Rave w Kijowie. Przebudzenie po Majdanie

CXEMA w Kijowie
fot. ze CXEM'y w Kijowie
Rave w Kijowie. Fanom techno i muzyki elektronicznej nie trzeba przedstawiać takich miejsc jak warszawska Jasna 1 czy krakowska Szpitalna 8. Chcielibyśmy opowiedzieć o fenomenie techno i rave’u w stolicy Ukrainy — Kijowie. Jeżeli interesuje was kultura rave, ale znacie ją tylko z polskich lub zachodnioeuropejskich klubów, zobaczcie jak to zjawisko opanowało Kijów.

Rave — to opowieść o indywidualności

Nie musisz podążać za kimś. Po prostu zamykasz oczy i twoje ciało samo robi wszystko za ciebie. Twój taniec będzie różnił się od innych.

Kultura rave dla Ukrainy stała się prawdziwym odkryciem. Po wszystkich krwistych wydarzeniach rewolucji i początku wojny ludzie chcieli chociażby na krótki czas zapomnieć o tych przeżyciach, z potrzeby uwolnienia się od bólu i ucisku.

CXEMA pierwszym odkrywcą

CXEMA w Kijowie
fot. ze CXEM’y w Kijowie

W 2014 roku urodziła się „CXEMA”, cykl imprez organizowanych dwa razy w roku w rożnych niestandardowych miejscach, który podbił serca młodzieży już od pierwszej imprezy. Założyciel „CXEM’y”– Sława Lepsheev stworzył tę imprezę po Majdanie, odwołując się do idei powstania rave’ów w skomplikowanych historycznych realiach kraju: „Powszechnie brakuje pracy i perspektyw, przyszłość jest mglista, a w klubach panuje nuda. Codziennie siedząc w domu, oglądasz w mediach newsy na temat rewolucji, która odbywa się za oknem. Mnie się to znudziło i postanowiłem zająć się czymś pożytecznym”, – tak powiedział Sława Lepsheev w swoim wywiadzie na Facebook stronie République w 2014 roku. Istnieje przekonanie, że uczestnicy tych imprez biorą w nich udział, żeby na chwile ukryć się od nieprzyjaznej i ciężkiej rzeczywistości w surowych politycznych warunkach.

Ciekawy tatuaż
ludzie na CXEM’ie
Tańczący chłopak
ludzie na CXEM’ie

 

 

 

 

 

 

 

 

Wejście na „CXEM’ę” lub inną imprezę to prawie to samo, co wejście do morza. Lepiej zanurzać się powoli, poznając wszystko naokoło. Dekoracje, światło, rozkład scen i ekranów — wszystko to na ravie ma duże znaczenie. Szczególna magia pojawia się gdy usłyszysz dźwięku. Na „CXEM’ie” muzyka nie jest odtwarzana, tylko rodzi się. Następuje magiczna wymiana energii między twórcami a publicznością.

Chłopak na CXEMA

Wewnątrz „CXEM’y” wszyscy ludzie to jedna duża rodzina. Nie ma żadnej agresji, ponieważ wszyscy przyszli odpocząć od realnego świata, rutyny i bieganiny. To społeczność, której członkowie znają się nawzajem. Naokoło panuje prawie całkowita ciemność, i widzisz tylko sylwetki tańczących ludzi. Oczywiście na kijowskich rave’ach nie ma żadnego dress-codu, ale ostatnio do trendu weszły rzeczy vintage, czyli z lat dziewięćdziesiątych; więc ludzi próbują odtworzyć atmosferę tajnych rave’ów tamtych lat i dlatego wiele osób ubiera się jak nasze rodzice kiedy byli młodzi. Ubierać się na „CXEM’ę” można w cokolwiek, lecz większość ludzi przychodzi tam w odzieży, podobnej do tej, która leży w babcinej skrzyni czy sprzedaje się w lumpach na stacji metra „Leśna”.

Oprócz elektronicznych imprez, uprzedzających „CXEM’ę”, ogromny wkład dla rozwoju kultury rave na Ukrainie ma art-przestrzeń „Closer” i szereg innych ciekawych miejsc, takich jak „Plivka” i „Strichka”. Teraz „Closer” jest pełnowartościowym art-klasterem, znajdującym się na terenie byłej fabryki na Podole. „Closer” jest znany nie tylko z imprez ze światowymi bookingami, ale także z elektronicznych i techno festiwali „Strichka” i „Brave! Factory Festival”.

Najpopularniejsze imprezy

Tłum na Rhythm Büro
fot. z Rhythm Büro
Dziewczyna na rave w Kijowie Rhythm Buro
fot. z Rhythm Büro

Kolejny popularny rave w Kijowie to Rhythm Büro z hasłem: „z techno w sercu”. Raz na kwartał Rhythm Büro pojawia się organizuje niezapomniany rave. Główną cechą odróżniającą to wydarzenie od innych jest to, że aż do momentu jego rozpoczęcia lokalizacja jest ukryta. Żeby trafić na tajemną imprezę należy kupić bilet, a informacja o miejscu pojawi się dzień przed datą.

Rave Rhythm Büro
fot. z Rhythm Büro

Następnym przystankiem jest festiwal wolnej muzyki i sztuki „Brave! Factory Festival”, który jest ulokowany na terenie działającej fabryki taboru kolejowego i metra. Tu przyjeżdżają goście ze wszystkich zakątków świata, a sam festiwal również jest mobilny. W 2019 roku „Brave” odwiedził Warszawę i grał muzykę 48 godzin non-stop. Organizatorom udało się zrobić tak, żeby każdy, kto wymienił miękkie łóżko na światło i muzykę, nie tylko pozostał pod wrażeniem, lecz całkiem zapomniał o codzienności. Oczekiwania były wysokie i organizatorom udało się je spełnić.

Instalacja na Brave! Factory Festival
Instalacja na Brave! Factory Festival
Tłum podczas Brave
fot. z festiwalu Brave! Factory Festival

Opinie miłośników kijowskich rave’ów

Nikita mówi, że główną odróżnieniem ukraińskiej kultury rave od europejskiej jest to, że na zachodzie ta kultura jest bardziej komercyjna. Jego zdaniem, na Ukrainie duże rave’y robią tylko opierając się o entuzjazm i czasami mają straty większe od budżetu, jak na przykład było z Brave w 2019 roku. „Według mnie, europejskie festiwale zachwycają swoim rozmachem, organizacją, i różnorodnością, a nie muzyką. Oczywiście mają dobre nazwiska, lecz prawie cały europejski top jest jednakowy. Tak, jakościowy, lecz trochę mainstream’owy. Oczywiście, że są wyjątki, na przykład „Berlin Atonal” czy CTM Festival”. — uważa Nikita. Drugą różnicą, którą zauważył Nikita, jest nowość tej kultury. „Na Ukrainie były kluby z elektroniczną muzyką jeszcze przed naszą „CXEM’y”, ale trudno było je zaliczyć do kultury rave. Jeśli spojrzymy na zdjęcia, że „CXEM’y” z lat 2014 i 2015, i zdjęcia z amerykańskich i niemieckich rave’ów lat 90 tych, to znajdziemy dużo wspólnego. Spajającym ogniwem tam tej i dzisiejszej kultury techno jest nowe pokolenie wolnych ludzi i przełomowe procesy w rozwoju społeczeństwa. W Niemczech — to był wyjście spod wpływu ZSRR, na Ukrainie — Majdan”. — mówi Nikita. Dla niego imprezy są to manifest wolności i szczerości. On lubi Rhythm Büro, spotkania w Closer, lecz najbardziej uwielbia wydarzenia typu „secret location” i wiążącą się z tym dozę niespodzianki. „Rave w Kijowie jest miejscem, gdzie można zatrzymać się i popatrzeć na siebie z dystansu, popatrzeć na przepięknych tańczących ludzi naokoło i złapać mgnienie globalnej beztroski.” — podsumuje Nikita.

CXEMA
Nikita na CXEM’ie z przykaciółkami

Lera, która niedawno świętowała swoją dwudziestkę, uwielbia podróżować i odwiedziła nie tylko ukraińskie rave’y, ale też europejskie. Główną rzeczą odróżniającą ukraińskie rave’y od europejskich dla Lery jest ten fakt, że na Ukrainie ludzie przychodzą potańczyć i na jakiś moment zapomnieć, odczuć moment i uświadomić jego ważność, podczas gdy w Berlinie ludzie przychodzą do klubów po to, żeby pokazać swój styl i swoją indywidualność. „Jest takie pojęcie „safe space”, które idealnie opisuje europejskie kluby. Ludzie nie boją się odtworzyć, pokazać, jacy są naprawdę. Czują komfort w takiej atmosferze, po to właśnie chodzą na imprezy, a u nas na Ukrainie, ludzie którzy są otoczeni szarością „panelek” (ukraińskie określenie wielkiej płyty) i nieobecnością uśmiechów na twarzach ludzi, chcą uciec do takich samych „safe space’s”, ale, jak widać, trochę z innego powodu. Oczywiście, jeszcze jednym ważnym detalem jest to, że na Ukrainie takie imprezy nie zawsze przeprowadza się w klubach, są bardziej kameralne i nie takie, jak w klubach Barcelony i Berlina”. — opowiada Lera. Lera chodzi na rave’y z częściowo dlatego, żeby pokazać swoją indywidualność, jak zachodnie Europejczycy, a z drugiej strony  tak samo potrzebuje krótkiego zapomnienia, które dają takie imprezy na Ukrainie.

dziewczyny na ravie
Lera z przyjaciółką na Jasnej 1

Tonia, przyjaciółka Lery która była na rave’ach w Berlinie, Warszawie i Kijowie, zauważyła, że im bardziej na wschód, tym ludzie na rave’ach są młodsi, a ich poglądy na życie są bardziej mgliste. Chcą zatracić się chociażby na jedną noc i poczuć się niezależnymi od wszystkiego, co ich otacza. Poza tym, ludzie są otwarci i nie blokują ich żadne uprzedzenia, oni bardziej spontanicznie nawiązują nowe kontakty. „Najprzyjemniejszą częścią takich spotkań dla mnie jest komunikacja z tutejszymi ludźmi. Rozmowa na imprezowej palarni jest tym samym co rozmowa w kuchni na domówce. Ta sama romantyka, te samy tematy, nieokreślona przyszłość i oczekiwanie przemian w życiu. Możesz nigdy więcej nie spotkać tych ludzi, a z bliskimi porozmawiać jeszcze szczerzej. Oto za co lubię właśnie rave w Kijowie — tu jest swój vibe”. — uważa Tonia. Na Tonię nie robi wrażenie nielegalny aspekt takich spotkań i uważa, że to jest bzdura, że koniecznie trzeba coś wziąć, żeby się otworzyć. Tonia ma świadomość tego, że ukraińskie rave’y jeszcze będą się zmieniać i ewaluować, ale jest dumna z tego, że kultura jej ulubionego Kijowa z każdym rokiem zyskuje na popularności.

rave w Warszawie
Tonia na Jasnej 1

Na Ukrainę kultura rave przybyła później i długo dojrzewała do dzisiejszego stanu. Wiele osób uważa to za jakąś przesadę, lecz mi się wydaje, że ukraiński rave jest kulturową konsekwencją Majdanu. Na zachodzie ludzie odnoszą się bardziej hedonistycznie do takich imprez, na Ukrainie rave jest antydotem na ciężkie przeżycia. Te ogromne zebrania absolutnie różnych ludzi w jednym miejscu, tu i teraz, przez całą noc zostają jednej z niewielu wysepek wolności na mapie mojego kochanego miasta.

Dla jednych „CXEMA” — to „spęd freeków”, dla innych — forma psychologicznego rozładowania się i eskapizmu. Idea, którą przedstawia rave w Kijowie — peace, love, unity, respect, czy, mówiąc w skrócie, — PLUR. Rave — to muzyka bez słów, która „śpiewa” o wolności. Dzięki niej uwalniasz się od wszystkiego, co Ciebie uciska.

Tekst: Mariia Yakymenko

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera