Roszczeniowa młodzież uratuje naszą planetę. Byliśmy na Młodzieżowym Strajku Klimatycznym

W piątek w tysiącach miast na całym świecie odbył się Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. Młodzież setkami tysięcy głosów wykrzykiwała te same prośby: ratujmy naszą planetę, bez niej nie będzie jutra. Rozpoczyna to globalny tydzień protestu, który poprzedza szczyt klimatyczny ONZ w Nowym Jorku.

Plac Konstytucji w Warszawie zaczął się zapełniać młodzieżą już koło godziny dziewiątej. O dziesiątej zajęła się cała lewa strona placu, od biblioteki Koszykowej, aż po tory tramwajowe w kierunku Politechniki. Do godziny 10:30 trudno było zobaczyć coś więcej niż setki głów i transparentów. The planet is getting hotter than Leonardo DiCaprio/Timothée Chalamet/Shawn Mendes, Dzieci i ryby mają głos, Nie mamy planety B!– istna rewia kreatywności, a wszystko po to, aby ratować to, co najważniejsze, jedyną planetę, jaką mamy.

Zdjęcie przedstawia tłumnie zgromadzoną młodzież na Placu Defilad pod koniec protestu
Plac Defilad, Protest Tysięcy Miast, Warszawa, 2019, fot. Olga Sawczuk

Protest Tysiąca Miast utworzony z inicjatyw Młodzieżowego Strajku Klimatycznego odbył się w miastach na całym świecie 20 września, w ostatni piątek przed szczytem klimatycznym ONZ. Na ulicach 71 miast w Polsce pojawili się uczniowie i studenci, którzy domagali się od światowych przywódców odzewu na kryzys klimatyczny. Ich postulaty obejmowały między innymi: kompleksową edukację dotyczącą kryzysu klimatycznego na każdym szczeblu nauki, zmiany w polityce polskiego rządu, który mimo eksperckich głosów z całego świata ciągle nie uznał stanu kryzysu klimatycznego, zakończenie milczenia mediów, których obowiązkiem jest informowanie ludzi o faktycznym stanie planety.

Młodzież przedstawiająca swoje postulaty do wszystkich polskich partii politycznych
Plac Defilad, Protest Tysięcy Miast, Warszawa, 2019, fot. Olga Sawczuk

Niektórzy mogą powiedzieć, że dzisiejsza młodzież jest roszczeniowa. Niech właśnie taka będzie, możliwe, że tylko to ma szansę uratować jej przyszłość.

Tekst: Olga Sawczuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera