Zespół przeprosiny wydaje „femme”. Katowickie emo z basem na pierwszym planie

Piotr Kalita, Jasiek Szczepańczyk i Wiktor Skora z zespołu przeprosiny stoją na zarośniętej ścieżce
Piotr Kalita, Jasiek Szczepańczyk i Wiktor Skora z zespołu przeprosiny stoją na zarośniętej ścieżce

Ciekawy młody band na horyzoncie. Właśnie wyszła ich płyta, ma 12 utworów i trwa nieco ponad 35 minut. Zespół wcześniej wydał EP-kę pod własną nazwą oraz split z grupą trujące kwiaty.

Zespół przeprosiny jest młody, ale już brzmi solidnie. Piotr Kalita, Jasiek Szczepańczyk i Wiktor Skora wiedzą, kiedy zagęścić utwór, a kiedy zostawić wokal i pojedynczy instrument bez ściany przesteru.

„Femme” zaczyna się nocą, kończy dniem

Album otwiera instrumentalne „intro [noc]”, a zamyka „outro [dzień]”. Pomiędzy nimi znajduje się historia o zakochaniu w osobie, która istniała tylko we śnie. Tytuły mówią tu sporo: „księżycowe pustkowia”, „jezioro marzeń” i „byłaś tylko snem” układają się w opowieść o uczuciu, które znika razem z przebudzeniem.

Punktem wyjścia są emo, shoegaze i alternatywny rock. Na płycie pojawiają się również fragmenty bliższe country i black metalowi. Nie są dopisane dla efektownej listy gatunków. Zespół używa ich, by zmieniać temperaturę piosenek: raz zostawia więcej przestrzeni i melodii, innym razem dociska perkusję oraz gitary.

Materiał jest krótki i zamknięty w dwóch instrumentalnych klamrach. To dobry wybór przy albumie koncepcyjnym. „Femme” nie próbuje rozciągać jednej historii na godzinę i nie gubi się we własnym nastroju.

Bas nie jest tu tylko podstawą harmoniczną

Jasiek Szczepańczyk gra na basie i śpiewa partie wspierające, ale jego udział nie kończy się na tych dwóch rolach. W „sępie” dołożył pianino i gitarę akustyczną. W „xylometazolinie” zagrał także na skrzypcach i gitarze akustycznej. Oba single również zmiksował i zmasterował.

To słychać w sposobie, w jaki trio rozkłada ciężar między instrumentami. Bas nie znika pod gitarą Piotra Kality. Czasem trzyma rytm z perkusją Wiktora Skory, a chwilę później dopowiada własną melodię. Dzięki temu nawet gęstsze fragmenty nie zamieniają się w bezkształtny hałas.

„Sęp” i „xylometazolin” zapowiadają album

„Sęp” ukazał się 30 stycznia 2026 roku. Trwa niewiele ponad trzy minuty i pokazuje bardziej bezpośrednią stronę zespołu. Oprócz gitar, basu i perkusji słychać w nim pianino oraz gitarę akustyczną.

Drugi singiel, „xylometazolin”, miał premierę 17 kwietnia. Partie skrzypiec i dodatkowych gitar poszerzają aranżację, a wokale wspierające nagrała również Magda Suszyna z zespołu Szlugazer. Sporo tu tego, co najlepsze w muzyce: zaskoczenia. Jak ktoś lubi ścianę gitar w kontrze do spokojniejszych, melodyjnych partii, to ma tutaj konkret i to z tak zwaną przeciwfazą.

Obejrzyj teledysk „xylometazolin”:

„Femme”: tracklista

  1. intro [noc]
  2. sęp
  3. xylometazolin
  4. księżycowe pustkowia
  5. wiadomości
  6. a więc jestem tylko głupcem oślepionym przez blask słońca
  7. no cóż, żegnaj
  8. jej dotyk
  9. samochód [we mgle]
  10. jezioro marzeń
  11. byłaś tylko snem
  12. outro [dzień]

Zaczęło się od nagrań robionych w wynajętym pokoju

Projekt przeprosiny był początkowo solowym przedsięwzięciem Piotra Kality. Muzyk nagrywał i miksował pierwsze utwory samodzielnie w wynajmowanym pokoju w Katowicach. Prace nad EP-ką ruszyły w 2021 roku, a materiał ukazał się w maju 2023 roku. Później do Kality dołączyli Szczepańczyk i Skora.

Trio grało już między innymi w Katowicach, Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu. Na wrzesień planuje trasę po premierze płyty.

Zespół przeprosiny nie odkrywa emo ani shoegaze od nowa. Ma za to własne proporcje: dużo melodii, sporo gitarowego hałasu i bas, którego nie da się zepchnąć na dalszy plan. To wystarcza, żeby po premierze sprawdzić całość.

TRENDY

FILM

MUZYKA

TECHNOLOGIA

SPOŁECZEŃSTWO

MODA

MIASTO

STREETWEAR