego z twórców Ibiza Style. Będę robił cykl obrazów pod projekcje do jego kolejnej opery. To też osobliwie ciekawa sprawa, gdyż Heinemann w jesieni życia zajął się reżyserowaniem oper – abstrakcja – tu na Ibizie. Za własne pieniądze ściąga artystów i wykonawców, by przez kilka wrześniowych dni każdego roku dać przedstawienia. To się nazywa pasja.

surrealisyczna grafika Igora Morskiego, człowiek w garniturze, zamiast ust ma pysk psa w kagańcu, ostre kły

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, lecące ptaki układające się w głowę człowieka

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, matka w czerwonej sukience siedzi w czerwonej łódce z córeczką przytulającą misia, w odbiciu wody w łódce siedzi ojciec w niebieskiej koszulce, oboje chcą wiosłować

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, mózg przedstawiony za pomocą dużej ilości nitek ulic i autostrady

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, chłopiec w pomarańczowej koszulce stojący w żelaznym szkielecie dorosłego mężczyzny w pokoju, gdzie znajduje się teleskop, broń, samochód i pociąg

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, robak z kamerą na grzbiecie, obserwujący życie ludzi przez okno

 surrealistyczna grafika Igora Morskiego, mała dziewczynka w czerwonej sukience i z misiem w ręce, stojąca przy wyjściu na balkon, we wnęce wyciętej na wzór dorosłej kobiety, patrząca na morze i latające ptaki

surrealistyczna grafika Igora Morskiego, antyczna budowla otoczona zielenią, drzewami

zdjęcia | Igor Morski

tekst | Lena Maksiak

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera