Rikers Island: piekło, w którym więźniarki dostały „drugą szansę”

Czarno białe zdjęcie przedstawiające trzy kobiety znajdujace się za kratami więzienia. Każda z nich stoi przy kracie i lekko wystawia głowę

Rikers Island to główne więzienie w Nowym Jorku. A dokładniej jest to kompleks 10 więzień i aresztów. Umiejscowiony na wyspie, o tej samej nazwie. Choć żaden pobyt za kratami  nie  jest  usłany różami, to te więzienia owiane są wyjątkowo złą sławą. Wśród skazanych znajdują się również kobiety. Jednak jak się okazuje, początkowe piekło, którym miał być pobyt w więzieniu, z czasem stał się okazją do przeżycia mitycznego katharsis.

Okazuje się, że pozbawianie wolności, które często jest skazaniem na brutalność i przemoc wewnątrz aresztu, nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Jak powiedział były dyrektor ds. uzależnień na wyspie Rikers kobiety, które tam się znajdują, trafiały tam przez szereg okoliczności jak przykładowo: samobójstwa bliskich, śmierć dzieci, rozpady rodzin.

Na to wszystko reagujemy w sposób indywidualny, zależny od genów oraz środowiska. A jak możemy uczyć się odpowiednich reakcji, kiedy nasze otoczenie to więźniowie niemający żadnej wolności będący ofiarami silniejszych więźniów lub brutalnych strażników?

Zdjęcie 5 kobiet uwiezionych w areszcie, które doatkowo są w ciąży. Połowa z nich ubrana jest na granatowo, druga na beżowo.

Wśród 12 tysięcy skazanych, którzy pilnowani są przez 9 tysięcy wartowników,  panuje znaczna przewaga mężczyzn. Jednak pomiędzy rokiem 1980 a 2014 tempo wzrostu liczby skazanych kobiet przewyższało wzrost liczby skazanych mężczyzn. Trafiało tam wiele kobiet, które potrzebowały pomocy w leczeniu uzależnień od alkoholu i heroiny, chorób psychicznych. Były to kobiety nad którymi przewlekle się znęcano. Przeżywały depresje, lęki oraz traumy.

W roku 1988 otwarto areszt potocznie nazywany Rosie’s, który jest placówką dla kobiet, gdzie otrzymują one odpowiednią opiekę medyczną. Kobiety uzależnione od opioidów leczy się metadonem lub buprenorfiną. W ramach pomocy oferują doradztwo w zakresie stosowania leków, terapie indywidualne lub grupowe.

Personel nie ogranicza się jednak to tradycyjnych metod leczenia. Odbywają się także terapie, zwane arteterapią, czyli kreatywne zajęcia z dziedziny sztuki, muzyki, jogi lub medytacji. Kobiety przechodzące takie kuracje zwracają uwagę na lepszą kontrolę nad sobą, lepszy sen, większą ilość energii.

Kobiety siedzące na krzesłach ubrane na zielono

Niedawno został zorganizowany przegląd filmów uczniów szkoły średniej z dzielnicy Queens, którzy współpracowali ze  skazanymi. Proces tworzenia miał być nadzieją dla więzionych kobiet, że jest ktoś, kto chce ich historii słuchać. 22- letnia Leslie, która jest jedną z więzionych i również uczestniczką jednego z filmów była jak mówi podekscytowana całą kreatywnością. Ludzie naprawdę chcieli słuchać mojej historii, to niesamowite.

To zadanie na nowo odbudować wartość uwięzionych kobiet. Kobiet jak Georgia, która zaczęła brać heroinę w wieku 13 lat. Wzorzec czerpała z domu, gdzie brali wszyscy. Gwałcił ją własny wujek, a ona sprzedawała się za kolejne działki, by uśmierzyć głód.

To smutna historia, historia jedna z wielu, ale zarazem historia potrzebna. Podobne patologie stawiały solidną glebę pod uprawę depresji, zaburzeń osobowości, uzależnienia i dysfunkcji społecznych. Takich ośrodków powinno być zdecydowanie więcej. Miejsc, w których kobiety z często ogromnym bagażem emocjonalnym, mogłyby znów poczuć się bezpieczne.

Tekst: Jakub Paciorek

Komentarze
Rikers Island: piekło, w którym więźniarki dostały „drugą szansę”
Oceń artykuł