
Fot. Ekaterina Belinskaya / Pexels
Nie każdy film da się obejrzeć bez mrugnięcia okiem. Niektóre wywołują niepokój, zmieszanie, a czasem nawet fizyczny dyskomfort — ale właśnie dlatego zostają w pamięci. Oto pięć tytułów, które przedefiniowały pojęcie dziwności w kinie.
„Głowa do wycierania” – reż. David Lynch, 1977
Jeden z mniej znanych filmów w dorobku Lyncha. Lista wrażeń towarzysząca jego oglądaniu jest nie do opisania… Niby klasyk, ale jednak nie — choćby dlatego, że tak mało osób go widziało. Estetykę Davida Lyncha każdy zna — jeśli ją kupujesz, wyszukaj ten tytuł i znajdź sposób, by go obejrzeć. Naprawdę wbija w fotel.
Czy wiecie, że…? „Głowa do wycierania” była kręcona przez pięć lat, głównie nocami, w opuszczonych halach w Los Angeles. Lynch finansował ją z własnych pieniędzy, a część scenografii tworzył z odpadów znalezionych na wysypisku. Film zyskał status kultowy dopiero po kilku latach, gdy Stanley Kubrick nazwał go „najważniejszym filmem, jaki kiedykolwiek widział”.
„Skrawki” – reż. Harmony Korine, 1997
Niemłody już dziś reżyser, kiedy zaczynał w wieku 19 lat, niszczył kreatywne umysły Hollywood i Nowego Jorku swoimi szalonymi pomysłami. Na próżno szukać u niego dogmatycznych źródeł narracji. Wiemy, że wszystko zaczyna się, gdy prawie nagi chłopiec z nałożonymi na głowę różowymi uszami królika postanawia oddać mocz na autostradę…
„Delicatessen” – reż. Jean-Pierre Jeunet, Marc Caro, 1991
Polecamy, jeśli lubisz śmiać się z brutalnych żartów i od czasu do czasu budzić zgorszenie w towarzystwie. Królują tu fikcje i fikcyjność — postaci, przestrzeni i sytuacji. Jednym słowem: absurd. I crème de la crème czarnych komedii.
„Mechaniczna Pomarańcza” – reż. Stanley Kubrick, 1971
Stanley Kubrick był człowiekiem, który postanowił stworzyć arcydzieło i zryć ci banię jednocześnie. Psychodeliczny portret maniaka-psychopaty i jednocześnie opowieść o dzisiejszym społeczeństwie.
„Enter the Void” – reż. Gaspar Noé, 2009
Alternatywna, jednak poważniejsza energia niż w „Trainspotting”. Retrospekcje, dziwaczne osobowości i hipnotyczne wizualizacje doświadczeń narkotykowych. Reszta — w filmie.
Zobacz też:
tekst | Łukasz Romaniuk